Reklama

Reklama

Spotkało ją wyjątkowe okrucieństwo

Robił to ojciec, wujek, dziadek, siostra, matka, ktoś obcy. Niektóre z nich były mamione obietnicą opieki i namiastką miłości, inne mają za sobą brutalne gwałty. Wszystkie zaś łączy je jedno - odważyły się powiedzieć, że w dzieciństwie były wykorzystywane seksualnie. Przeczytaj wstrząsający fragment książki "Molestowane", w którym autorki - Katarzyna Borowska i Anna Matusiak-Rześniowiecka rozmawiają z jedną z ofiar - Iloną.

Anna i Katarzyna: Godząc się na tę rozmowę, powiedziałaś nam: "Na tym etapie nie wstydzę się już swojej historii, nie kryję się z nią". Czujesz, że to już przeszłość? Że jesteś wolna od traumy?

Reklama

Ilona: Nie, nie do końca. Nie jest łatwo z tym żyć. Powiedziałam tak dlatego, że zarówno mój ojciec, jak i dziadek w zeszłym roku zmarli. Czuję się odrobinę bezpieczniej, od kiedy ich nie ma. Wiem, że w końcu z ich strony ani mi, ani moim dzieciom nic już nie grozi. To daje mi jakiś minimalny komfort. Zostało jeszcze trzech oprawców, jeden z nich jest dziś człowiekiem blisko osiemdziesiątki. Nie mam z nimi żadnego kontaktu. Nie widujemy się. Widzieliśmy się przy okazji pogrzebu, bo to wszystko działo się w jednym gronie.

To byli koledzy ojca?

Dwóch to jego bliscy przyjaciele. Czwarty to mój dziadek, piąty jego przyjaciel. To była grupa pięcioosobowa. To były... orgie.

Trudno ukryć emocje. Również nam. Dla ciebie opowiadanie tej historii jest pewnie wciąż bolesne. Czy to pomaga?

Mnie pomogło. Dzięki temu poznałam osoby, które są w podobnej sytuacji jak moja. Znaleźli się ludzie, którzy też zaczęli się otwierać. Pojawiły się grupy, w których można otrzymać wsparcie i  zrozumienie. Nie do końca jesteśmy rozumiani przez członków naszych rodzin. Wiem, że mój mąż, chociaż ze wszystkich sił chce mi pomóc - w wielu sytuacjach po prostu nie jest w stanie. Stara się jak może, ale nie zrozumie tego, co siedzi w mojej głowie.

Bo to dla kogoś, kto tego nie przeżył, jest nie do pojęcia?

Dokładnie tak. Tym bardziej, że dotyczy to sytuacji dzieci. Byłam wtedy dzieckiem. Może inaczej podchodzi się do tego, gdy gwałt dotyczy dorosłej kobiety, która jest świadoma tego, co się z nią dzieje. Ale jak zrozumieć gwałt na dziecku?

Powiedz, w czym znajdujesz siłę do życia? Założyłaś rodzinę. Masz kochającego męża, dzieci?

Nie było łatwo. Jestem po trzech próbach samobójczych. Ostatnia była tragiczna, bo wylądowałam pod respiratorem i innymi specjalistycznymi sprzętami ratującymi życie.

Kiedy to było?

Miałam siedemnaście lat.

A pierwsza?

Na przełomie trzynastego i czternastego roku życia.

Ten koszmar zaczął się, gdy miałaś...?

...mniej niż dwanaście lat. Była zima. Mój ojciec - alkoholik - przyprowadził do domu swoje towarzystwo. Mama ze starszą i młodszą siostrą były u babci. To była pierwsza sytuacja, kiedy wręcz ściągnięto mnie z dworu. Bawiłam się tam z koleżankami. Ojciec był doskonale świadomy tego, co się za chwilę będzie działo. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że wszystko było zaplanowane. Oni wszyscy byli świadomi, po co przyjechali.

Ojciec był już pijany, gdy przyjechał z kolegami?

Gdy przyszłam z dworu, wszyscy siedzieli przy butelce. Byli w trakcie imprezy. Weszłam do domu, dostałam kolację. Ojciec kazał mi się wykąpać, przebrać w piżamę i pójść do pokoju. Poszłam, wzięłam książkę, próbowałam uczyć się czegoś do szkoły. Weszli do pokoju i zaczęła się ich zabawa. (..)

Co wtedy myślałaś o ojcu, którego pewnie kochałaś? 

Tak naprawdę to był mój ojczym. Moim prawdziwym ojcem był brat mamy. Mama też nie była biologiczna. Ona mnie wychowywała.

Ciocia cię adoptowała?

Tak. Mój ojciec był tuż przed ślubem, kiedy dowiedział się, że jego przyszła żona jest w ciąży. W tym samym czasie jego kochanka też była w ciąży. Kochanka urodziła mnie i stwierdziła, że nie chce dziecka, bo to zniszczy jej prawniczą karierę. Spotkałam się z nią, kiedy miałam dwadzieścia dwa lata.

A jak się dowiedziałaś, że jesteś jej córką?

Dopiero ona mi to uświadomiła. Przyjechała z całą stertą moich zdjęć, które wysyłał jej mój dziadek. Gdy się urodziłam, dziadek z babcią stwierdzili, że skoro jest taka sytuacja, to dziecko nie może trafić w obce ręce i powinno zostać w rodzinie. Nie wiem, jak oni to wykombinowali, że w akcie urodzenia ludzie, którzy mnie wychowywali, są wpisani jako biologiczni rodzice. W tamtych czasach można było wiele załatwić...

Dziadek, który też cię krzywdził, był więc twoim biologicznym dziadkiem?

Tak, to był ojciec mamy, która mnie wychowywała, i ojciec mojego biologicznego ojca.

* Więcej na temat książki "Molestowane" przeczytasz TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: molestowanie seksualne | pedofilia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje