Polscy autorzy książek mają dość. "Za cały rok kilkaset zł. Żenada"
- Ile ja dostałam? Wystarczy na roczną subskrypcję streamingu audiobooków - mówi na swoim filmie zamieszczonym w serwisie Instagram pisarka Żaneta Pawlik (@zanetapawlik.autorka). Coraz więcej polskich autorów książek mówi o tym głośno. Wypłaty za wypożyczenia ich książek w bibliotekach są wręcz śmiesznie niskie. Czy coś się zmieni?

Spis treści:
- "Żenada. To jedyne słowo, które przychodzi na myśl"
- Na czym polega PLR?
- "Atrapa rekompensaty"
- Idzie ku dobremu?
"Żenada. To jedyne słowo, które przychodzi na myśl"
Grudzień to czas podsumowań mijającego roku. Oraz rozliczeń PLR-ów, czyli Public Lending Right - systemu działającego na czymś w rodzaju rekompensat dla pisarzy z tytułu wypożyczenia ich książek, zamiast ich nabywania. Problem w tym, że choć założenia tego sposobu wyrównywania strat polskich pisarzy, przy jednoczesnym promowaniu czytelnictwa i wyrównywania dostępu do dzieł autorskich, są słuszne, to ten system po prostu jest bardzo dziurawy. A to generuje straty - głównie wśród autorów.

- Żenada. To jedyne słowo, które przychodzi mi na myśl o tym, jak polskie państwo traktuje pisarzy i twórców literatury - napisał 7 grudnia na swoim facebookowym profilu dziennikarz i autor książek Jacek Hołub. - Jedni pisarze dostali np. 300 zł, inni 450, a jeszcze inni okrągłe zero. Chyba najgorzej mają poeci. Wynagrodzenie niewielu przekracza 1000 zł. Mam to szczęście, że otrzymałem 1461.6 zł, ale na konto wielu moich bardziej utalentowanych znajomych, osób o naprawdę znaczących nazwiskach, które napisały świetne, nagradzane książki, wpłynie kilka razy mniej - przewiduje autor "Imperatora".
Na czym polega PLR?

Na czym dokładnie polega ta nieco tajemnicza procedura? W Polsce od 2016 roku działa system Public Lending Right (PLR), czyli rekompensat dla autorów za wypożyczenia ich książek w bibliotekach, jednak jego skala jest znacznie mniejsza niż w wielu innych krajach. Pieniądze na ten cel pochodzą z budżetu państwa i przez lata stanowiły ok. 5 proc. wartości zakupów książek do bibliotek, co przekładało się na stosunkowo niewielką pulę - w praktyce wielu autorów otrzymywało jedynie kilkaset złotych rocznie, nawet jeśli ich książki były często wypożyczane. Dla porównania, w krajach skandynawskich czy w Wielkiej Brytanii budżety PLR są wielokrotnie wyższe i traktowane jako realna forma wsparcia twórców (Norwegia i Szwecja - ponad 50 mln zł). Niskie wypłaty w Polsce wynikają m.in. z ograniczonego finansowania, faktu, że system obejmuje tylko część bibliotek (do 2024 roku było to 60 bibliotek na cały kraj, od tego roku jest to 100 bibliotek raportujących wypożyczenia) oraz tego, że działa on stosunkowo krótko. Rozliczenie PLR odbywa się raz w roku, za cały miniony rok kalendarzowy, a autor musi sam zgłosić swoje książki do systemu. Dla wielu twórców jest to więc raczej symboliczna kwota niż realne źródło dochodu.
"Atrapa rekompensaty"
Wśród twórców próżno szukać zadowolonych z wynagrodzenia PLR. Dominują wzburzenie, irytacja, a także zrezygnowanie. Unia Literacka, poruszając na swoim facebookowym profilu temat wypłat z tytułu wypożyczenia książek z bibliotek, określa mianem "atrapy rekompensaty". - Idea jest słuszna, niestety w Polsce kwota przeznaczana na PLR jest niewystarczająca. Według raportu World International Property Organization, poszczególne państwa przeznaczają na wynagrodzenia PLR przeciętnie $0,124 na obywatela (mediana). Polska przeznacza na ten cel jedynie $0,028 na obywatela. W efekcie mediana naszych wynagrodzeń wyniosła upokarzające 360 złotych (dane za rok 2022, w kolejnych latach wyglądało to podobnie) - wylicza.
Idzie ku dobremu?
Pod filmikiem wspomnianej wcześniej Żanety Pawlik roi się od komentarzy, zwłaszcza rozgoryczonych pisarek. Ola Sukiennik niedopracowanie programu widzi przede wszystkim w tym, że wypożyczeń nie raportują wszystkie biblioteki w kraju, których jest kilka tysięcy. Zaledwie sto z nich jest objęte systemem. - A przy okazji, moja córka i ja również otrzymałyśmy w tym roku okrągłe zero zł, mimo że np. w naszej wiejskiej bibliotece przez długi czas były zapisy i kolejka na wypożyczenie naszej powieści - napisała pod rolką.
Jednak wszystko wskazuje na to, że sytuacja będzie zmieniać się na lepsze. Od przyszłego roku budżet na PLR-y ma się podwoić z 5 do 10 mln zł, co może realnie zwiększyć kwotę, którą twórcy otrzymają podczas przyszłorocznego rozliczenia. Niestety, nadal będziemy dość mocno odbiegać od krajów, które mimo że są znacznie mniejsze od Polski, przeznaczają na rekompensaty dla pisarzy o wiele większe pieniądze.
Znajdź codzienną dawkę inspiracji od urody i zdrowia po podróże i styl życia. Sprawdź, co nowego na kobieta.interia.pl








