Reklama

Reklama

Plaga kradzieży psów w Wielkiej Brytanii. Właściciele są przerażeni

Co oznaczają tajemnicze znaki na domach?

Wszystko wskazuje na to, że niektóre grupy przestępcze sprawdzają i wybierają cele z wyprzedzeniem, oznaczając je za pomocą określonych znaków. Pojawiają się one na bramach lub murach domów, w których znajduje się cenny pies.

System znaków może się różnić. Przykładowo, jak podaje BBC, po kradzieży psa we wsi Hallaton policjanci odkryli na kilku domach białe znaczenia, które mogły według nich mieć związek z zaplanowanymi kolejnymi przestępstwami. Użyto białej farby, która w nocy odbijała światło, dzięki czemu była bardziej widoczna.

Jak zminimalizować ryzyko kradzieży psa?

Reklama

Policja ostrzega, że przestępcy skanują media społecznościowe, dlatego nie powinno się w nich zamieszczać zdjęć psów w sposób, który umożliwi ich znalezienie. Zdjęcia nie mogą być widoczne dla każdego, zawierać lokalizacji miejsca zamieszkania ani być opatrzone hasztagami określającymi rasę (a tym samym cenę). Im mniej informacji, tym lepiej.

Warto zadbać o odpowiednie oznakowanie zwierzęcia, np. za pomocą mikroczipa, którego numer koniecznie trzeba zarejestrować w ogólnej bazie zwierząt.

Psów nie należy zostawiać bez opieki - w szczególności pod sklepem lub w samochodzie, ale też w ogrodzie. Na oku trzeba je mieć również na spacerach. Lepiej unikać odludnych miejsc i nie spacerować w pojedynkę. Pod żadnym pozorem nie powinno się pozwalać dzieciom i osobom starszym na samodzielne wyprowadzanie psa.

Na wypadek kradzieży dobrze jest mieć kilka dobrych i wyraźnych zdjęć pupila - to pomoże w ewentualnych poszukiwaniach.

Anglicy domagają się zmiany prawa

W świetle brytyjskiego prawa (i nie tylko) pies jest uznawany za własność, a jego kradzież jest traktowana na równi z kradzieżą telefonu czy komputera. Według Pet Theft Reform zaledwie 1 proc. kradzieży psów kończy się wniesieniem oskarżenia, co czyni z niego przestępstwo przynoszące duże zyski, a jednocześnie pozbawione dużego ryzyka. I choć maksymalna kara za to przestępstwo to obecnie siedem lat więzienia, to najczęściej zasądzana jest grzywna nie przekraczająca 250 funtów.

Anglicy są tym faktem oburzeni i walczą od kilku miesięcy o zaostrzenie prawa. Nie chcą, by ich zwierzęta były traktowane jak przedmioty, a kradzieże zwierząt uchodziły złodziejom płazem. W końcu utracony telefon można łatwo zastąpić nowym, a trudno w ten sam sposób postąpić z psem. Do rządu wpłynęła petycja o podwyższenie kary do ośmiu lat więzienia oraz ustalenie minimalnej grzywny w wysokości 5 tys. funtów.

Zobacz również:

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ>>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje