Reklama

Reklama

Gdy matka jest prześladowcą

Miłość macierzyńska jest idealizowana i wynoszona do rangi świętości. Tymczasem są matki, które w domowych zaciszach latami dręczą i katują swoje dzieci.

Constance Briscoec dorastała w skrajnie nieprzyjaznym środowisku. Matka, zamiast wspierać i otaczać opieką, biła ją i poniżała. Constance udało się przetrwać, zdobyć wykształcenie i założyć szczęśliwą rodzinę. Została jedną z pierwszych czarnoskórych sędzin w Wielkiej Brytanii, a swoje przeżycia opisała w książce "Brzydula. Historia niekochanej".

Wyjście z piekła

Matka Constance Briscoec znęcała się nad dziewczynką systematycznie - i to zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Malutka Constanece była bita, głodzona i poniżana. Próbowała uzyskać pomoc od służb socjalnych, ale system zawiódł. Zdesperowana dziewczynka zdecydowała się na dramatyczny krok.

Reklama

Pewnego dnia napisała do matki list, wypiła rozcieńczony płyn do dezynfekcji i położyła się do łóżka. Użyła Domestosa, który "zabija wszelkie zarazki", bo matka wielokrotnie nazywała ją właśnie "zarazkiem". Próba samobójcza nie wpłynęła na postępowanie matki, która w końcu, po latach, porzuciła 13-letnią wówczas  córkę. Po prostu wyprowadziła się zostawiając ją samą w mieszkaniu bez prądu, bez gazu,  bez jedzenia.

Constance Briscoec nie poddała się. Aby zarobić na studia prawnicze, podejmowała się różnorakich prac, między innymi opiekowała się śmiertelnie chorymi w hospicjum. Aby zmienić twarz - tak znienawidzoną przez jej matkę - poddała się kilku operacjom plastycznym. Życie Constance zaczęło układać się pomyślnie, ale matka miała zaatakować kolejny raz. Kiedy ukazała się książka "Ugly", Carmen Briscoe-Mitchell wniosła przeciwko swojej córce sprawę do sądu, twierdząc, że nie biła jej kijem, nie szczypała jej piersi i nie nazywała "małą brudną dziwką". Carmen, matka jedenaściorga dzieci, przegrała sprawę w sądzie.

 Matczyna nienawiść

"Zazwyczaj nie myślimy, że to kobieta dyryguje przemocą w rodzinie" - mówi Constance w jednym z wywiadów. I dodaje: "Musimy zdać sobie sprawę z tego, że matki mogą być tak samo agresywne jak mężczyźni".

Łagodna, opiekuńcza i skłonna do poświęceń - to stereotyp matczynej miłości. Jednak niektóre kobiety nie tylko daleko odbiegają od tego wzorca, ale są jego żywym zaprzeczeniem. W 2008 roku brytyjską opinią publiczną wstrząsnęła sprawa porwania Shannon Matthews. Telewizja wielokrotnie pokazywała wzruszające wystąpienia matki, błagającej porywaczy, by uwolnili dziecko. Jak się później okazało, to matka wraz ze swym przyjacielem ukartowała porwanie dziecka, aby wyłudzić pieniądze oferowane za odnalezienie Shannon. Oboje zostali skazani na 8 lat więzienia.

Jeszcze bardziej bulwersująca była tak zwana sprawa Baby P., 17-miesięcznego dziecka zakatowanego przez matkę i jej chłopaka. Nad dzieckiem znęcano się przez długi czas, w ciągu 8 miesięcy doznało ono 50 obrażeń. Matka, aby ukryć obrażenia, potrafiła maskować je czekoladą i kremem.

Na początku tego roku Norweżka Yasmin Chaudhry utopiła niemowlę w wiadrze, ponieważ "nie chciało się obudzić". Kobieta rozmawiała przy tym ze swoim znajomym przez Skype. Według danych "Niebieskiej Karty", w Polsce przemocy domowej doznaje 30 000 dzieci rocznie.

Według raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej "Krzywdzenie dzieci w Polsce":  "Na drugim miejscu co do częstotliwości wskazań sprawców przemocy pojawia się matka - mówi o niej jedna trzecia (32%) osób, które doświadczyły przemocy psychicznej, ponad dwie piąte (43%) przemocy ekonomicznej i 38% ankietowanych krzywdzonych fizycznie oraz 5% doświadczających przemocy seksualnej".

"Z relacji ordynatorów oddziałów chirurgii dziecięcej sześciu warszawskich szpitali wynika, iż na oddziały te trafia rocznie 50 dzieci, które w wyniku maltretowania wymagają hospitalizacji. Z przypadkami takimi zetknęło się w swojej praktyce również 25% lekarzy pediatrów" - czytamy w opracowaniu Zespołu Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów "Przeciwdziałanie przemocy wobec dzieci".

Wg Constance Briscoec, o tym, co dzieje się w domach, dowiadujemy się jedynie w skrajnych przypadkach - kiedy następuje sfingowane porwanie lub dojdzie do śmierci dziecka - tymczasem do przemocy, także werbalnej, dochodzi nieustannie.

Według badań, w Polsce 47% dzieci co najmniej raz doświadczyło poniżających form agresji werbalnej ze strony rodziców.

 Blizna po matce

Constance otwarcie przyznaje, że wydała ponad 11 000 funtów na operacje plastyczne. Poprawiła oczy, nos, usta, stopy i nie ma zamiaru na tym poprzestać. Mąż błagał ją, aby tego nie robiła, i był gotów nawet zapłacić jej za rezygnację z tych, z medycznego punktu widzenia, zbędnych operacji. Ale Constance była gotowa ponieść ogromne koszty i poddać się bolesnym procedurom, aby zmienić swój wygląd.

"Spójrz na te usta - nie odziedziczyłaś ich po mojej rodzinie. Czemu nie użyjesz ich do oczyszczania zatkanego zlewu?" - mówiła jej matka. Po latach Constance zoperowała usta. Jej matka miała piękne, wąskie stopy.  Constance pojechała do USA specjalnie po to, aby poddać się kosztownej i bolesnej operacji plastycznej stóp.

Chociaż dorosła Constance w wielu obszarach swojego życia jest pewną siebie, odnoszącą sukcesy kobietą, i chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że była ofiarą swojej matki, to wciąż niesie brzemię raniących słów, które kiedyś padły. Matka tak często nazywała ją brzydką, że Constance nie tylko w to uwierzyła, ale nigdy nie wyzbyła się tego przekonania.

Jako 22-letnia studentka po raz pierwszy zgłosiła się do chirurga plastycznego. Na pytanie, dlaczego chce się poddać operacji, odpowiedziała: "Bo jestem brzydka, brzydka, brzydka". Lekarz odpowiedział: "Constance, nie jesteś brzydka, a jedynie tak myślisz". Constance nie uwierzyła mu i do tej pory uważa, że lekarz tylko starał się być uprzejmy.

Chociaż obie kobiety nie widują się i nawet w sądzie ignorowały się wzajemnie, Constance stara się dorównać standardom urody preferowanym przez matkę. Sprzeciwiła się sposobowi, w jaki matka ją traktowała, ale uwierzyła w to, że jest brzydka.

Raniące słowa Carmen pozostawiły blizny, których nie wyleczy żadna operacja plastyczna.

Pomóc matce, pomóc dziecku

Constance Briscoec jest nastawiona pesymistycznie i twierdzi, że społeczeństwa nigdy nie uporają się z problemem przemocy wobec dzieci. A jednak jest możliwa pomoc, która przyniesie wyraźne efekty.

Ernest Jouriles i Renee McDonald, psychologowie z uniwersytetu w Dallas, porównali sytuację w rodzinach objętych nowoczesnymi programami pomocowymi i takich, które zostały poddane konwencjonalnym procedurom. Okazało się, że agresywne matki zmieniały swoje zachowanie po serii wizyt terapeutów, którzy pomagali im rozwinąć umiejętności rodzicielskie.

Treningi dla rodziców są częścią projektu Wsparcie, rozwiniętego w centrum badania rodziny SMU.

Przebadano  35 rodzin, w których wcześniej dochodziło do przemocy i zaniedbań. We wszystkich przypadkach matki były prawnymi opiekunami dzieci i głównie na nich ciążyły obowiązki związane z wychowaniem. Średnio miały po 28 lat, trójkę dzieci wieku 3-8 lat i niskie dochody. 17 rodzin otrzymało pomoc opartą na programie Wsparcie. Reszta była objęta konwencjonalnymi działaniami CPS (usługi chroniące dzieci).

Terapeuci spotykali się z 17 rodzinami co tydzień, przez co najmniej 6 miesięcy. W tym czasie matki, a często również ojcowie lub partnerzy matek, byli szkoleni w 12 umiejętnościach. Uczono ich między innymi, jak zwracać uwagę na dziecko, jak się z nim bawić, jak słuchać i pocieszać, jak nagradzać, jak wydawać odpowiednie instrukcje i jak reagować, gdy dziecko jest niegrzeczne.

Terapeuci  dostarczali także emocjonalnego wsparcia matkom i pomagali im w uzyskaniu pomocy materialnej w odpowiednich instytucjach. Doradzali także, jak urządzić mieszkanie w sposób bezpieczny dla dziecka, i jak efektywnie gospodarować pieniędzmi.

Natomiast konwencjonalny system CPS oferował: zajęcia dotyczące rodzicielstwa w kościele lub w CPS, terapię rodzinną lub indywidualne konsultacje, wideoinstrukcje  dla rodziców, rozmowy z pracownikiem socjalnym osobiście lub przez telefon.

Tylko w 5,9% rodzin objętych programem Wsparcie ponownie doszło do przemocy. W grupie kontrolnej  przemoc miała miejsce aż w 28 % rodzin.

Izabela Grelowska


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje