Czy wysyłamy jeszcze świąteczne kartki? Piękna tradycja powoli zanika
Połowa grudnia to idealny moment na wysłanie bożonarodzeniowych kartek do bliskich i przyjaciół. Choć wciąż nie brakuje osób, które kultywują tę piękną tradycję, to jest ich coraz mniej. Dlaczego nie wysyłamy już tak chętnie świątecznych pocztówek?

Krótka historia bożonarodzeniowych kartek
Choć trudno w to uwierzyć, początki tej pięknej tradycji sięgają dalekiego Egiptu - jego mieszkańcy pisali życzenia świąteczne na papirusie. Europejczycy ruszyli z produkcją ręcznych kartek dopiero w XV wieku, ale przyjmuje się, że pierwsza oficjalna kartka świąteczna wysłana została dużo później, z Anglii. Biznesmen Henry Cole samodzielnie robił kartki i wysyłał je do bliskich, życząc im "Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku". Po kilku latach stwierdził, że pisane kartki wyglądają "zbyt biednie" i w 1843 roku poprosił malarza Johna Callcotta Hersleya, by ten namalował mu obrazek ze szczęśliwą rodziną, siedzącą przy wigilijnym stole. Obraz ten przekazał następnie do drukarni, gdzie został powielony w ilości kilku tysięcy sztuk.
Początki tradycji pisania świątecznych kartek przypisują sobie jednak również Włosi. Według nich, pierwszą osobą, która zaczęła oficjalnie rozsyłać większe ich ilości do znajomych był Nicolo Monte Mellini. Pierwsze życzenia wysłał on już w 1709 roku, czym zainspirował dwie drukarnie w Mediolanie, które zaczęły produkować kartki z życzeniami i sprzedawać je przed Bożym Narodzeniem.
Nie możemy więc ze stuprocentową pewnością określić, kto jest prekursorem zwyczaju, ale pewne jest jedno - świąteczne kartki zaczęły szybko zdobywać popularność, także w Polsce.
Historia polskich kartek na święta Bożego Narodzenia:
Pierwsze polskie kartki bożonarodzeniowe pojawiły się w XIX wieku i to za sprawą samego Henryka Sienkiewicza. W 1900 roku pisarz wziął udział w ogłoszonym konkursie na nazwę kartki pocztowej w języku polskim. Jego słowo "pocztówka" wygrało choćby z "listówką" czy "otwartką". Konkurencja była spora, bo na konkurs spłynęło aż 300 propozycji.
Początkowo pocztówki były prawdziwymi dziełami sztuki. Nic dziwnego, skoro projektowali je tacy artyści jak m.in.: Wojciech Kossak, Kazimierz Przerwa-Tetmajer czy Zofia Stryjeńska. Wydawane były w maleńkim nakładzie.
Z roku na rok tradycja wysyłania życzeń świątecznych zyskiwała na popularności, aż stała się tak powszechna, że o kartkach pamiętano nawet w czasach okupacji. Polacy chętnie tworzyli własne pocztówki i wysyłali je do najbliższych, by umilić im niełatwe święta. W tym czasie, obok świątecznych motywów, na kartkach pojawiały się też te patriotyczne i podnoszące morale. W PRL-u unikano natomiast kartek z motywami religijnymi - Polska Ludowa biała być państwem ateistycznym. Kartki z tego okresu zdobione więc były takimi świeckimi motywami jak bałwanki, śnieżne stoki, dzieci bawiące się na sankach czy odbierające prezenty od Dziadka Mroza.
Dzieciaki lat 70., 80., i 90. dobrze pamiętają natomiast pachnące wielkim światem świąteczne pocztówki zza oceanu. Duże, kolorowe, bogato zdobione, po otwarciu rozbrzmiewały słynnym "Jingle Bells". Polskie rodziny, które nie mogły sobie pozwolić na zagraniczne podróże, latami przechowywały je w domu jak skarby.
Wszystko zmieniło się pod koniec lat 90. W sklepach, na pocztach, w księgarniach, a nawet w kioskach pojawiły się świąteczne kartki we wszelkich wzorach i kolorach. Z biegiem lat ich sprzedaż przeniosła się też do internetu. W ostatnich latach popularność zyskały także oryginalne i unikalne kartki robione ręcznie - kosztują więcej, ale nierzadko stanowią małe dzieła sztuki. Wybór jest dziś więc ogromny, a mimo to można odnieść wrażenie, że Polacy coraz rzadziej wysyłają świąteczne życzenia.

Czy Polacy wysyłają jeszcze świąteczne kartki z życzeniami? "Są drogie, a poczta zawodzi"
Spytałam kilka osób, czy wysyłają jeszcze świąteczne kartki, a jeśli nie, co jest powodem zaniechania tej tradycji?
- Nie wysyłam kartek, bo wysyłam smsy. W sumie ta tradycja nigdy nie była mi szczególnie bliska. Jeśli kartki, to z wakacji, ale szczerze mówiąc coraz rzadziej. Myślę jednak, że to piękna sprawa i fajnie, że są ludzie, którzy wciąż to robią - mówi Kornelia (42) z Krakowa.
Kartki wysyła za to 39-letnia Izabela, choć czasem zdarza się jej o tym zapomnieć:
- Powiedzmy że wciąż wysyłam, aczkolwiek przywiązywałam do tego większą wagę żyjąc wiele lat za granicą. Lubię napisać coś od siebie, dodać jakiś cytat z kolędy czy świątecznej piosenki. Sama również lubię dostawać kartki, kojarzą mi się z dzieciństwem. Zresztą, samo pisanie kartek jest bardzo relaksujące - przekonuje.
Młodzi ludzie piszą kartki coraz rzadziej, zdecydowanie częściej korzystają z gotowych wierszyków czy grafik dostępnych w social mediach, które przesyłają sobie za pomocą komunikatorów. Starsze pokolenia starają się jednak pielęgnować tę tradycję, choć, jak powiedziała mi będąca na emeryturze Urszula, nie jest to dziś łatwe.
- Zawsze wysyłaliśmy z mężem bardzo dużą ilość kartek, zarówno na święta Bożego Narodzenia jak i na Wielkanoc. To było nawet około 30-40 kartek. Od pewnego czasu wysyłamy jednak dosłownie kilka sztuk. Wynika to z tego, że według nas, Poczta Polska jest niesolidna - spora część kartek przychodziła po miesiącu, część nie dochodziła wcale. Kartki są drogie, poczta liczy sobie również za znaczki, a nie dostarcza życzeń w terminie. W związku z tym wysyłamy tylko do osób starszych, bo one podchodzą do tego bardzo emocjonalnie - tłumaczy.
Urszula składa też życzenia młodszym osobom, ale nie korzysta z smsów.
- Dla mnie to jest lekceważące, jeśli już to dzwonię. Czasem wysyłam też gotowe kartki dostępne w internecie, ale to tylko do dalszych znajomych np. z pracy - mówi.
64-latka przyznaje jednak, że jest jej przykro, że zwyczaj wysyłania kartek zanika. Ludzie żyją w pośpiechu, lubią szybkie rozwiązania, w natłoku spraw zapominają, by wysłać życzenia wcześniej, a części z nich po prostu się nie chce.
- Gdy ostatnio byliśmy w sanatorium, wysłaliśmy kartkę wnuczce. Przyszła po 1,5 miesiąca w opłakanym stanie. W święta, gdy więcej osób wysyła kartki, jest to jeszcze częstsze zjawisko. Mocno nas to zraziło - dodaje mąż Urszuli, przyznając, że niesolidność poczty najmocniej wpłynęła na zmniejszającą się z roku na rok ilość wysyłanych przez nich kartek na święta.
A wy? Wysyłacie jeszcze świąteczne życzenia tą drogą?
Kobieta.interia.pl to miejsce pełne pomysłów, emocji i sprawdzonych porad. Zostań z nami na dłużej i odkryj, co może cię zainspirować już dziś.








