Reklama

Reklama

Randkowanie po pięćdziesiątce. Powrót nie musi być trudny

Dwa pokolenia kobiet żyjących w Warszawie: mąż 72-letniej Antoniny zmarł, gdy miała 40 lat, jej córka, 51-letnia Regina właśnie weszła w nowy związek. Dla Antoniny to nie do pomyślenia, nigdy więcej się nie związała, jak sama mówi – z szacunku dla zmarłego męża. Regina niecałe dwa lata po rozwodzie była już w nowym związku.

Seksowna po pięćdziesiątce

Jak zapewnia Regina, powrót do randkowania nie był dla niej trudny, bo nigdy nie straciła swojej kobiecości. Rzeczywiście, jest zgrabna, szczupła, wysportowana, ma perfekcyjnie ułożone włosy do ramion i naturalnie opaloną skórę. Regularnie odwiedza kosmetyczkę, ale nie chirurga. Dwa lata temu została babcią. Śmieje się, że jej matka, Antonina, w tym wieku robiła wnukom sweterki na drutach i rozwiązywała krzyżówki. Ona synkiem córki chętnie się opiekuje, pod warunkiem, że nie ma akurat żadnych planów: treningu, kolacji z nowym ukochanym, wypadu za miasto z przyjaciółkami.

Przez aplikację do randki

Reklama

Regina po rozwodzie nie czuła się samotna. W podobnej sytuacji znalazło się parę jej koleżanek. Rafała poznała przez znajomych, ale wcześniej pobrała aplikację randkową i spotkała się z kilkoma singlami w jej wieku. Z jednym wyjście na drinka skończyło się śniadaniem w jej mieszkaniu. Osoby, które przeżywają drugą młodość, bez trudu odnajdą w internecie portale dla osób podobnych do siebie. Chętnie korzystają również z tych samych aplikacji do randkowania, co ich dzieci, a nawet wnuki. Gdy mówię Reginie o książce "Seks w wielkim mieście... i co dalej?" Candace Bushnell o miłości w dojrzałym wieku, przytakuje:

- Oczywiście! Słyszałam o niej. Nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam. Coś czuję, że to o mnie!

Samodzielna i świadoma siebie

Candace Bushnell mieliśmy okazję poznać jako autorkę kultowego "Seksu w wielkim mieście". Jej nowa książka to bezpruderyjna, bezkompromisowa i szczera opowieść pisana na podstawie doświadczeń autorki i jej przyjaciółek. Na prawie 300 stronach zastanawia się, czy po latach w wielkim mieście nadal można znaleźć seks. Okazuje się, że nawet nie jest to takie trudne. Coraz częściej rozwodzimy się w okolicach "drugiej młodości", przez co wracamy do randkowania. Tym razem jednak jest ono dojrzalsze - lepiej znamy siebie, wiemy, czego chcemy, jesteśmy samodzielne.

- Gdy patrzyłam na mężczyznę jako 50-latka, nie zastanawiałam się, czy będzie dobrym ojcem i czy da mi poczucie bezpieczeństwa - tłumaczy Regina. - Dzieci już odchowałam i nauczyłam się, że takie wartości jak życiowa stabilizacja czy bezpieczeństwo finansowe mogę osiągnąć bez niczyjej pomocy. Nie wiedziałam tego, mając 23 lata, kiedy pierwszy raz wychodziłam za mąż. Wtedy mało która kobieta była samodzielna. Istniały dokładnie sprecyzowane podziały ról i tego się trzymałyśmy.

Pięćdziesięciolatki jak dawne trzydziestolatki

Randkowanie po pięćdziesiątce nie jest więc obarczone odpowiedzialnością, z drugiej strony w tym wieku jeszcze silniej odczuwamy presję, by zachować wieczną młodość i wyglądać bez zarzutu pomimo nieuniknionego upływu czasu. Jednak za sprawą najnowszych zabiegów kosmetycznych i świadomości, jak dbać o swoje ciało, dzisiaj pięćdziesięciolatka jest dawną trzydziestolatką - zadbaną, wysportowaną i zdrową kobietą, która w dodatku zrobiła karierę, spełniła się w macierzyństwie i teraz pozostaje jej już tylko czerpać pełnymi garściami z życia.

Szczęśliwy związek to dojrzały związek

Jest jeszcze coś, o czym młodsi mogą tylko pomarzyć - wraz z wiekiem zyskujemy zdolność do myślenia postformalnego, czyli umiejętność wyjścia poza schematy w relacjach interpersonalnych. Do takich obserwacji doszedł szwajcarska psycholog prof. Gisela Labouvie-Vief, badając grupę osób po 45. roku życia. W praktyce myślenie postformalne oznacza większą zdolność do tworzenia szczęśliwych związków. Osoby przeżywające drugą młodość lepiej sobie radzą, gdy dojdzie do konfliktu, są elastyczne, tolerancyjne, ciekawe innych, a do tego świadome samych siebie, dzięki czemu bardziej autentyczne w relacjach społecznych. Atrakcyjniejszy staje się również seks, który w końcu może służyć wyłącznie rozrywce i w końcu, dzięki doświadczeniu partnerów, jest satysfakcjonujący dla obydwu stron.

Książka "Seks w wielkim mieście... i co dalej?" udowadnia, że miłość możliwa jest w każdym wieku, tylko czasem droga do niej jest pełna przeszkód i zakrętów.

 

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Rebis.

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje