Reklama

Reklama

Fragment tkanki: Tajemnicza śmierć 18-letniego Gutka

Mężczyźni żywili się gotowymi daniami garmażeryjnymi, zupkami w proszku, kanapkami. Andrzej miesięcznie dawał chłopcu dziesięć euro kieszonkowego. Taka kwota nie wystarczała na podróż do szkoły w Niemczech. Głównie z tego powodu Gutek zrezygnował z edukacji za granicą i przeniósł się do pobliskiego liceum. Nie miał żadnych problemów w nauce, angażował się na lekcjach i był aktywny. Bardzo często wchodził w dyskusje z nauczycielami. Miał lotny umysł i chętnie wyrażał swoje opinie. I tutaj jednak uchodził za dziwadło. Większość czasu spędzał sam.

Reklama

Faktycznie był pod opieką psychiatry z powodu depresji. Nie mógł się pogodzić ze śmiercią matki, która - jak uznawał - porzuciła go, kiedy był niemowlęciem, i tym samym skazała na życie z chłodnym emocjonalnie ojcem. Prawda była jednak taka, że kobieta powiesiła się, ponieważ nie wytrzymywała zdrad męża, który w trakcie ich związku miał wiele kobiet.

Zanim rozegrał się ten dramat, Andrzej był związany z Agnieszką, która również miała syna. O ile ojciec Gutka nie dbał wcale o swoje dziecko, o tyle syna konkubiny hołubił. Kobieta często pomieszkiwała ze swoim synem w domu Paderewskiego. Andrzej i Agnieszka nie kryli się ze swoim pożądaniem. Gutek źle znosił odgłosy miłości dobiegające z ich sypialni, dlatego często wychodził z domu, brał psa i szedł spać na ambonę. Kiedy sytuacja robiła się jeszcze bardziej napięta, wyjeżdżał na działkę i tam nocował. 

Zwykle wracał, zanim ojciec wyszedł do pracy, ale zdarzało się wielokrotnie, że przez te wyjazdy spóźniał się do szkoły. Ojciec wściekał się i nakładał na Gutka liczne kary. Za wielce naganne ojciec uznał też masturbowanie się chłopaka oraz jego skonfliktowanie z księdzem. Gutek był wierzący, ale odkąd duchowny nie dopuścił chłopca do bierzmowania, bojkotował Kościół jako instytucję, a swoje poglądy demonstrował także w domu. Odmówił na przykład przebrania się w odświętny strój z okazji śniadania wielkanocnego. W odpowiedzi ojciec go uderzył.

Gutek przed śmiercią nie poszukiwał informacji o życiu pozagrobowym ani sposobach odebrania sobie życia. Agnieszka, konkubina ojca, próbowała wprawdzie przekonywać śledczych, że chłopiec miał poważne zaburzenia i samodzielnie powycinał sobie sekatorem fragmenty tkanek oraz porąbał twarz, nikt jednak nie dał jej wiary. 

Kobieta twierdziła również, że pasierb już wcześniej próbował się zabić. Widziała ponoć u niego pocięte i podrapane ręce. To nie była prawda. Chłopak pokaleczył się lekko przy pracy. Budował wtedy tratwę napędzaną silnikiem, który skonstruował według własnego pomysłu, i zamierzał ją wodować na morzu. Wykonanie takiego projektu wymagało specjalistycznej wiedzy, precyzji i zaangażowania. Eksperymentował też z materiałami pirotechnicznymi. Potrafił z lakieru do włosów sporządzić miotacz ognia. Dużo czytał.

Dowiedz się więcej na temat: morderstwo | nie żyje | zbrodnie | samobójstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje