Reklama

Reklama

Polityczne zbrodnie Rosji. Przed zemstą Stalina nie było ucieczki

Józef Stalin znany był z tego, że swoich przeciwników mordował bezzwłocznie, a często też po prostu prewencyjnie. Jednak jego największy wróg pozostawał dla niego nieuchwytny przez kilkanaście długich lat.

Czy Lew Trocki jest pozytywnym bohaterem tej historii? W żadnym wypadku. Był jednym z głównych architektów zbrodniczego ustroju ZSRR, twórcą i organizatorem Armii Czerwonej, architektem obalenia caratu. Jest z pewnością na równi odpowiedzialny za zbrodnie rewolucji październikowej, wojnę z Polską w 1920 roku, krwawe stłumienie powstania w Kronsztadzie, mordy na ludności Krymu, czy czystki wśród cywili znad Wołgi — jak reszta komunistycznego aparatu z Leninem i Stalinem na czele. Nie dane mu jednak było spijać śmietanki wywalczonej władzy.

Upadek ze szczytu

Trocki był obok Lenina najbardziej wpływowym i znanym bolszewikiem w Rosji, żywym mitem rewolucji. Jednak po śmierci Lenina nie on zajął miejsce u steru władzy. Ograł go Józef Stalin i był to początek końca dla bardzo wielu jego współpracowników. Jednak w 1928 roku Trocki był jeszcze dla niego za mocny, zbyt sławny i ustosunkowany, by po prostu go zamordować. Mógł jednak zmusić go do ucieczki z Kraju Rad. Tak zaczęła się światowa odyseja słynnego bolszewika.

Reklama

Przez Turcję, jedyny kraj, który zgodził się na jego przyjazd, trafił na kilka lat do Norwegii, gdzie w Oslo kontynuował swoją pracę filozofa i propagatora światowej rewolucji. Stworzył tam między innymi IV Międzynarodówkę, podważającą autorytet bolszewików moskiewskich. Zarabiał na życie, pisząc artykuły dla prasy komunistycznej na całym świecie, a także książki. W 1936 roku wydał pełną goryczy “Zdradzoną rewolucję", nazywał “zdegenerowaną biurokracją partyjną" władze ZSRR. Żywa nienawiść do Stalina i jego współpracowników stała się dla Trockiego treścią życia, a walka z nimi na każdym polu jego sensem.

W końcu zaniepokojone jego aktywnością władze Norwegii zaczęły coraz mocniej nalegać, by Trocki opuścił terytorium ich kraju. 

Romans z malarką

Zobacz też: Czym są tajemnicze słupy świetlne w sercu Rosji?

Ostatecznie trafił więc do Meksyku, gdzie znalazł azyl w domu słynnej pary tamtejszych malarzy Fridy Khalo i Diego Riviery. Oboje byli zaangażowanymi komunistami, czego dowodem, poza jasnymi deklaracjami, były też obrazy Khalo takie jak “Frida i Stalin" i  "Marksizm da zdrowie chorym". I choć tytuł tego pierwszego dzieła mógłby wskazywać na wielką sympatię do dyktatora Związku Radzieckiego, nie przeszkodziło to wdać się malarce w romans z jego śmiertelnym wrogiem Trockim.

Diego Riviera był przyzwyczajony do romansów żony z innymi kobietami, ale romans z legendą komunizmu było mu o wiele trudniej przełknąć. Doprowadziło to do szybkiej eskalacji kolejnych zdrad w artystycznym związku i ostatecznie do rozwodu... a po niedługim czasie ponownego ślubu. Trocki nie przejmował się jednak tym za bardzo, pochłonięty swoją pracą. Przeprowadził się także z domu Khalo i Riviery do sąsiedniej willi, która powoli zaczęła zmieniać się w twierdzę.

Długie ręce Stalina (a w nich czekan)

Meksykańska willa, w której przebywał Trocki wraz z rodziną, była silnie ufortyfikowana, chroniona murem, a w którymś momencie nawet wieżyczkami strażniczymi. Chroniła ją także meksykańska policja i drużyna prywatnych ochroniarzy, rekrutowanych wśród zaufanych młodych komunistów. Napięcie wokół Trockiego rosło bardzo szybko, gdyż po przyjeździe do Meksyku rozpoczął pracę nad biografią polityczną Józefa Stalina. Że będzie to dzieło wręcz ociekające jadem i wrogością, było jasne dla wszystkich. Dlatego też kremlowski dyktator wzmógł swoje działania mające na celu położenie kresu egzystencji wygnanego mąciciela. Moskiewska centrala zleciła Meksykańskiej Partii Komunistycznej, by zaczęła nawoływać do zabójstwa Trockiego, a także by przygotowała taki zamach.

Czytaj również: Sputnik V, czyli Rosja w pigułce

W Rosji w najlepsze trwały stalinowskie czystki. Najwyżsi rangą działacze komunistyczni przyznawali się do nierealnych oskarżeń o sabotaż, szpiegostwo, działania na rzecz upadku ZSRR. Zaocznie sądzony był również Trocki. Wydano na niego wyrok śmierci.
24 maja 1940 roku do jego willi wdarło się około 20 osób z karabinami maszynowymi. Lew, jego żona i wnuk cudem uniknęli egzekucji, kryjąc się obok łóżka we własnej sypialni.

Jednak w najbliższym otoczeniu już od jakiegoś czasu działał uśpiony sowiecki agent - Ramon Mercader. Spotkał się on z Trockim po raz pierwszy kilka dni przed wspomnianym wcześniej zbrojnym atakiem na willę. Wiele osób poświadczyło za niego, zwłaszcza przyjaciółka Trockiego, równocześnie będąca od niedawna żoną Mercadera. 

20 sierpnia 1940 roku, pod pretekstem recenzowania artykułu dla prasy, Ramonowi udało się pozostać z Trockim sam na sam. Spod marynarki wydobył ukryty czekan i wbił go w skroń współtwórcy Związku Radzieckiego.

Trocki nie zmarł na miejscu. Trafił do szpitala, gdzie był jeszcze w stanie żartować ze swoją żoną. Poddano go zabiegowi trepanacji czaszki. Nie obudził się już jednak. Zmarł 20 godzin później. 

Ramon Mercader trafił do więzienia na 20 kolejnych lat. Józef Stalin przyznał mu tytuł Bohatera Związku Radzieckiego, który odebrał osobiście w 1961 roku z rąk szefa KGB Aleksandra Szelepina. 

Skremowane ciało Lwa Trockiego spoczęło na podwórku jego meksykańskiej willi, pod ciężkim obeliskiem ozdobionym sierpem i młotem. 


Zobacz także: Lenin był grzybem! Legenda miejska z serca Rosji


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy