Spis treści:
- Styl zaczyna się przed otwarciem szafy
- Ubranie ma współpracować z ciałem
- Mniej ubrań, więcej możliwości
- Naturalne tkaniny robią większą różnicę niż logo
- Trzy zestawy, które zawsze się sprawdzają
- Najważniejszego dodatku nie kupuje się w sklepie
Styl zaczyna się przed otwarciem szafy
Włoskie podejście do wyglądu dobrze opisuje pojęcie "fare bella figura", czyli zrobienia dobrego wrażenia i pokazania szacunku do siebie oraz otoczenia. Nie oznacza ono przebierania się na zakupy ani zakładania kosztownej kreacji do kawiarni. Chodzi raczej o świadome przygotowanie: czystą koszulę, dobrze ułożone włosy, zadbane buty i jeden element, który nadaje całości charakter.
Dlatego kobieta po sześćdziesiątce może wyglądać znakomicie w prostych spodniach, bawełnianym topie i marynarce. Warunek jest jeden: ubrania nie mogą sprawiać wrażenia przypadkowych. Nogawki mają odpowiednią długość, rękawy nie zasłaniają dłoni, a marynarka układa się na ramionach zamiast wisieć jak pożyczona. Dobre dopasowanie jest dla Włoszek ważniejsze niż nazwisko projektanta.
Ubranie ma współpracować z ciałem
Jednym z największych sekretów włoskiego stylu jest akceptacja własnej sylwetki. Dojrzałe kobiety nie chowają się automatycznie pod obszernymi tunikami. Chętnie zaznaczają talię, odsłaniają dekolt, pokazują kostki albo wybierają sukienkę miękko układającą się na biodrach. Nie chodzi o ciasne fasony, lecz o proporcje.
Dobrze skrojona sukienka kopertowa może subtelnie podkreślić talię i biust. Spodnie z wyższym stanem porządkują sylwetkę, a koszula wsunięta częściowo za pasek dodaje lekkości. Jeżeli kobieta woli luźniejszą górę, zestawia ją z węższym dołem. Szerokie spodnie łączy natomiast z krótszą marynarką lub prostym topem. Włoska elegancja polega na równowadze, a nie na ukrywaniu każdego centymetra ciała.

Mniej ubrań, więcej możliwości
W szafie stylowej Włoszki nie musi wisieć kilkadziesiąt sukienek. Ważniejsze są rzeczy, które można nosić często i łączyć na wiele sposobów: dobrze skrojona marynarka, biała albo kremowa koszula, spodnie w kant, ciemne jeansy, sukienka midi, lekki trencz oraz wygodne loafersy czy skórzane sandały.
Bazę zwykle tworzą czerń, granat, biel, beż, karmel i odcienie śmietankowe. Dzięki temu poranne komponowanie stroju jest proste. Charakter pojawia się w jednym mocnym akcencie: czerwonej szmince, wzorzystej apaszce, zielonej torebce albo okularach w wyrazistej oprawie. Zamiast pięciu przypadkowych ozdób lepiej wybrać jedną, którą naprawdę widać.
Włoszki chętnie sięgają także po złotą biżuterię, szerokie paski, większe okulary przeciwsłoneczne i niewielkie, ale dobrze wyglądające torebki. To właśnie dodatki sprawiają, że proste spodnie i koszula przestają być zwyczajnym strojem.
Naturalne tkaniny robią większą różnicę niż logo
Lniana koszula, wełniana marynarka, jedwabna apaszka czy bawełniana sukienka często wyglądają szlachetniej niż modny fason wykonany z błyszczącego, sztywnego materiału. Naturalne tkaniny lepiej układają się na ciele, są przyjemniejsze w noszeniu i zazwyczaj starzeją się z większą klasą.
Nie oznacza to, że każda rzecz musi być luksusowa. Włoski efekt można zbudować z ubrań kupionych na wyprzedaży, w second handzie lub popularnej sieciówce. Trzeba jednak spojrzeć na skład, szwy, guziki i sposób układania się materiału. Czasem wystarczy skrócić spodnie u krawcowej, wymienić plastikowe guziki albo porządnie wyprasować koszulę, aby niedrogie ubranie wyglądało o klasę lepiej.
To właśnie poprawki krawieckie bywają niedocenianym sekretem elegancji. Zamiast szukać kolejnej rzeczy, można dopasować tę, która już wisi w szafie. Skrócenie rękawów, zwężenie spodni czy zaznaczenie talii kosztuje zwykle znacznie mniej niż nowa garderoba, a zmiana jest natychmiast widoczna.

Trzy zestawy, które zawsze się sprawdzają
Pierwsza stylizacja to jasne spodnie o prostej nogawce, czarny top, karmelowy pasek i loafersy. Duże okulary oraz niewielka torebka nadają całości miejski charakter. To zestaw odpowiedni na spacer, kawę i rodzinny obiad.
Druga propozycja opiera się na sukience midi w jednolitym kolorze. Może być granatowa, czerwona, oliwkowa albo czekoladowa. Wystarczą płaskie sandały, złote kolczyki i apaszka wiązana na rączce torebki. Stylizacja jest kobieca, ale nie sprawia wrażenia przesadzonej.
Trzeci wariant to ciemne jeansy, biała koszula z podwiniętymi rękawami i marynarka. Zamiast sportowego plecaka lepiej wybrać usztywnioną torebkę, a zamiast wielu drobnych naszyjników - jeden wyrazisty łańcuch. Wieczorem loafersy można zamienić na czółenka na niewysokim obcasie.
Włoszki nie boją się również kolorów i wzorów. Intensywna czerwień, zieleń, kwiatowy deseń czy zwierzęcy motyw mogą ożywić stylizację, pod warunkiem że pozostałe elementy są spokojniejsze. W ten sposób strój przyciąga wzrok, ale nie wygląda chaotycznie.
Najważniejszego dodatku nie kupuje się w sklepie
Dojrzałe Włoszki często przyciągają uwagę nie dlatego, że mają na sobie coś niezwykłego, ale dlatego, że poruszają się swobodnie i nie przepraszają za swój wiek. Wyprostowana sylwetka, spokojny krok, zadbane włosy i przekonanie, że kobiecość nie kończy się po sześćdziesiątce, potrafią odmienić nawet najprostszy zestaw.
Nie próbują także kopiować młodszych kobiet. Wiedzą, które kolory służą ich cerze, w jakich fasonach dobrze wygląda sylwetka i jakie dodatki pasują do ich osobowości. Dzięki temu nawet wtedy, gdy sięgają po aktualny trend, noszą go na własnych zasadach.
Ich sekret można więc sprowadzić do kilku słów: dopasowanie, jakość, umiar, detal i pewność siebie. Drogie ubrania mogą pomóc, ale nie zastąpią wyczucia proporcji ani świadomości własnego stylu. Włoszki nie pytają przede wszystkim, czy dana rzecz jest modna. Pytają, czy dobrze się w niej czują i czy wygląda jak część ich osobowości.













