Reklama

Reklama

Korupcja w Rosji to norma

Z drugiej jednak strony korupcja stanowi realny problem, ponieważ nie ma ona żadnego naturalnego hamulca, a dwusektorowy model gospodarczy zakłada, że w celu realizacji określonego zadania jakieś pieniądze powinny jednak zostać wydane zgodnie z przeznaczeniem.

Reklama

Dlatego stale istniejące wśród urzędników dążenie do zarobienia większych pieniędzy pociąga za sobą stabilny wzrost kosztów wykonawców państwowego zlecenia, na określonym etapie "wypychający" wszystkie istniejące w gospodarce stawki poza granice normalności - tj. cen ustalających się w krajach o podobnym poziomie dochodów.

Skutkiem tego staje się po prostu wstrzymanie rozwoju: w 2016 roku w Rosji według danych Rosstatu zbudowano na przykład 2,4 tysiąca kilometrów nowych dróg, co kosztowało państwo 682 miliardy rubli  (10,2 miliarda dolarów USA) wobec 116 miliardów rubli  (4,12 miliarda dolarów) w 2001 roku, za które udało się zbudować 7,9 tysiąca nowych dróg.

W przyszłości może się okazać, że praktycznie każde alokacje nie będą mogły zagwarantować dalszego rozrastania się sieci drogowej (a prywatne inwestycje poza granicami obwodu moskiewskiego lub trasy Moskwa  - Petersburg nigdy się nie zwrócą).

W związku z tym wydatki na obronę nie będą się materializować w nowych rodzajach broni, a inwestycje niesurowcowych firm państwowych nigdy nie przyniosą zysków (już dziś można dostrzec, jak u władz narasta rozczarowanie wieloma niedawno zatwierdzonymi programami, o czym dobitnie mówi choćby czterokrotne ograniczenie alokacji na rozwój infrastruktury arktycznej).

Taka sytuacja zmusi władze do szukania sposobów wyjścia z trudnych sytuacji, w większym stopniu wpływających na interesy ludności niż skorumpowanej elity (na przykład dewaluacje, które redukują rublowe koszty wewnętrzne w relacji do zysku z wymiany zagranicznej otrzymywanego z eksportu surowców). (...)

Korupcja w Rosji jest jednym z najbardziej przekonujących świadectw jej nienormalności - niezdolności do organizowania kraju w sposób, który pozwoliłby obywatelom działać i osiągać swoje cele na legalnym polu, nie obawiając się skutków prawnych.

Środki, które migrują z państwowej kasy do kieszeni urzędników, są ceną płaconą przez anomalny kraj - zależny od rentowego dochodu i dysponujący nieefektywną gospodarką zarządzaną przez autorytarną władzę - za iluzoryczne prawo uznawania się i czucia krajem nowoczesnym. (...)

*Więcej o książce Władisława Inoziemcewa "Nienowoczesny kraj" przeczytasz TUTAJ.

Zobacz również:

Dowiedz się więcej na temat: korupcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje