Moda na ROD zatacza szerokie kręgi. Mówi się już o manifeście młodej klasy średniej
Jeszcze dekadę temu kojarzyły się głównie z niedzielnym odpoczynkiem seniorów, uprawą warzyw na zimowe przetwory i estetyką, która rzadko wykraczała poza funkcjonalność. Dziś Rodzinne Ogrody Działkowe - popularne ROD-y - są najbardziej pożądanym towarem.

W skrócie
- Rodzinne Ogrody Działkowe, które kiedyś kojarzono z rekreacją seniorów i uprawą warzyw, stały się obecnie bardzo pożądane.
- Coraz więcej osób z młodego pokolenia traktuje miejskie ogrodnictwo jako sposób na kontakt z naturą i alternatywę dla miejskiego stylu życia.
- Ogrodnictwo, w tym uprawa roślin na balkonie czy działce, wiąże się z pozytywnym wpływem na zdrowie psychiczne i pozwala odzyskać poczucie sprawczości.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To, co zaczęło się jako instynktowna potrzeba ucieczki przed betonową ciasnotą podczas miesięcy izolacji, przerodziło się w trwały trend, który na nowo zdefiniował nasze pojęcie luksusu. Okazało się, że w świecie zdominowanym przez cyfrowy pośpiech, największą wartością stał się bezpośredni kontakt z naturą.
Miejskie ogrodnictwo przestało być jedynie hobby. To często manifest młodej klasy średniej, która jednak woli "być" niż "mieć", a czas mierzony cyklem wzrostu roślin traktuje jako najlepsze antidotum na stres.
Marek i Ania (i pan Zdzisław) w jednym RODzie stali
Kiedyś Rodzinne Ogrody Działkowe były oazą spokoju dla emerytów i miejscem uprawy zapasów na zimę. Dziś na alejkach coraz częściej słychać rozmowy o pracy zdalnej, kawie z przelewu i ekologicznym designie. To nowe pokolenie działkowców reprezentuje para trzydziestokilkulatków - Ania i Marek.
- Kiedy pierwszy raz weszliśmy na tę działkę, wyglądała jak dżungla. Stara, sypiąca się altana, sterty zardzewiałych narzędzi i trawa po pas. Moi rodzice pukali się w głowę: "Po co wam ten kłopot? Przecież tam trzeba tylko kopać". Ale my nie chcieliśmy kopać - chcieliśmy móc rano wyjść boso na trawę, zanim otworzymy laptopa i wejdziemy na pierwsze spotkanie na zoomie - mówi nam Marek.
- Zamiast betonu i iglaków, postawiliśmy na naturalne łąki kwietne, które przyciągają pszczoły. Nasza altana nie jest magazynem na stare meble, tylko jasnym, minimalistycznym domkiem, w którym mamy hamak i półkę z książkami - dodaje partnerka Marka Ania.
- Obok nas działkę ma pan Zdzisław, który gospodarzy tu od trzydziestu lat. Na początku patrzył na nas nieufnie, jak na "miastowych", którzy zaraz zrezygnują. Dziś to on uczy mnie, jak przycinać jabłonie, a ja w zamian pomagam mu skonfigurować telefon. ROD łączy pokolenia! - śmieje się Ania.

Ucieczka do zielonego
Współczesna psychologia coraz częściej pochyla się nad zjawiskiem, które naukowo nazywamy biofilią - to wrodzona, biologiczna potrzeba kontaktu człowieka ze światem natury.
Centralnym pojęciem w tym kontekście jest hortiterapia, czyli ogrodoterapia. Specjaliści wskazują, że sam akt wkładania rąk w ziemię ma mierzalny wpływ na naszą chemię mózgu. Kontakt z glebą stymuluje wydzielanie serotoniny, nazywanej hormonem szczęścia, co bezpośrednio przekłada się na obniżenie poziomu lęku. Dla mieszkańca metropolii, balkon działka, cotygodniowy wyjazd do lasu to jedyne miejsca, gdzie może on doświadczyć "ciszy sensorycznej" - stanu, w którym mózg odpoczywa od analizowania danych, a skupia się na prostych, powtarzalnych czynnościach, takich jak podlewanie, przycinanie czy przesadzanie.
Istotny jest również aspekt sprawczości. W świecie, gdzie efekty naszej pracy są często niematerialne i odroczone w czasie, ogrodnictwo oferuje brutalną, ale satysfakcjonującą szczerość: jeśli zadbasz o roślinę, ona zakwitnie. Ta prosta zależność daje poczucie kontroli i sukcesu, którego tak brakuje nam w codzienności.
Uprawa własnych ziół na parapecie czy pielęgnacja grządki na ROD to zatem coś więcej niż moda - to powrót do, nomen omen, korzeni, który pozwala nam twardo znów stanąć na ziemi.
Odkryj sekrety pięknych kwiatów w domu i ogrodzie. Sprawdź nasze porady i spraw, by każda roślina rosła zdrowo i pięknie. Więcej na kobieta.interia.pl/porady











