Spis treści:
- Consommé: rosół tylko bez "atrakcji"
- Ratatouille: luksusowy gulasz czy zwykłe leczo?
- Crème Chantilly: ekskluzywna nazwa dla bitej śmietany
- Minestrone: włoska zupa z tego, co zostało w lodówce
- Julienne: tajemnicza nazwa na warzywa pokrojone w słupki
- Zest z cytryny: odrobina luksusu na talerzu?
- Śniadanie kopenhaskie: minimalizm za kilkadziesiąt złotych
- Bruschetta: wykwintna przystawka czy grzanka z pomidorem?
- Gnocchi: włoski przysmak, czyli nasze polskie kopytka
Consommé: rosół tylko bez "atrakcji"
Gdy zamawiasz Consommé, wyobraźnia podpowiada ci wykwintną, aksamitną miksturę przygotowywaną przez francuskich szefów kuchni przez całą noc. Brzmi dostojnie i z pewnością kosztuje odpowiednio więcej. Tymczasem consommé to nic innego jak mocno sklarowany, przecedzony rosół. Wygląda bardzo czysto i elegancko w głębokim talerzu, ale w smaku to po prostu mocno esencjonalny bulion, który twoja babcia gotuje w każdą niedzielę. Jedyna różnica polega na tym, że w restauracji nikt nie wrzuci ci do niego marchewki i domowego makaronu.
Ratatouille: luksusowy gulasz czy zwykłe leczo?
Ta nazwa brzmi jak poezja, a popularny film animowany zrobił z niej potrawę zarezerwowaną dla najbardziej wymagających krytyków kulinarnych. W rzeczywistości Ratatouille (czyt. ratatuj) to nic innego jak tradycyjne, francuskie danie warzywne. Składa się z bakłażana, cukinii, papryki, pomidorów, cebuli i czosnku, podduszone na oliwie. Jeśli odrzucisz wykwintne pokrojenie warzyw w idealne plasterki i artystyczne ułożenie ich w naczyniu, otrzymasz po prostu francuską wersję naszego poczciwego lecza - tylko bez kiełbasy.
Crème Chantilly: ekskluzywna nazwa dla bitej śmietany
Brzmi jak deser serwowany w pałacowych ogrodach Wersalu, prawda? Pod nazwą Crème Chantilly kryje się jednak coś, co doskonale znasz z dzieciństwa. To po prostu bita śmietana! Różnica polega jedynie na tym, że ta prawdziwa, francuska, jest osłodzona cukrem pudrem i doprawiona prawdziwą wanilią, a nie bita z proszku. Mimo wszystko, gdy widzisz w karcie deserowej puchar z Crème Chantilly, pamiętaj, że zamawiasz po prostu śmietankę z dodanym aromatem.
Minestrone: włoska zupa z tego, co zostało w lodówce
Brzmi jak eleganckie danie z restauracji z gwiazdką Michelin. W rzeczywistości Minestrone to klasyczna, gęsta włoska zupa jarzynowa. Jej baza to pomidory, fasola, cebula, marchewka i seler, często z dodatkiem drobnego makaronu lub ryżu. Historia tego dania jest wyjątkowo prosta: Włosi gotowali je z tego, co akurat mieli pod ręką w ogródku lub w spiżarni. To wspaniałe, pożywne danie, ale w gruncie rzeczy to po prostu bogatsza wersja naszej polskiej zupy jarzynowej.

Julienne: tajemnicza nazwa na warzywa pokrojone w słupki
Widzisz w menu "pierś z kurczaka z warzywami Julienne"? Nie szukaj w głowie nazwy egzotycznego warzywa ani wyszukanego sosu. Julienne to po prostu francuska nazwa techniki krojenia. Oznacza ona, że warzywa (najczęściej marchewka, seler czy por) zostały pocięte w bardzo cienkie, długie paski, przypominające zapałki. Dziś ta nazwa brzmi światowo i pozwala podnieść cenę dania o kilka złotych, ale chodzi jedynie o sposób użycia noża.
Zest z cytryny: odrobina luksusu na talerzu?
Gdy kelner zapowiada, że twoje danie zostanie wykończone "świeżym zestem z cytryny", możesz spodziewać się jakiegoś wyjątkowego, tajnego składnika. Spokojnie, to żaden ekskluzywny dodatek importowany z Sycylii. Zest to po prostu cienko starta, zewnętrzna, żółta skórka z cytrusów (bez gorzkiego, białego miąższu). Brzmi bardzo nowoczesne i światowo, ale wykonasz go w domu w dwie sekundy za pomocą zwykłej tarczki do warzyw.
Śniadanie kopenhaskie: minimalizm za kilkadziesiąt złotych
Skandynawski styl jest teraz w modzie, więc "śniadanie kopenhaskie" brzmi świetnie w restauracyjnej karcie. Zanim jednak wyobrazisz sobie uginający się od rarytasów stół, musisz wiedzieć jedno: Duńczycy stawiają na surowy minimalizm. Śniadanie w tym stylu to zazwyczaj ugotowane na twardo lub miękko jajko, plasterek żółtego sera, odrobina masła i kawałek dobrego chleba na zakwasie. To smaczny i zdrowy posiłek, ale w gruncie rzeczy to po prostu zwykła kanapka, tylko rozłożona na części pierwsze.
Bruschetta: wykwintna przystawka czy grzanka z pomidorem?
Wielu z nas zamawia Bruschettę (pamiętajmy o poprawnej wymowie: "bruskieta", a nie "bruszeta"!), traktując ją jako elegancki wstęp do włoskiej uczty. Co dostajemy na talerzu? Podpieczoną skibkę chleba, natartą czosnkiem, skropioną oliwą i posypaną posiekanymi pomidorami z bazylią. To genialne w swej prostocie danie wymyślono po to, by nie marnować czerstwego pieczywa. Jest pyszne, ale to wciąż po prostu wiejska grzanka!

Gnocchi: włoski przysmak, czyli nasze polskie kopytka
Gdy widzisz w karcie Gnocchi (czyt. niokki) z masłem szałwiowym lub sosami, możesz pomyśleć, że to szczyt włoskiej sztuki kulinarnej. I owszem, są pyszne, ale ich skład brzmi znajomo: ugotowane ziemniaki, mąka i jajko. Tak jest, tradycyjne włoskie gnocchi to po prostu brat bliźniak naszych polskich kopytek! Różnią się jedynie kształtem i rozmiarem - Włosi robią małe kluseczki i często robią w nich rowki widelcem, żeby lepiej zbierały sos. Smakuje wybornie, ale baza jest dokładnie taka sama.
Kobieta.interia.pl to miejsce pełne pomysłów, emocji i sprawdzonych porad. Zostań z nami na dłużej i odkryj, co może cię zainspirować już dziś.











