Reklama

Reklama

Sześć tematów, których lepiej nie poruszać przy świątecznym stole

Krytykowanie dań, rozmowy o kaloriach oraz diecie

Zasada jest prosta: chwalimy to, co jest na stole, nie wybrzydzamy i nie narzekamy. Teksty w stylu "Nie lubię karpia, bo ma dużo ości i śmierdzi mułem", "Czy sernik nie wyszedł trochę za suchy?", "Sałatka jest słabo doprawiona" naprawdę można sobie darować. W sytuacji, kiedy ktoś poświęcił sporo czasu, by przygotować świąteczny posiłek, a my przyszliśmy na gotowe, jest to wyjątkowo nie na miejscu.

Reklama

Zarzewiem kłótni może być również zebranie przy jednym stole osób, które są na różnych dietach. Kiedy spotka się wegetarianin, kobieta na niskokalorycznej diecie, cukrzyk, wujek z nadwagą i babcia, która uważa, że grube dziecko to zdrowe dziecko, zacznie się wymiana poglądów na temat odżywiania - jak wiemy, to kolejna działka, w której specjalizują się Polacy. A wzajemne zaglądanie sobie do talerzy i narzucanie innym swoich poglądów nieuchronnie prowadzi do kłótni.

Warto też pamiętać, że święta w polskim wykonaniu, polegają na radosnym i nieskrępowanym objadaniu się ponad miarę. Niemal wszyscy wychodzimy z założenia, że odchudzać będziemy się po świętach, dlatego darujmy sobie również dyskusje o kaloriach, odchudzaniu, BMI i chodzeniu na fitness. Lepiej też nie krytykować cioci, która właśnie nałożyła sobie trzecią porcję makowca. Wystarczy, jak będziemy pilnować swojego talerza.

Opowieści o pracy i zarobkach

Kiedy jedni potrafią godzinami zanudzać innych opowieściami o swojej pracy, kolejni biorą udział w licytowaniu się, kto ma gorzej. A stąd krótka droga do awantury. Zwłaszcza, jeśli w naszym gronie znajdzie się osoba bezrobotna, bo wtedy łatwo od tematu pracy dojść do polityki.

W zakłopotanie może wprawić seria pytań o zarobki, osiągnięcia, zmianę pracy czy stan posiadania. Niedobrze, gdy przy stole pada pytanie: "Ile zarabiasz?", a jeszcze gorzej, kiedy usłyszymy konkretne kwoty. Jednych to może podbudować, ale innych zdołuje.

Nie ma też lepszego sposobu na zrujnowanie świątecznego nastroju niż rzucenie hasła "żyje się coraz drożej". Pamiętajmy, że wigilijna kolacja czy świąteczny obiad to nie najlepszy czas, by narzekać, że słabo się zarabia, a ceny idą w górę. To czas, żeby zrobić sobie przerwę - również od problemów.

Post Scriptum

Wigilia i święta to dla wielu z nas jedyny czas, żeby spotkać się z bliskimi i wyjaśnić zaległe sprawy. Wszak święta służą pojednaniu. Okazuje się jednak, że to nie najlepszy pomysł i lepiej sobie odpuścić, przekładając trudną rozmowę na inny termin. Presja może nie sprzyjać szczerej i konstruktywnej rozmowie, a oczekiwanie, że to druga strona uderzy się w pierś, tylko pogorszy sytuację. Podobnie jak obecność innych członków rodziny, z których każdy będzie służył "dobrą" radą.

Gestem wartym wykonania jest propozycja rozmowy na temat, który nas poróżnił, w innym terminie. Dobrze jest podać konkretną datę. To lepsze niż konfrontacja albo unik, bo wtedy ucierpieć mogą również osoby postronne.

Zobacz również:

***

Wielka loteria na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj ponad 20 000 złotych - kliknij. 

Zapraszamy do udziału w wielkiej loterii. W tym roku świętujemy swoje 20-lecie i mamy dla ciebie niespodziankę. Możesz wygrać gotówkę! Z okazji 20-lecia Interii zapraszamy do Multiloterii. Codziennie do wygrania minimum 20 000 złotych, a w finale nagroda, która z każdym Waszym zgłoszeniem rośnie! Zawalcz o duże pieniądze już teraz!

Dowiedz się więcej na temat: święta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje