Reklama

Reklama

Mieli dziewięcioro dzieci. Adoptowali dziewczynkę z "rybią łuską"

Hanna Rosa urodziła się z bardzo poważną wadą genetyczną nazywaną rybią łuską arlekinową. Dziewczynkę adoptowała rodzina z Chicago, która wychowuje już dziewięcioro dzieci.

Carla i jej mąż Paul z Chicago od zawsze marzyli o dużej rodzinie. To się powiodło - zanim skończyli dwadzieścia kilka lat, mieli dwóch chłopców, Brenta i Luke'a. Później pojawiła się kolejna czwórka: Sabrina, Ellą, Logan i Tessa. 

Małżonkowie postanowili, że na tym się nie skończy. W 2011 roku udali się do ukraińskiego sierocińca, aby adoptować Henry'ego. A następnie troje kolejnych dzieci - Violet, Leo i Yanę w 2013 r. Rodzinę dotknęła prawdziwa tragedia, gdy Henry zaraził się superbakterią MRSA i zmarł w listopadzie 2012 roku w wieku zaledwie dwóch i pół lat.

Reklama

W czerwcu 2020 roku Carla odkryła na Facebooku post agencji adopcyjnej, która szukała rodziny do adopcji miesięcznej dziewczynki z rybią łuską arlekinową - niezwykle rzadką chorobą genetyczną, w której rodzi się dziecko z grubymi płytkami skóry pokrywającymi skórę na twarzy i całym ciele. W ciężkich przypadkach skóra człowieka może rosnąć dziesięć razy szybciej niż normalnie. Śmiertelność dzieci z rybią łuską arlekinową wynosi pięćdziesiąt procent poniżej pierwszego roku życia.

Małżeństwo postanowiło zgłosić się do agencji. Carla i Paul, którzy wcześniej adoptowali czworo innych dzieci z różnymi specjalnymi potrzebami, wiedzieli, że są dobrze przygotowani do poradzenia sobie ze stanem Hanny. Agencja już następnego dnia odpowiedziała na ich prośbę i zapytała, czy chcą, aby Hanna Rosa stała się częścią ich rodziny. 

Małżeństwo zabrało swoją nową córkę do domu w Chicago. Ich dziewięcioro dzieci pokochało swoją młodszą siostrę natychmiast!

W ciągu dwóch tygodni od przyjazdu do domu Hanna przeszła ciężką infekcję bakteryjną. Została przewieziona na OIOM ze spadkiem ciśnienia krwi, niewydolnością nerek i spadkiem temperatury do zaledwie 32,7 stopnia Celsjusza. Lekarze stoczyli prawdziwą walkę o jej życie.

Na szczęście dziewczynka przeżyła i wróciła do domu. Niezbędna jest baczna opieka lekarska i wyjątkowe warunki w domu - rodzice muszą m. in. utrzymywać stałą temperaturę w mieszkaniu i co trzy godziny, zarówno w dzień, jak i w nocy, smarować ją specjalnym balsamem.

* * *

Zobacz więcej:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama