Przez 7 lat robiła zdjęcia swojej chorej matce

Melissa Spitz przez lata robiła zdjęcia swojej chorej na cyklofrenię matce. W ten sposób powstał niezwykły, fotograficzny dziennik, który dziewczyna prowadzi na Instagramie.

Melissa miała 6 lat, kiedy jej matka po raz pierwszy doświadczyła cyklofrenicznego epizodu.  - Od tej chwili życie mojej matki było jak spirala, po której ona poruszała się w dół i w dół - pisała Spitz w liście opublikowanym przez "Huffington Post".  - Zdiagnozowano u niej również raka, usunięto jej macicę, poddano chemioterapii i radioterapii.

Reklama

Dodatkowo, matka Melissy popadła w alkoholizm.  - To wszystko doprowadziło do rozpadu małżeństwa moich rodziców - pisała dziewczyna. Wspomina też, że w wyniku tych doświadczeń musiała szybko dorosnąć, nauczyć się opiekować swoją matką i radzić sobie z własnymi lękami.

W 2009 roku Melissa zapisała się na zajęcia z zakresu sztuk plastycznych na uniwersytet w Kolumbii. Zaczęła robić zdjęcia, na których uwieczniała swą matkę w zwykłych, codziennych sytuacjach.  - Używałam zwykłego aparatu, takiego jaki mieliśmy w domu. Nie szukałam pięknych czy oryginalnych kadrów, po prostu fotografowałam to, co miałam przed oczami - tłumaczy.

Siedem lat później ta intymna twórczość ujrzała światło dzienne. Melissa nadała swoim pracom tytuł: "Nie masz się o co martwić" i zaczęła publikować zdjęcia na Instagramie. Fotografie, które można oglądać na profilu @nothing_to_worry_about to oszczędne w formie portrety, kolaże, detale czasem będące rodzajem reportażu, a czasem metaforą, ukazującą skomplikowane relacje matki i córki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje