Reklama

Reklama

Perfekcjoniści nieustannie walczą

Co można zrobić z obniżonym poczuciem wartości?

Reklama

- Kłopot w tym, że kiedy coś takiego zakoduje nam się na poziomie tak zwanych przekonań kluczowych albo rdzeniowych, to często po prostu możemy poddać się odczuciu, że jesteśmy do niczego. A to powoduje emocjonalne cierpienie, które trudno wytrzymać na dłuższą metę. Osoby, które nie mają pomysłu, jak radzić sobie z obniżonym poczuciem wartości, często zmagają się z zaburzeniami nastroju, depresją, a nawet z tendencjami samobójczymi. Niektórzy odkrywają, że ulgę w emocjonalnym cierpieniu można znaleźć unikając sytuacji, w których jesteśmy oceniani lub występuje jakiś rodzaj współzawodnictwa. To, niestety, jest przyczyną wielu kłopotów, bo łatwo "zawalić" ważne sprawy, np. nie pójść na ważny egzamin czy rozmowę o pracę. Przez krótki moment można poczuć się lepiej, ale niestety potem okazuje się, że to nie było najlepsze wyjście z sytuacji - bo na przykład nie mam prawa jazdy, które ułatwiłoby mi życie, nie mam wykształcenia, które otworzyłoby mi drogę do fajnej pracy, mam kłopoty finansowe, bo nie mogę znaleźć pracy. 

Ale tak mają perfekcjoniści? Oni raczej są doskonali....

- Faktycznie, unikanie raczej nie dotyczy osób, które mają kłopot z nastawieniem perfekcjonistycznym. Natomiast perfekcjonizm wiąże się z inną strategią radzenia sobie z obniżonym poczuciem wartości, czyli nadmierną kompensacją. Bo myślimy sobie: muszę być najlepszy, najbogatszy, najprzystojniejszy, muszę znać odpowiedzi na wszystkie pytania, muszę umieć pomóc wszystkim pacjentom, którzy się do mnie zgłoszą, a w wolnych chwilach jeszcze muszę być np. najszybszym rowerzystą lub biegaczem w okolicy. 

Trudno jest być doskonałym we wszystkim...

- No właśnie. Są trzy warianty wpływu tych wysokich oczekiwań na życie. Wariant pierwszy jest taki, że przez długi czas udaje nam się te oczekiwania spełniać w jakimś fragmencie życia, ale w związku z tym, że przeznaczamy na to mnóstwo energii, to inne sfery życia leżą odłogiem, czyli na przykład jesteśmy wybitni w sferze zawodowej, ale życie rodzinne kuleje.

- Drugi wariant jest taki, że przez jakiś czas udaje nam się spełniać te oczekiwania wobec siebie, ale ze względu na koszty energetyczne jakie ponosimy, w końcu ulegamy wyczerpaniu i wypaleniu zawodowemu. Czasami to wyczerpanie może się przyczynić do zwiększonej podatności na choroby somatyczne i to czasowo zwalnia nas z obowiązków. Zyskujemy trochę czasu, ale nie na długo, bo zasoby są już dużo mniejsze i w końcu znowu zaczyna ich brakować. 

- Trzeci wariant jest taki, że bardzo się staramy, ale zawsze jest za mało, zawsze można było zrobić więcej. Nigdy nie jesteśmy z siebie zadowoleni, nigdy nie mamy poczucia, że udało nam się osiągnąć cele czy spełnić oczekiwania. Pewnym usprawiedliwieniem jest wyczerpanie i brak równowagi w życiu. "Kiedyś mogłem, teraz nie mogę. Kiedyś wychodziło, teraz się nie udaje. Co prawda w pracy mi wychodzi, ale nie wygrałem maratonu, wiec jestem do niczego. Bardzo się staram, ale nic mi nie wychodzi - nic czyli 98 proc. zamiast 100".

- Te strategie mogą się ze sobą mieszać. Może być tak, że w pewnych sytuacjach unikamy, a w pewnych wykazujemy się nadmierną kompensacją. Najczęściej to przejawia się dążeniem do perfekcji w sferze zawodowej, ale słabym radzeniem sobie w życiu prywatnym. Np. jestem świetnym specjalistą w swoim fachu, uznanym i podziwianym, ale w sferze prywatnej kompletna klapa - mam przekonanie, że jestem nieatrakcyjny, więc nawet jeżeli miałbym ochotę, nie zaproszę dziewczyny na kawę, bo z góry zakładam, że i tak nic z tego nie wyjdzie. 

Skąd to się bierze?

- Przypuszczamy, że etiologia tak obniżonej oceny to efekt krytyki, z jaką mieliśmy do czynienia w dzieciństwie. I nawet nie chodzi o mówienie: "Ale jesteś beznadziejny!", ale o sytuacje, kiedy opiekunowie porównują swoich podopiecznych z innymi. Poza nielicznymi wyjątkami mają dobre intencje, nie chcą skrzywdzić tylko zmotywować.  

- Czasami krytyka krótkoterminowo pomaga nieudolnym rodzicom, ponieważ daje efekt szybkiej zmiany zachowania, ale niestety, często sprawia, że dziecko zaczyna źle o sobie myśleć. To, jak byliśmy traktowani w dzieciństwie sprawia, że zaczynamy tak traktować sami siebie.  

Co można z tym zrobić?

- Starać się oddzielić ocenę swoich zachowań od oceny siebie jako osoby. Warto zrozumieć, że moje działania, to coś innego niż ja sam. Może to wyda się dziwne, ale musimy zrozumieć, że sam fakt, że pojawiliśmy się na świecie, jest wystarczającym dowodem na to, że jesteśmy wyjątkowi i godni życia. Przecież w procesie zapłodnienia wiele zarodków ginie w naturalny sposób, są eliminowane jako te, które się nie nadają. A nam się udało - naturalne procesy "kontroli jakości" uznały nas za wystarczająco dobrych.. 

- Ważne jest też oddzielenie samooceny warunkowej od bezwarunkowej. W naszej kulturze jesteśmy wytrenowani do samooceny warunkowej, czyli cenimy siebie za coś, podczas gdy nasze osiągnięcia to coś innego niż my sami. Nie zawsze przecież nasze osiągnięcia zawdzięczamy tylko sobie - czasem to efekt korzystnego uwarunkowania czynników zewnętrznych. Bezwarunkowa samoocena opiera się zaś na założeniu, że jestem w porządku taki jaki jestem. 

- Warto stworzyć sobie listę swoich mocnych stron - to nam pokaże, że są jednak jakieś pozytywy.
Polecam też przewartościowanie sytuacji, które nazywamy porażkami. Jeżeli nie osiągniemy czegoś co zamierzaliśmy i mówimy sobie: "Jestem do niczego", to niczego się nie uczymy. Trudno jest skorygować takie działania. Natomiast jeżeli zastanowimy się nad tym, dlaczego tak się stało, będziemy wiedzieli, co poprawić, aby to zmienić. Zwiększamy swoje szanse na to, by znaleźć sposób na poradzenie sobie z porażką. Kłopot w tym, że osoby, które stosują strategie kompensacyjne, w tym perfekcjoniści, nawet gdy otrzymują jakieś pozytywne informacje zwrotne, to rzadko kiedy w nie wierzą.

Dr n. med. Maciej Skibiński -terapeuta, superwizor i trener terapii Simontonowskiej. Pracuje m.in. w nurcie psychoterapii poznawczo - behawioralnej. Pracuje z osobami przewlekle chorymi somatycznie oraz z osobami z zaburzeniami lękowymi i zaburzeniami osobowości. Dzięki cechom osobowości i efektom pracy nad sobą daje się namówić do wystąpień publicznych, w tym do prowadzenia szkoleń z zakresu terapii Simontonowskiej, stosowanej m.in. w trakcie leczenia onkologicznego.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

***
Zobacz więcej!

Dowiedz się więcej na temat: perfekcjonizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje