Reklama

Reklama

"Misie grozy" na Krupówkach w Zakopanem. Kto jest winny?

​Po "paragonach grozy" nadszedł czas na kolejną, symboliczną formę finansowego znęcania się nad turystami, którzy pragną skorzystać ze słonecznych dni w popularnych, letniskowych miejscowościach. O co chodzi tym razem? Poznajcie historię "misiów grozy"!

Wakacje na półmetku, Polacy tłumnie podróżują po kraju i ochoczo dzielą się swoimi wrażeniami z wyjazdów. Jeszcze nie opadł kurz po zamieszaniu związanym z tzw. paragonami grozy, a już na horyzoncie wyłania się kandydat do kolejnego, największego absurdu wakacji...

Jak donosi portal eDziecko, do ich serwisu zgłosiła się mama, która wypoczywa wraz z rodziną w Zakopanem. Kobieta podkreśla, że wbrew pozorom, ceny w restauracjach są optymalne i w rzeczywistości nie tam leży problem. 

Jak się okazuje, sen z powiek spędzają turystom... ludzie przebrani za pluszaki bądź postaci z bajek i domagający się - często mocno wygórowanych - opłat za zdjęcie.

Reklama

40 złotych za zdjęcie z misiem w Zakopanem

Turystka wypoczywająca w Zakopanem relacjonuje, jak podczas spaceru po Krupówkach dwójka rosłych "pluszaków" podeszła do niej i do jej czteroletniego synka, oferując krótką zabawę. 

W czasie, gdy "pluszaki" zabawiały malucha, mama robiła im zdjęcia. Chwilę po tej z pozoru niewinnej sytuacji do kobiety zwrócił się jeden z mężczyzn i "rozliczając z usługi" mamę Jasia zażądał 40 złotych za możliwość zrobienia zdjęć.

Mama Jasia w rozmowie z portalem eDziecko nie kryła zaskoczenia, ale jak to bywa w takich sytuacjach, było już za późno na jakiekolwiek negocjacje. Dodaje ponadto, że 40 zł to zdecydowanie zbyt wysoka cena, jak za kilka minut zabawy i raptem kilka przypadkowych ujęć zrobionych przez nią samą.

Kobieta równocześnie zaznacza, że rozumie i taką formę "zarobku" praktykowaną przez miejscowych, jednak nie wszystkich rodziców stać na to, by zapłacić niemalże 50 zł za chwilę "przypadkowej" atrakcji dla dziecka. 

Na domiar złego "pluszaki" potrafią być w swoich poczynaniach naprawdę natarczywe i nie biorą pod uwagę żadnych form negocjacji, co jest najzwyczajniej w świecie nielegalne.

Uwaga na oszustów!

Niestety, niewinny proceder na wakacyjnych deptakach to świetna okazja dla wszelkiej maści oszustów, którzy gotowi są wyłudzać pieniądze od turystów z uśpioną czujnością. 

Ludzie przebrani za maskotki z ulubionych dziecięcych bajek często pojawiają się znikąd, jak gdyby wyrośli spod ziemi, robią sporo zamieszania, by potem nachalnie upomnieć  się o zapłatę. Zwłaszcza, że turyści często podkreślają, że ostatnimi czasy zaroiło się od tego typu wyłudzaczy, nie tylko w nadmorskich czy górskich miejscowościach turystycznych.

Jedynym, racjonalnym sposobem na zmniejszenie ryzyka wyłudzenia jest kategoryczne zaznaczenie, że to rodzic ostatecznie wyraża zgodę na zabawę dziecka z "pluszakiem", warto też po prostu wcześniej zapytać o cenę całej "imprezy". Być może taka skrupulatność i zachowanie chłodnego umysłu zniechęci frywolnych oszustów, ukrywających się pod przebraniem tatrzańskiego niedźwiadka czy Kubusia Puchatka... 

To już prawdziwa plaga nad Bałtykiem. Władysławowo bije na alarm!

Ceny nad Bałtykiem rekordowo wysokie! Paragony sieją postrach!

***
Zobacz więcej!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje