Reklama

Reklama

Genetyczne eksperymenty radzieckich naukowców do dziś mrożą krew w żyłach

Czy zastanawiacie się czasem, jak skrzyżować człowieka z szympansem? Pewnie nie. Wydawać by się mogło, że nikt przy zdrowych zmysłach tego nie robi. Tymczasem w Związku Radzieckim pracował naukowiec, który na poważnie starał się wprowadzić w życie ten szaleńczy pomysł.

Okres rządów Józefa Stalina w Rosji Radzieckiej przypadł na bardzo trudny moment w historii tego kraju. Część z tych problemów były oczywiście wynikiem działań samego dyktatora, część była spadkiem po I Wojnie Światowej. Klęski głodu, epidemie chorób, działania wojenne i rewolucyjne wywołały kryzys demograficzny. Odbudować populację kraju mieli między innymi naukowcy.

Wedle idei Stalina kraj miał rozwijać się skokowo w rytmie kolejnych planów pięcioletnich, a naukowcy swoje cele mieli również realizować w takim właśnie modelu. W 1928 roku Partia Komunistyczna zwróciła się do naukowców, by przedstawili propozycje nadające się do wykorzystania w pierwszej pięciolatce. Tym samym na biurkach dygnitarzy wylądował między innymi artykuł Aksandra Sieriebrowskiego "Ludzka genetyka i eugenika w społeczeństwie socjalistycznym". Ten pracownik hodowli drobiu w Moskiewskim Instytucie Zoologicznym postulował masową akcję dobrowolnego sztucznego zapłodnienia kobiet radzieckich przy wykorzystaniu metod stosowanych wcześniej w hodowli zwierząt.

Reklama

Przy okazji rodzącej się w Związku Radzieckim mody na genetykę i eugenikę w obszarze zainteresowania władz komunistycznych znalazł się także inny badacz tej dziedziny, Ilia Iwanowicz Iwanow. Przed Rewolucją Październikową Iwanow zyskał międzynarodowy rozgłos dzięki swoim badaniom nad sztucznym zapłodnieniem. Dzięki urządzeniu jego pomysłu możliwe stało się zapłodnienie 10-krotnie większej liczby klaczy niż w przypadku naturalnego pokrycia.

W Związku Radzieckim Iwanow stracił jednak finansowanie dla swoich badań i w desperacki sposób szukał nowych mecenasów. Z tego też powodu zainteresował się genetyką ssaków naczelnych i rozpoczął korespondencję z amerykańskim biologiem Raymondem Pearlem w sprawie swojego nowego flagowego pomysłu - możliwości skrzyżowania człowieka z szympansem.

30 września 1925 roku naukowiec zaprezentował swój pomysł przed Akademią Nauk ZSRR. Idea Iwanowa padła na żyzny światopoglądowy grunt. Komunistyczni działacze od razu zauważyli, jak wielki propagandowy potencjał w walce z kościołem i religią mógłby mieć ewentualny sukces takiego eksperymentu.

Ilia Iwanow z “błogosławieństwem" władz i równowartością 10 tys. dolarów w rublach opuścił Związek Radziecki, by rozpocząć realizację swojej misji i uzyskać wsparcie innych naukowców. Szybko udało mu się zdobyć rozgłos i znalazł się na nagłówkach wielu gazet, między innymi "The New York Times’a". W końcu genetyk udał się do Gwinei, by tam podjąć pierwsze próby eksperymentów ze spermą szympansów.

Sztuczne zapładnianie małp okazało się zajęciem wyjątkowo niewdzięcznym, trudnym, a nawet niebezpiecznym. Dlatego też Iwanow zdecydował się zebrane nasienie szympansów przewieźć do Moskiewskiego Instytutu Zootechnicznego, by na miejscu podjąć próby zapłodnienia rosyjskich kobiet. Jak się okazało, znalezienie ochotniczek wcale nie było trudne. 


Dlaczego do eksperymentu ostatecznie nie doszło? Prace Iwanowa stawały się coraz bardziej kontrowersyjne, a kiedy na jaw wyszło, że w czasie swojego pobytu w Afryce próbował inseminować tamtejsze kobiety bez ich wiedzy i zgody, jego kariera legła w gruzach.

Choć eugenika zaczęła stopniowo tracić sympatię opinii publicznej eksperymenty Iwanowa były tylko kroplą w morzu radzieckich prób naukowej hodowli “nowego człowieka".

***

Zobacz również:

Mroczna strona nauki

Lenin był grzybem?

Lekarstwo na śmierć mózgu. Niesamowity eksperyment


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje