Reklama

Reklama

Korupcja w Rosji to norma

Rosja zawsze była społeczeństwem, w którym korupcja uznawana była jeśli nie za normę, to za zjawisko w pełni dopuszczalne (...). Oczywiście, skala korupcji raz się zmniejszała, raz rosła - ale praktycznie wszyscy badacze Rosji są zgodni co do tego, że obecnie osiągnięto szczyt pod względem rozmiarów i różnorodności form defraudowania majątku narodowego i środków budżetowych.

(...) Dmitrij Miedwiediew mówił o utracie biliona rubli tylko przy zamówieniach państwowych, co odpowiadało wtedy około 12 procentom wszystkich wydzielanych sum, średni rozmiar łapówki w ubiegłym roku według danych MSW wzrósł o 75 procent - do 328 tysięcy rubli, a szacunki ogólnego dochodu korupcyjnego dochodzą niekiedy do 25-48 procent oficjalnych wartości krajowego PKB.

Reklama

Zacznijmy od definicji. Gdy mówi się o tym, że kraj jest skorumpowany, twierdzi się, że rozpowszechniona jest w nim praktyka dawania łapówek i selektywnego "nieprzestrzegania prawa i reguł w zamian za materialne wynagrodzenie".

Z reguły praktycznie wszyscy badacze rozróżniają dwa rodzaje korupcji - "bytową" i "elitarną". Do pierwszej zalicza się łapówki dawane policjantom, nauczycielom, drobnym lokalnym urzędnikom itd.; druga to różnego rodzaju nielegalne schematy, w które zaangażowani są urzędnicy wyższego szczebla: deputowani, ministrowie, szefowie spółek państwowych).

Ale w obu przypadkach chodzi przede wszystkim o naruszenia prawa, za które przewidziany jest korupcyjny dochód. Specyfika Rosji determinuje moim zdaniem niemożność zastosowania podobnej klasyfikacji. W naszym kraju należy rozróżnić łapówkarstwo (bribery) i korupcję (corruption), które stanowią całkowicie różne zjawiska.

Łapówkarstwo, rozpowszechnione na wszystkich szczeblach hierarchii biurokratycznej, przynosi urzędnikom dochody za załatwianie dokumentów, wydawanie zezwoleń i licencji, przymykanie oka na różnego rodzaju drobne naruszenia.

Oczywiście, do tej kategorii należą też wszystkie "płatne usługi" oferowane prywatnym osobom - od pomocy w uzyskaniu miejsca na uczelni lub miejsca pracy do nieformalnego rozwiązania problemu naruszeń drogowych.

We wszystkich tych przypadkach może chodzić zarówno o bezpośrednie złamanie prawa, jak i o przyspieszone wykonanie tego czy innego działania biurokratycznego. W każdym przypadku mamy do czynienia ze współdziałaniem władzy i obywatela/przedsiębiorcy.

Korupcja związana z działaniami wyższych urzędników, aż do przywódców państwa, umożliwia legalne przywłaszczanie sobie ogromnych środków głównie poprzez budżet lub finansowe potoki państwowych korporacji.

Rosyjskie prawodawstwo wprost zachęca do korupcji przez to, w jaki sposób reguluje system kontroli potoków budżetowych, organizację zakupów i dystrybucję kontraktów państwowych, nie mówiąc już o działalności państwowych korporacji.

Zwieńczeniem tego systemu jest rezygnacja Dumy Państwowej z ustanowienia odpowiedzialności karnej za nielegalne wzbogacenie się jako "znaczne zwiększenie aktywów urzędnika państwowego, przewyższające jego legalne dochody, których nie może on w rozsądny sposób uzasadnić".

*Więcej o książce Władisława Inoziemcewa "Nienowoczesny kraj" przeczytasz TUTAJ.

W rezultacie następuje właśnie to konwertowanie władzy w biznes i pieniądze (...). Urzędnik może organizować komercyjne firmy w sferze, którą kontroluje, rejestrować je nawet nie na znajomych, lecz na krewnych, i otwierać przed nimi legalne możliwości zarobku (przypadki byłego mera Moskwy Jurija Łużkowa i jego żony, generalnego prokuratora Jurija Czajki i jego synów biznesmenów, ministra rolnictwa Aleksandra Tkaczowa i jego największych w Europie latyfundiów znane są wszystkim).

System sądownictwa również jest ważnym instrumentem dla takiej ogromnej redystrybucji. Przypomnijmy, że na Jugansknieftiegaz [wtedy spółka-córka koncernu Jukos Michaiła Chodorkowskiego - przyp. red.] sąd nałożył wielomiliardową grzywnę, którą miał wypłacić służbie podatkowej, a prawnicy Jukosu nie mogli podważyć tego wyroku.

Natomiast łatwo ten werdykt obalili adwokaci spółki Rosnieft, kiedy władze przekazały jej majątek rozkułaczonej prywatnej firmy. Inaczej mówiąc, chodzi o to, że główna część korupcyjnych w istocie schematów jest tak świetnie wbudowana w istniejący system prawny Rosji, iż jest ona w pełni legalna.

Należy moim zdaniem raz jeszcze powtórzyć tę fundamentalną dla zrozumienia rosyjskiego systemu tezę: bogacenie się przedstawicieli elity władzy dzięki przejęciu części trafiającej do państwa renty jest w Rosji zjawiskiem normalnym i legalnym - i dlatego walka z nim była i jest albo środkiem dyscyplinowania rozzuchwalonych drobnych urzędników, albo instrumentem walki politycznej na szczytach, której celem jest redystrybucja tych czy innych stanowisk lub pozycji.

Stosunkowo konsekwentna walka w Rosji możliwa jest (i to jedynie w wyjątkowych warunkach) tylko z łapówkarstwem, natomiast na pewno nie z korupcją, która jest nie anomalią, lecz istotą systemu - czego nie może zrozumieć (albo w to uwierzyć) większość badaczy tego zjawiska.

Korupcja (do łapówkarstwa nie będziemy już ani tu, ani dalej wracać) jest nieodłącznym elementem życia społecznego w Rosji z dwóch przyczyn - ekonomicznej i politycznej.

Przyczyna ekonomiczna wiąże się ze wskazanym wyżej dwusektorowym charakterem rosyjskiej gospodarki. Jakkolwiek cyniczne byłoby zachowanie przedstawicieli rosyjskiej władzy, muszą oni z jednej strony przestrzegać ustalonych przez nich samych minimalnych reguł dyscypliny finansowej i z drugiej strony, wymieniać środki budżetowe na jakieś widoczne materialne produkty lub dające się wyrazić liczbowo usługi.

W takiej sytuacji korupcja staje się formą łączności i współdziałania między sektorami państwowym i rynkowym rosyjskiej gospodarki narodowej. Po to, aby te czy inne środki zostały skierowane na rozwiązanie określonych zadań, powinno być coś, co urzędnika do tego stymuluje, a żeby to uzyskać, z drugiej strony powinien się znajdować podmiot gospodarczy, który gotów jest zadowolić oczekiwania urzędnika.

Ani wewnątrz czysto państwowej gospodarki (na przykład Związku Sowieckiego), ani wewnątrz całkowicie rynkowej (na przykład jakiegokolwiek kraju zachodniego) korupcja na wielką skalę nie jest możliwa: pozostaje ona jedynie wyjątkiem, ponieważ będzie sprzeczna z interesami albo dyktatora, albo społeczeństwa. I dlatego jest zwalczana.

Jednak podział rosyjskiej gospodarki narodowej na dwie części stanowi jej idealne środowisko: korupcja w tej sytuacji jest równie niezbędna zarówno elicie rządzącej (dla stworzenia mechanizmu zawłaszczania środków budżetowych), jak i znacznej części wielkich przedsiębiorstw (jako instrument pozyskiwania państwowych zamówień i wspierania swojego biznesu). Dlatego korupcja w dosłownym sensie tego słowa stanowi jedną z podstaw współczesnego rosyjskiego społeczeństwa i powinna być traktowana jako reguła, a nie wyjątek.

*Więcej o książce Władisława Inoziemcewa "Nienowoczesny kraj" przeczytasz TUTAJ.

Polityczna przyczyna korupcji sprowadza się do tego, że rosyjska elita władzy postawiła siebie w dość delikatnym położeniu, przyjmując niektóre zasady gry, które narzuciły warunki, w jakich ta elita się pojawiła.

Współczesna "warstwa wyższa" rosyjskiego społeczeństwa uformowała się z tych, którzy zajęli swoje stanowiska po rozpadzie Związku Sowieckiego, w warunkach, gdy system ogłosił siebie demokratycznym. W ciągu ostatnich lat przywódcy kraju niszczyli realną demokrację i instytucje nadzorujące władzę, stając się de facto właścicielami dużej części majątku narodowego - ale i tak nie zdołali tego sformalizować.

Dziś Władimir Putin, Igor Sieczin, Dmitrij Miedwiediew lub Igor Szuwałow zachowują się niczym przedstawiciele rządzącej dynastii w jakimś arabskim kraju wydobywającym ropę. W istocie rosyjska elita to pewna analogia saudyjskiego dworu królewskiego składającego się z ponad dwóch tysięcy książąt. Ale jej przedstawiciele nie mają możliwości zalegalizowania tych bogactw, które zostały uzyskane z renty surowcowej i dochodów budżetowych.

W Emiratach Arabskich - kraju autorytarnym, ale świetnie prosperującym - prezydent (szejk Chalifa ibn Zajid al-Nahajjan, emir Abu Zabi) posiada oficjalny majątek o wartości 38,7 miliarda dolarów i nikogo to nie oburza. Majątki rosyjskich przywódców oceniane są na jeszcze wyższe sumy i przedstawiciele zachodnich państw już nie udają, że o tym nie wiedzą - ale ze zrozumiałych przyczyn najwyżsi urzędnicy kraju składają deklaracje podatkowe, które nie mogą wyjaśnić nawet pochodzenia ich zegarków.

W tych warunkach korupcja staje się instrumentem kontroli nad bogactwami, które urzędnikowi dość łatwo przywłaszczyć bez łamania istniejących reguł, ale praktycznie nie może on ich legalizować - i to ma katastrofalne skutki dla gospodarki, ponieważ po to, aby móc włożyć do kieszeni (lub zostawić na rachunku kontrolowanej przez siebie firmy) miliard rubli, trzeba wpisywać do budżetu bezsensowne inwestycje warte dziesiątki miliardów dolarów, na tle których "odpływy" stają się niezauważalne.

Korupcja we współczesnej Rosji jest zatem zarówno ratunkiem dla panującej władzy, jak i jej wielkim problemem. Po pierwsze, pozwala ona istnieć powstałemu w kraju systemowi zarządzania - przy czym sprzyja mu dwojako. Po drugie, tworząc w całej hierarchii władzy poczucie "sterowanej bezkarności" w aspekcie finansowym, elita zapewnia napływ do klasy biurokratycznej specjalistów (dziwnym trafem nazywa się ich teraz w Rosji "technokratami"), skoncentrowanych wyłącznie na pieniądzach oraz karierze i w pełni pozbawionych ambicji politycznych.

Zarazem władza ma wszelkie możliwości kontrolowania biurokratów i w ten sposób z powodzeniem zapewnia sobie ich polityczną lojalność i eliminuje możliwości jakiegokolwiek buntu wewnątrz systemu. "Pion władzy" całkowicie słusznie nazywa się również "pionem korupcyjnym", a ta konstrukcja stanowi moim zdaniem jedną z największych technologii administracyjnych współczesnej Rosji.

Ponadto władza nie mogłaby przyjąć tych ustaw, które uchwala i za pomocą których zarządza krajem, gdyby nie działały one selektywnie - a ludność i biznes w przeciwnym razie nie mogłyby przeżyć. Korupcja na szczycie "spuszczona w dół" pozwala znacznej części ludności względnie normalnie funkcjonować i z powodzeniem rozwiązywać swoje codzienne problemy - tym samym jej istnienie stanowi swego rodzaju czynnik tłumiący, przy braku którego konflikt między "dołami" a "szczytami" stałby się o wiele ostrzejszy.

Właśnie dlatego powszechne, zdawałoby się, odrzucanie korupcji nie przeradza się na razie (jak sądzę, nie przerodzi się i w przyszłości) w walkę z nią na dużą skalę. Kampania antykorupcyjnych aktywistów, na czele z Aleksiejem Nawalnym, ma małe szanse, by na jej bazie uformował się ogólnonarodowy ruch polityczny.

*Więcej o książce Władisława Inoziemcewa "Nienowoczesny kraj" przeczytasz TUTAJ.

Z drugiej jednak strony korupcja stanowi realny problem, ponieważ nie ma ona żadnego naturalnego hamulca, a dwusektorowy model gospodarczy zakłada, że w celu realizacji określonego zadania jakieś pieniądze powinny jednak zostać wydane zgodnie z przeznaczeniem.

Dlatego stale istniejące wśród urzędników dążenie do zarobienia większych pieniędzy pociąga za sobą stabilny wzrost kosztów wykonawców państwowego zlecenia, na określonym etapie "wypychający" wszystkie istniejące w gospodarce stawki poza granice normalności - tj. cen ustalających się w krajach o podobnym poziomie dochodów.

Skutkiem tego staje się po prostu wstrzymanie rozwoju: w 2016 roku w Rosji według danych Rosstatu zbudowano na przykład 2,4 tysiąca kilometrów nowych dróg, co kosztowało państwo 682 miliardy rubli  (10,2 miliarda dolarów USA) wobec 116 miliardów rubli  (4,12 miliarda dolarów) w 2001 roku, za które udało się zbudować 7,9 tysiąca nowych dróg.

W przyszłości może się okazać, że praktycznie każde alokacje nie będą mogły zagwarantować dalszego rozrastania się sieci drogowej (a prywatne inwestycje poza granicami obwodu moskiewskiego lub trasy Moskwa  - Petersburg nigdy się nie zwrócą).

W związku z tym wydatki na obronę nie będą się materializować w nowych rodzajach broni, a inwestycje niesurowcowych firm państwowych nigdy nie przyniosą zysków (już dziś można dostrzec, jak u władz narasta rozczarowanie wieloma niedawno zatwierdzonymi programami, o czym dobitnie mówi choćby czterokrotne ograniczenie alokacji na rozwój infrastruktury arktycznej).

Taka sytuacja zmusi władze do szukania sposobów wyjścia z trudnych sytuacji, w większym stopniu wpływających na interesy ludności niż skorumpowanej elity (na przykład dewaluacje, które redukują rublowe koszty wewnętrzne w relacji do zysku z wymiany zagranicznej otrzymywanego z eksportu surowców). (...)

Korupcja w Rosji jest jednym z najbardziej przekonujących świadectw jej nienormalności - niezdolności do organizowania kraju w sposób, który pozwoliłby obywatelom działać i osiągać swoje cele na legalnym polu, nie obawiając się skutków prawnych.

Środki, które migrują z państwowej kasy do kieszeni urzędników, są ceną płaconą przez anomalny kraj - zależny od rentowego dochodu i dysponujący nieefektywną gospodarką zarządzaną przez autorytarną władzę - za iluzoryczne prawo uznawania się i czucia krajem nowoczesnym. (...)

*Więcej o książce Władisława Inoziemcewa "Nienowoczesny kraj" przeczytasz TUTAJ.

Zobacz również:

Fragment książki

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: korupcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje