Po ilu latach wypada się oświadczyć? Zapytałam o to 5 mężczyzn - odpowiedzi szokują
"Kiedy on mi się w końcu oświadczy?" - to pytanie, które bardzo często powraca w rozmowach przyjaciółek, na rodzinnych obiadach i w internetowych dyskusjach. Presja społeczna, tykający zegar biologiczny i romantyczne komedie robią swoje, a my, kobiety, często zastanawiamy się, czy ten "idealny" moment na zaręczyny w ogóle istnieje. Postanowiłam wsadzić kij w mrowisko i zapytać o to samych zainteresowanych. Przed wami pięciu wspaniałych: Adam, Konrad, Piotrek, Amadeusz i Mateusz. Każdy w innym wieku, z innym bagażem doświadczeń i z zupełnie innym podejściem.

Spis treści:
- Adam, 24 lata: "Po co czekać, skoro wiem, że to ona?"
- Konrad, 32 lata: "Najpierw stabilizacja, potem romantyczne gesty"
- Piotrek, 41 lat: "Pośpiech jest złym doradcą, zwłaszcza po rozwodzie"
- Amadeusz, 28 lat: "Czułem presję, ale w końcu dojrzałem do tej decyzji"
- Mateusz, 35 lat: "Nie ma reguły, liczy się <<to coś>>"
- Czy jest jakaś złota reguła?
Adam, 24 lata: "Po co czekać, skoro wiem, że to ona?"
Adam jest chodzącym entuzjazmem. Zakochał się po uszy w swojej dziewczynie na drugim roku studiów i po zaledwie roku znajomości uklęknął przed nią z pierścionkiem. Szaleństwo? Dla niego to najnaturalniejsza rzecz na świecie. - Kiedy spotykasz osobę, z którą chcesz spędzić resztę życia, to po prostu to wiesz. Po co tracić czas na jakieś gierki, testowanie się nawzajem? My od razu wiedzieliśmy, że to jest to. Chcemy razem dorastać, budować wspólną przyszłość. Niektórzy mówią, że jesteśmy za młodzi, ale ja czuję, że to właśnie ta świeżość i pewność uczuć daje nam siłę.
Konrad, 32 lata: "Najpierw stabilizacja, potem romantyczne gesty"
Konrad to typ pragmatyka. Zanim poprosił o rękę swoją obecną narzeczoną, z którą był w związku od pięciu lat, chciał mieć pewność, że ma jej do zaoferowania coś więcej niż tylko płomienne uczucie. - Uważam, że facet, zanim zdecyduje się na tak poważny krok, powinien mieć stabilną sytuację zawodową i finansową. Chciałem mieć pewność, że będę w stanie zapewnić mojej rodzinie bezpieczeństwo. Przez te kilka lat nie tylko lepiej poznaliśmy siebie, ale też oboje skupiliśmy się na karierze. Teraz, kiedy mamy solidne fundamenty, możemy spokojnie myśleć o ślubie i dzieciach.

Piotrek, 41 lat: "Pośpiech jest złym doradcą, zwłaszcza po rozwodzie"
Piotrek ma za sobą jedno nieudane małżeństwo, co nauczyło go ostrożności. Jego obecny związek trwa już siedem lat, a on wciąż nie zdecydował się na ponowne oświadczyny. Jak mówi w rozmowie z INTERIĄ: - Po rozwodzie człowiek staje się bardziej ostrożny. Wiem, jak łatwo jest popełnić błąd, kierując się chwilowymi emocjami. Z moją partnerką jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale oboje cenimy sobie spokój i brak presji. Nie potrzebujemy papierka, żeby udowodnić sobie miłość. Oczywiście, nie wykluczam, że kiedyś to nastąpi, ale na pewno nie będzie to pochopna decyzja.
Amadeusz, 28 lat: "Czułem presję, ale w końcu dojrzałem do tej decyzji"
Amadeusz przyznaje z rozbrajającą szczerością, że przez długi czas czuł presję ze strony swojej dziewczyny i jej rodziny. - Po trzech latach związku temat zaręczyn zaczął pojawiać się coraz częściej. Na początku mnie to irytowało, czułem się osaczony. Ale potem zacząłem się nad tym zastanawiać i doszedłem do wniosku, że ja też tego chcę. Potrzebowałem tylko trochę więcej czasu, żeby sam do tego dojrzeć. Kiedy w końcu się oświadczyłem, to była już w stu procentach moja decyzja.
Mateusz, 35 lat: "Nie ma reguły, liczy się <<to coś>>"
Mateusz, wieczny romantyk, uważa, że nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi na pytanie o idealny czas na zaręczyny. - Byłem w kilku związkach i z perspektywy czasu widzę, że długość ich trwania nie miała większego znaczenia. Z jedną dziewczyną byłem pięć lat i nigdy nie poczułem, że to "to". Z moją obecną narzeczoną zaręczyłem się po półtora roku, bo od samego początku czułem, że nadajemy na tych samych falach. Nie ma co patrzeć na innych i porównywać się. Trzeba słuchać serca i intuicji.

Czy jest jakaś złota reguła?
Jak widać, męski światopogląd na temat zaręczyn jest równie zróżnicowany, jak nasze damskie oczekiwania. Nie ma jednego, złotego środka, a każda para musi znaleźć swój własny, idealny moment. Może więc zamiast wpatrywać się w kalendarz, warto po prostu cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem? A pierścionek? Cóż, on z pewnością pojawi się wtedy, kiedy oboje będziecie na to gotowi.










