Reklama

Reklama

Miała sześć lat, kiedy zaczęła brać narkotyki. Tak wygląda dzisiaj

Virginia "Ginny" Burton bardzo wcześnie sięgnęła po nielegalne substancje. Te towarzyszyły jej przez kolejne dekady życia. Zniszczona przez nałóg kobieta była wręcz przekonana, że wkrótce umrze. Do najgorszego na szczęście nie doszło. Teraz nie przypomina już dawnej siebie.

Uzależnienie od narkotyków zaczyna się zazwyczaj bardzo niewinnie, ale to wyjątkowo podstępny nałóg. Osoby nim dotknięte często sięgają po coraz mocniejsze substancje psychoaktywne i tracą szansę na normalne życie. Jedynym ratunkiem jest detoks oraz długotrwała terapia, jednak statystyki są nieubłagane.

Z danych Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że tylko co piąta osoba, która decyduje się całkowicie odstawić niszczycielską używkę, wytrwa do końca leczenia. Jeszcze mniej, bo co dziesiąty narkoman nigdy nie wraca do nałogu.

Co nie oznacza, że to walka z góry skazana na porażkę. Ratunek jest na wyciągnięcie ręki, o czym najlepiej świadczy historia tej kobiety.

Reklama

Virginia Burton, przez najbliższych nazywana po prostu Ginny, niemal się poddała. W najczarniejszych wizjach widziała, jak umiera na ławce w parku. Ze strzykawką wbitą w przedramię i kulą w głowie. Dziś jest szanowaną, wykształconą obywatelką z ogromnymi predyspozycjami.

W jej przypadku zaczęło się od palenia marihuany, po którą sięgnęła już jako sześciolatka. Po dwudziestce była już wyniszczoną heroinistką. Koszmar trwał przez dekady. Kobieta mieszkała na ulicy, czasami szukała schronienia w ośrodkach dla bezdomnych, a na koncie ma też kilka odsiadek w więzieniu.

Brzmi dość abstrakcyjnie, kiedy spojrzymy na nią dzisiaj.

Ma 46 lat i niedawno zdobyła wyższe wykształcenie. Jest absolwentką prestiżowego Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle, gdzie studiowała nauki polityczne.

– motywuje na Facebooku.

W emocjonalnym wpisie matka trójki dzieci przekonuje, że uzależnienie to wcale nie wyrok. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, a na pewno ktoś wyciągnie do nas pomocną dłoń. O swojej trudnej drodze mówi wprost: nie była specjalnie wdzięczna. "Raczej strasznie bolesna, ale finalnie piękna".

Dlaczego w młodości tak się pogubiła, a przez kolejne lata ponosiła tego tragiczne konsekwencje?

– wyznała.

Jej słowa są niezwykle ważne, ale to zdjęcia najbardziej przemówiły do społecznej wyobraźni. Na więziennej fotografii widzimy wyniszczoną postać z zapadniętymi policzkami i mętnym wzrokiem. Tuż obok – piękną, zadbaną i świadomą swojej siły absolwentkę.

Kadry dzieli zaledwie nieco ponad dekada, w co trudno uwierzyć.

***
Zobacz także:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: narkoman | uzależnienie od narkotyków | odwyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje