Jak zmieniały się przyzwyczajenia treningowe Polaków

Obecność klubów fitness w centrach handlowych czy biurowcach to w dzisiejszych czasach absolutny standard. Podobnie jak ich duża dostępność, modne wnętrza, nowoczesny sprzęt i oferta, która coraz częściej wykracza poza standardowe usługi fitness. Jednak nie zawsze tak było.

W połowie lat 90. siłownie były miejscem obleganym głównie przez mężczyzn. Małe, ciemne lokale, podstawowy sprzęt do ćwiczeń i pasjonaci rozbudowanej masy mięśniowej, często zresztą wspomaganej farmakologicznie - tak można w najkrótszy sposób opisać polskie siłownie dwie dekady temu.

Mężczyźni inspirowali się Arnoldem Schwarzeneggerem, pragnęli wyglądać jak Sylvester Stallone - chcieli być polskimi edycjami zagranicznych ikon. Fascynacja nimi przerodziła się w prawdziwy boom kulturystyczny, który zagranicą miał miejsce w latach 70. XX wieku. To był męski świat, jednak i to miało się zmienić, ponieważ w latach 80. wybuchła mania aerobiku. Spopularyzowała go Jane Fonda i to dzięki niej i jej kasetom VHS masowo o sylwetki zaczęły dbać kobiety. Kolorowe body i legginsy z lycry, opaski na włosach i ćwiczenia... nazwijmy je rekreacyjnymi. Dalekie to od współczesnego fitnessu, nieprawdaż? Polską prekursorką fitnessu była gimnastyczka Hanna Fidusiewicz. To właśnie ona w 1983 roku otworzyła pierwszy w Polsce fitness klub o nazwie "Pod Skocznią".

Reklama

Sport, czyli luksusowe hobby

Kolejny etap rozwoju branży przypadł na przełom XX i XXI wieku. Wraz z upływem czasu w nowych klubach fitness, poza podstawowymi zajęciami aerobowymi pojawiły się także inne, nowe aktywności, sprzęty i rozwiązania. Co ważne, wtedy właśnie koncepcja lokowania siłowni w ciemnych i małych pomieszczeniach zaczęła się przeobrażać, przypominając coraz bardziej to, co możemy znaleźć w klubach dzisiaj.

Problem stanowiła jednak dostępność - miejsc do ćwiczeń było bardzo mało. Dekadę temu w mniejszych miastach dostępne były co najwyżej niewielkie sale wyposażone w podstawowy sprzęt. Kluby funkcjonowały głównie w największych miastach Polski lub powstawały np. w pięciogwiazdkowych hotelach. Kowalski lub Nowak mogli zatem o siłowni tylko pomarzyć, bo miesięczny abonament kosztował nawet ponad 300 zł! Ze względu na prestiż i miejsce oraz regularne treningi - udział w nich był postrzegany jako luksusowe hobby dla nielicznych. Co więcej, moda na bycie fit dopiero raczkowała. Mało kto, poza zapalonymi sportowcami, prowadził wtedy aktywny tryb życia, czy też  zwracał uwagę na to, co je, a czego nie powinien.

Ćwiczenia w modzie

Prawdziwy boom na fitness nastąpił kilkanaście lat temu. Rynek zaczął dynamicznie się rozwijać, powstawały nowe kluby, a stare poszerzały oferty, modernizowały się i zmieniały lokalizacje na bardziej atrakcyjne. Absolutnym novum okazało się przeniesienie klubów fitness do popularnych centrów handlowych, a w branży sportowej zaczęło przybywać coraz więcej nowych graczy, i to nie tylko tych oferujących obiekty sportowe.

W 2004 roku na rynku pojawił się produkt, który zrewolucjonizował podejście pracodawców do świadczeń pozapłacowych i ułatwił pracownikom dostęp do zajęć sportowych. Ze stworzonej przez Benefit Systems karty MultiSport korzysta już prawie 900 tys. użytkowników. - Model "tylko jedna karta, a wstęp do niemal nieograniczonej liczby obiektów sportowych i rekreacyjnych" to była innowacja - nigdy wcześniej w Polsce takie rozwiązanie dla pracodawców, a przede wszystkim pracowników nie funkcjonowało - mówi zajmująca się HR Magdalena Budnik z firmy LeasingTeam.

Dziś karta MultiSport jest jednym z najbardziej pożądanych dodatków pozapłacowych - honoruje ją ponad 4000 placówek w całym kraju. Jak się okazuje - na rozwoju Programu MultiSport skorzystali nie tylko pracownicy dużych firm, którzy dzięki jednemu dodatkowi mogą realizować się także po pracy, a przy tym dbać o sylwetkę. Zyskali na tym również właściciele obiektów sportowych, którzy zaczęli zauważać rosnące zainteresowanie sportem, a co za tym idzie - zagęszczenie w ich własnych klubach.

Jak wynika z badań Benefit Systems - połowa korzystających z karty MultiSport nigdy wcześniej nie ćwiczyła.

Fitness na miarę

Dziś uprawianie sportu przestało być luksusowym hobby. Polacy zmienili swoje sportowe przyzwyczajenia i zmienił się także polski krajobraz - powstało mnóstwo ścieżek oraz systemy rowerów miejskich, parki przepełnione są biegaczami i pasjonatami nordic-walking, osiedla mają siłownie na świeżym powietrzu. Kluby fitness zauważając ten sportowy trend, zaczęły poszerzać swoje oferty, a inne firmy - jak wspomniany wcześniej Benefit Systems - wprowadzać nowe powiązane z aktywnością świadczenia pracownicze, np. program MultiDiet. Na popularności zyskały także cateringi dietetyczne. Polacy zaczęli żyć świadomie. Także w kwestii sportowego trybu życia i work-life balance.

Dziś Polacy od klubu fitness wymagają czegoś więcej. Nie wystarczy już tylko czysta sala, nowoczesny sprzęt i miła obsługa. Współcześni klienci oczekują usług skrojonych na miarę swoich potrzeb. Szukają zajęć prowadzonych według najnowszych metod oraz nowoczesnych maszyn. Cenią sobie indywidualne podejście, więc chętnie korzystają z treningów personalnych. Ważna jest dla nich atrakcyjna lokalizacja i dostęp o każdej porze - to dlatego powstały miejsca czynne 24/7. Kluby otwarte całą dobę to odpowiedź na wymagania zapracowanych klientów. Od dawna funkcjonują tak niektóre zagraniczne sieci. Kluby czynne w godzinach 6-22 stały się już standardem, co udowadnia np. największa polska sieć klubów fitness i siłowni - Calypso. Co więcej, dzisiejsze obiekty fitness zyskują nową, poza-sportową wartość. Kluby stają się miejscem, gdzie w ciekawy sposób można spędzić czas wolny, stały się ważną częścią życia.

am

Tekst powstał we współpracy z Benefit System

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje