Reklama

Reklama

Już nie pigułka gwałtu, a zastrzyk. Niepokojące doniesienia

O tym, jak niebezpieczna potrafi być tzw. pigułka gwałtu, mówi się od lat. Teraz jednak media donoszą o nowym, choć łudząco podobnym procederze. Tylko w ostatnich tygodniach ofiarami odurzającego zastrzyku padło blisko 200 Brytyjek.

Najpierw czujesz delikatne ukłucie. Nawet nie zdążysz pomyśleć, co się stało, a już tracisz przytomność. Prawdopodobnie ockniesz się za kilkanaście godzin, z obolałym ciałem i pustką w głowie. Z poprzedniej nocy nie będziesz pamiętać niczego.

W taki sposób działanie odurzającego zastrzyku w brytyjskich mediach opisują kobiety, które padły jego ofiarą. Do tego rodzaju zdarzeń dochodzi najczęściej w klubach, a proceder ma cel i działanie podobny do tego, o którym mówiło się w przypadku tzw. tabletek gwałtu.

Reklama

Jednak o ile w odniesieniu do pigułek wypracowano już metody, mające chronić przed odurzeniem (najprostszą jest niepozostawianie szklanki bez opieki, jakiś czas temu głośno było również o lakierze do paznokci, który zmienia kolor przy kontakcie z cieczą, zawierającą szkodliwą substancję) o tyle przed ukłuciem igłą o wiele trudniej się uchronić.

Niepokojący jest nie tylko charakter, ale też skala procederu. Jak donoszą dziennikarze "Guardiana" tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na terenie całej Wielkiej Brytanii na policję zgłoszono blisko 200 przypadków odurzenia za pomocą zastrzyku. W zdecydowanej większości przypadków ofiarami były kobiety. Na razie nie wiadomo jaka dokładnie substancja jest wstrzykiwana.

"Połączyliśmy siły z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i uniwersytetami, aby jak najszybciej ustalić skalę przestępstw, zbadać powiązania między zgłaszanymi przypadkami i ostatecznie doprowadzić do postawienia przestępców przed wymiarem sprawiedliwości" - mówią "Guardianowi" przedstawiciele policji.

W wielkiej Brytanii problem stał się przedmiotem gorącej dyskusji. Społeczność 60 uniwersytetów wyraziła chęć zaangażowania się w akcję "Girls Night In", polegającą na bojkotowaniu przez kobiety klubów nocnych. Dziewczyny, w jeden, określony przez organizatorów wieczór (27 października), mają powstrzymać się od wyjścia na imprezę. W ten sposób chcą nie tylko zwrócić uwagę na problem, ale również wywrzeć presję na właścicieli klubów, skłaniając ich do podjęcia działań na rzecz  poprawy bezpieczeństwa gości.

W internecie pojawiła się też petycja, której sygnatariusze chcą, by zezwolić ochronie klubów na przeszukiwanie gości, wchodzących do lokali. Dotychczas podpisało się pod nią 165 tys. osób.

Więcej interesujących newsów oraz materiałów o gwiazdach, modzie i stylu życia znajdziesz na naszym Instagramie!


Zobacz również:

Barbara Kurdej-Szatan nie może sobie z tym poradzić

Idealna sukienka do pracy. Brigitte Macron już ją nosi! 

Jak przedłużyć trwałość chryzantem? 



 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje