Reklama

Reklama

Szpilki, jeansy, schodzenie ze szlaku. Tak Polacy szturmują Śnieżkę

Śnieżka to niewątpliwie jeden z najbardziej znanych polskich szczytów, regularnie przyciągający tłumy turystów. Od jakiegoś czasu, między innymi ze względu na pandemię, przeżywa istne oblężenie. Nie wszyscy jednak biorą sobie do serca apele o odpowiednie przygotowanie się, wybieranie mniej obłożonych dni czy nawet zachowanie kultury osobistej.

Pandemia, a w szczególności pierwsze miesiące i okres tzw. "drugiej fali", kiedy część naszego świata musiała pozostać zamknięta, wzmogła popularność górskich wędrówek. Bywały momenty, kiedy szlaki w górach były jedynymi miejscami, gdzie dało się legalnie spędzić wolny czas.

Jedną z najczęściej wybieranych przez turystów górskiej destynacji od zawsze był najwyższy szczyt Sudetów. Śnieżka zyskała sobie opinię łatwej do zdobycia góry, na którą wiedzie łatwy i przyjemny szlak. 

Częściowo to prawda, bo faktycznie nie jest trudno, ale pod warunkiem, że pogoda nam sprzyja. Jest też przyjemnie, ale tylko wtedy, gdy stosujemy się do przyjętych na miejscu zasad. Jak pokazuje życie, szczególnie ostatnio, wiele osób o tym zapomina. Coraz częściej zdarzają się takie rzeczy, jak słynne już szpilki na nogach czy schodzenie ze szlaków. Na Śnieżce momentami robi się też po prostu tłoczno.

Reklama

- Piękne widoki i stosunkowo łatwa dostępność Karkonoszy to magnes na turystów, co widać na każdym kroku - mówi Piotr Czyszpak z Fundacji "Polska górom!" i autor bloga Podróże Pana Szpaka. - Ruch turystyczny szczególnie w okolicach Śnieżki jest bardzo duży. Z jednej strony cieszy to, że Polacy coraz częściej doceniają uroki polskich gór, ale niestety powoduje to też wzrost wielu zachowań niepożądanych, a często wręcz niebezpiecznych.

Sanki, szpilki, adidasy, krótkie spodenki

Co to za zachowania? Na przykład zabieranie w takich warunkach dziecka, aby pojeździło na sankach.

"To nie jest dobry pomysł, nie polecamy naśladować. Śnieżka to nie jest dobre miejsce do zjeżdżania z dziećmi na sankach"  - tak zdjęcie skomentowano na profilu Karkonoskiego Parku Narodowego.

Innego razu grupa młodych ludzi wybrała się na ośnieżony szczyt w adidasach, a ich wyczyn uwieczniono na Tiktoku: 

Jak co roku nie brakuje także amatorów górskiego morsowania:

Mieliśmy również klasyczny przypadek wejścia na Śnieżkę w szpilkach:

Grodzone szlaki


Przemysław Tołoknow, zastępca dyrektora d.s. ochrony przyrody w Karkonoskim Parku Narodowym, podkreśla, iż Śnieżka zawsze była popularna, a ruch na szlakach zawsze był spory. - To najwyższy szczyt Czech, ludzie przyjeżdżają tłumnie, mamy dużo turystów - mówi. 

Dementując opinie na temat tego, że moda na Śnieżkę trwa od niedawna, przyznaje jednak, iż to właśnie ostatnio trzeba było zamontować siatki wzdłuż szlaków. Zbyt dużo ludzi schodziło bowiem z wytyczonym ścieżek, niektórzy po to, by urozmaicić sobie wyprawę, inni by posiedzieć chwilę w promieniach słonecznych, a jeszcze inni... za potrzebą. 


Publikując na Twitterze informację o ogrodzeniu, KPN podkreśliło: "Nie podobają się nam te siatki, ale zwracają uwagę na problem." Problem, bo każde zejście ze szlaku może skończyć się zniszczeniem chronionych gatunków roślin, trzeba było więc interweniować. - Odgradzamy szlaki, aby ukierunkować ruch i powstrzymać odwiedzających od wytyczania sobie alternatywnych ścieżek - tłumaczy Tołoknow. - Siatki zamontowane są tylko w ciepłych miesiącach, bo w zimie byłoby to niemożliwe. Jednak cały rok trzeba pamiętać o tym, że na terenie parku żyje mnóstwo rzadkich roślin.

Jak czytamy na stronie KPN, na terenie parku "możemy spotkać gatunki pochodzące z różnych rejonów geograficznych, z których wiele należy do rzadkich i zagrożonych wyginięciem. Karkonosze są również miejscem występowania reliktów polodowcowych (posiadają tu swoje izolowane stanowiska, oderwane od pierwotnego obszaru występowania) oraz endemitów, których nie spotkamy nigdzie indziej na świecie". Turyści w na terenie parku narodowego nie mogą czuć się jak u siebie - muszą szanować tych, dla których miejsce to jest domem.

- Szlaki regularnie są patrolowane przez naszych pracowników, naszych kolegów z czeskiego parku narodowego i wolontariuszy - dodaje Przemysław Tołoknow. - Jeśli widzą kogoś, kto zboczył ze szlaku, zwracają mu uwagę i proszą, aby wrócił na ścieżkę. Najpierw grzecznie upominamy, ale w razie odmowy, sprawa może skończyć się mandatem

- Wzmożony ruch turystyczny jest olbrzymim zagrożeniem dla tak cennej przyrody - podkreśla także Piotr Czyszpak. - Pamiętajmy, że Karkonosze to w dużej mierze Karkonoski Park Narodowy, który powstał tutaj, aby chronić wyjątkowo cenne okazy flory i fauny, a nie z urzędniczego "widzi mi się". Z roku na rok widać zanikanie wielu gatunków roślin i zwierząt na całym świecie, dlatego warto pamiętać o przestrzeganiu zasad panujących w parkach parodowych. Jeśli chodzi o zaśmiecanie i niszczenie przyrody, to kulturę tę wynosi się z domu i powinno się ją stosować wszędzie, nie tylko w parkach narodowych.

Przygotowanie przede wszystkim


- Osoby związane z Sudetami podkreślają przede wszystkim to, że o ile Śnieżka nie jest uważana za górę trudną do zdobycia, to szczególnie zimowa wyprawa na nią może skończyć się tragicznie. - Świadomość niebezpieczeństw czyhających w górach jest wciąż za mała, często ludzie myśląc o górach widzą Tatry, a reszta gór wydaje im się mało istotna - mówi Piotr Czyszpak. - Prawda jest taka, że Karkonosze potrafią być również bardzo niebezpieczne. Surowy klimat tych gór zaskoczył już niejednego, nawet doświadczonego turystę. A co dopiero w przypadku tych, którzy w górach bywają od święta. 

- Przed każdym wyjściem warto się dobrze przygotować, poczytać poradniki, sprawdzić pogodę, warunki oraz komunikaty na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego czy Karkonoskiej Grupy GOPR - radzi Czyszpak. - Na temat przygotowania w góry napisano już wiele, ale to co widać gołym okiem u wielu turystów to brak odpowiedniego sprzętu, czyli nieodpowiednia odzież, nieodpowiednie buty, brak raczków, to wszystko powoduje wiele wypadków i zagrożeń. Być może uda się wejść zimą w adidasach i jeansach, ale nie warto kusić losu, narażając się na groźny wypadek.

- Dzisiaj na przykład jest w porządku, śnieg nieco stopniał, mamy minus trzy stopnie i lokalne oblodzenia - mówią nam dyżurni ratownicy Karkonoskiego GOPR. - Ale jeszcze kilka dni temu mieliśmy huraganowe wiatry, opady śniegu i ponad metrowe zaspy. Nadal jednak w partiach powyżej 1200 metrów jest mgła, a widoczność ograniczona do 30 - 50 metrów. 

GOPR prosi wszystkich, którzy udają się w góry, aby wcześniej sprawdzili, jakie warunki pogodowe i terenowe panują na szlaku. Wszystkie informacje można znaleźć na głównej stronie Karkonoskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Podajemy informacje na temat stopnia lawinowego, temperatury, wiatru, opadów, oblodzenia i zasp śnieżnych - tłumaczą ratownicy. - Nie należy zbaczać z wytyczonych szlaków, gdyż te ułożone są tak, aby jak najbezpieczniej można było dostać się na górę.

Trzeba pamiętać o tym, że w obecnym czasie jest zimno, ślisko, a ścieżki czasem są oblodzone - przypomina z kolei zastępca dyrektora d.s. ochrony przyrody w Karkonoskim Parku Narodowym. - Dobrze mieć ze sobą raczki na buty. Niekoniecznie profesjonalne raki, ale raczki, które można kupić za niewielkie pieniądze albo wypożyczyć. Pamiętajmy o tym, że na szczycie Śnieżki nie ma za bardzo się gdzie schować. Jest jadłodajnia po stronie czeskiej, ale generalnie należy przygotować się na to, że przyjdzie nam podchodzić na szczyt w niskiej temperaturze, a potem zaraz schodzić, nie posiedzimy sobie na górze w cieple i nie będziemy mieli możliwości ogrzania się.

- Ogromnie istotne jest też to, by zdawać sobie sprawę z odległości, jaka dzieli Śnieżkę od Karpacza, a ta jest spora - podkreśla Przemysław Tołoknow. - Oznacza to, że jeśli zajdzie potrzeba interwencji Pogotowia Ratowniczego, to pomoc nie przybędzie w ciągu kilku minut. Czasami trzeba czekać nawet i powyżej godziny.

Popularność ma swoją cenę


Wszyscy są zgodni co do tego, że liczby Polaków chętnych do wyprawy w góry powinny przede wszystkim cieszyć. Z drugiej strony jednym głosem apelują o to, aby próbować wybierać mniej popularne szlaki i szczyty. A jeśli już planujemy udać się w tak uczęszczane miejsce jak Śnieżka, to wybierzmy dzień, kiedy nie ma największych tłumów. Abstrahując już od kwestii bezpieczeństwa, przeciskanie się pomiędzy setkami innych podróżnych to żadna przyjemność.

Karkonoski Park Narodowy wystartował nawet w mediach społecznościowych z akcją #weekendbezśnieżki, w ramach której próbowano przekonać turystów do wybierania mniej zatłoczonych miejsc w weekendy. Efekt jak na razie nie jest powalający.

- Wzrost popularności turystyki górskiej powinniśmy odbierać tylko jako coś pozytywnego - mówi Kuba Zygmunt, autor bloga turystycznego Sądecki Włóczykij. - Jednak okazuje się, że ruch turystyczny zamiast rozlewać się równomiernie na całe obszary atrakcyjne przyrodniczo, to kumuluje się w kilku miejscach. Najlepszym przykładem tego zjawiska jest Śnieżka. Chociaż obiektywnie w Sudetach znajdziemy wiele innych równie pięknych i widokowych pasm, to najwięcej osób ciągnie właśnie tam. 

- Wiem, że trwają usilne działania promocyjne, aby odciągać główny ruch turystów od najbardziej oblężonych miejsc, ale jak widać, niewiele to jeszcze pomaga - dodaje. - Być może lenistwo, brak chęci, aby poszukać nowych szlaków lub bezrefleksyjne podążanie tam, skąd najwięcej jest publikowanych zdjęć w sieci, powoduje, że na Śnieżce czujemy się jak na zakopiańskich Krupówkach. Mam nadzieję, że wielu Polaków zacznie odkrywać jeszcze inne zakątki polskich gór i pozwoli odpocząć zadeptanemu Giewontowi, Śnieżce czy Turbaczowi.

Przeczytaj także:

Tłumy w Tatrach to niejedyny problem. Największe grzechy turystów

Turystyka górska zimą. Na co należy uważać?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Śnieżka | Karkonosze | sudety | GOPR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy