Reklama

Reklama

Jak wyglądała odbudowa powojennej Warszawy?

W końcu na tymczasową warszawską siedzibę rządu udało się wyremontować okazały gmach dyrekcji kolei przy ulicy Targowej. Los nie mógł dla władzy zainstalowanej przez Moskwę wybrać stosowniejszej scenerii. Budynek zaprojektował w latach dwudziestych absolwent petersburskiej akademii Marian Lalewicz i choć monumentalna bryła wrosła już w krajobraz Warszawy, mogłaby równie dobrze stać setki kilometrów na wschód.

Reklama

Była taka jak nowy rząd - niby polska, ale skonstruowana w oparciu o rosyjskie know-how. Nawet jej otoczenie kojarzyło się z Rosją: z jednej strony cebulaste kopuły cerkwi Świętej Marii Magdaleny, z drugiej resztki Dworca Wileńskiego, który niegdyś łączył Warszawę z Cesarstwem.

Później propaganda głosiła, że ostateczna decyzja o odbudowie Warszawy zapadła "z woli mas pracujących". Może próbowano w ten sposób dać do zrozumienia, że Krajowa Rada Narodowa i Rząd Tymczasowy miały mandat do podejmowania decyzji w imieniu całego społeczeństwa?

Społeczeństwo głosowało jednak w inny sposób - nogami. Mimo że Warszawa nie obiecywała wiele, a rząd nie mógł zagwarantować szybkiej odbudowy, tysiące warszawianek i warszawiaków podejmowały decyzję o powrocie w chwili, w której docierała do nich wieść o wyzwoleniu miasta. Według niektórych relacji cywile zaczęli zajmować Warszawę, jeszcze zanim został przegnany ostatni niemiecki żołnierz. Potem ruszyli już szeroką ławą, szukali znajomych twarzy i adresów, zasiedlali swoje i cudze mieszkania, piwnice i nory.

Władze miasta początkowo zabroniły samowolnego zajmowania mieszkań, ale zakaz nie na wiele się zdał. Nie pomogły też zachęty do rezygnacji z powrotu i osiedlania się na mniej zniszczonych terenach. Nie pomogły wysiłki instytucji państwowych, które polecały swoim pracownikom, by na razie przyjeżdżali bez rodzin. Nie pomogły apele władz wojskowych ani posterunki kontrolne ustawione na rogatkach miasta.

W pierwszej kolejności wracali warszawiacy i warszawianki - wbrew późniejszym mitom, że po wojnie puste miasto zalała fala migrantów z prowincji. Najwcześniej zjawili się ci, którzy koczowali na przedmieściach. Powroty przyspieszał fakt, że mieszkańcy prowinicji chcieli się na przednówku pozbyć kłopotliwych gości i teraz, gdy miasto było już wolne, po prostu kazali się wynosić.

Dowiedz się więcej na temat: Warszawa | architektura | II wojna światowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje