Reklama

Reklama

Ta narodowa przypadłość może zgubić Polaków!

W książce wspomina pani o inteligencji serca. Chyba mało kto o niej słyszał. Co to takiego?

Reklama

- Z badań wynika, że serce spełnia nie tylko funkcję mięśnia pompującego krew, ale jest też narządem sensorycznym. Aż 60 proc. komórek serca to komórki neuronalne. Oznacza to, że uczestniczą one w procesie uczenia się. Mózg tworzy logiczne zapisy w formie wspomnień, a serce zapisy emocjonalne.

- Niestety, w naszej kulturze pierwszeństwo dajemy głowie, a serce i uczucia traktowane są marginalnie. Gdy np. dziecko wraca smutne ze szkoły, to matka najczęściej pyta, co się stało i na tym się koncentruje. Rzadko pada pytanie: "Co czujesz?" W związku z tym nie uczymy się rozpoznawać i korzystać z emocji. A one są dla nas cenną informacją zwrotną.

- Serce ma 5 tys. razy silniejsze pole elektromagnetyczne niż mózg. Oznacza to, że emocje są o wiele silniejsze od naszych myśli. Nawet, jeśli w stresującej sytuacji powiemy sobie, że nie ma sensu się denerwować, to emocje i tak wezmą górę, a ciało zacznie odczuwać dyskomfort. Emocje mówią nam, że coś trzeba zmienić, ale na ogół ignorujemy ten głos i zamiast tego np. sięgamy po środki uspokajające. Wysłuchanie go wymaga od nas zmiany perspektywy.

- Wcześniej przerażały mnie wystąpienia publiczne, bo bałam się krytyki. Tego, że coś palnę i ktoś się będzie śmiał. Tymczasem była to błędna postawa i zmieniłam ją na inną. Pomyślałam, że nie występuję, żeby zrobić na kimś wrażenie, ale żeby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. To, co ktoś o mnie myśli przestało być ważne. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień. Do takiego konstruktywnego przebudowania swojego myślenia wezwały mnie emocje. To one powiedziały mi, że coś nie jest w porządku.

- Głowa jest naszym strategiem, ale powinna nam służyć do realizacji tego, co sygnalizuje serce. Wykalkulowane decyzje, podjęte z pominięciem emocji, zwykle nie przynoszą nam szczęścia. Często spotykamy ludzi, którzy są bogaci, mają dobrą pracę i wszystko w ich życiu wydaje się być ok. Ale nie są szczęśliwi, ponieważ oderwali się od swoich potrzeb emocjonalnych, stłumili je i przestali słyszeć. Receptą na szczęście jest rozpoczęcie dialogu z własnymi emocjami.

Zaciekawiło mnie stwierdzenie, że im mamy mniej, tym jesteśmy spokojniejsi. Czy to może tłumaczyć niepowodzenia osób, które nagle wygrały fortunę na loterii?

- Często zdarza się, że osoby, które wygrały na loterii, wracają do punktu wyjścia i myślą sobie, że w końcu im dobrze, bo już nic nie mają. Duża kwota pieniędzy jest pewnego rodzaju energią, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni. Może się okazać, że nie potrafimy jej połączyć ze swoim obrazem. Jest to dla nas tak nienaturalne, że aż obciążające i zaczynamy czuć się przytłoczeni. Do tego dochodzą zjawiska, które są związane z wygraną: rodzina, która uważa, że powinniśmy się podzielić, czy listy od różnych nieszczęśników, którzy oczekują pomocy. I zaczynamy wpadać w stan zamieszania emocjonalnego.

- Ogarnia nas pewien rodzaj wariactwa, bo chcemy zmienić nasze życie i zaczynamy kupować różne rzeczy, ale ponieważ nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni, robimy to kompulsywnie. Nie mamy umiejętności zarządzania dużą kwotą pieniędzy, dlatego może się okazać, że sporo kupiliśmy, ale zaczyna nam brakować na obsługę tego wszystkiego. I jak się okazuje - nie wystarczy mieć. Żeby być szczęśliwym z tego powodu, trzeba się połączyć emocjonalnie z tym stanem: jeśli chcemy utrzymać swoją nową pozycję, musimy dać sobie czas, żeby się do tego przyzwyczaić. Perspektywa osoby, które nic nie miała, a nagle dostała dużo, jest zaburzona.

I pojawia się pewnie dodatkowy stres związany ze strachem o utratę tego wszystkiego.

- Tak, to jest olbrzymi stres. Znajdujemy się w sytuacji, w której nigdy wcześniej nie byliśmy: nie mieliśmy takich pieniędzy i tak naprawdę nie wiemy, jak się z nimi żyje. Zaczynamy się miotać. To jest podobnie jak ze wzorcem osobistym. Jeśli w naszym domu była przemoc i złe układy rodzinne, to trafiając na kogoś, kto traktuje nas jak księżniczkę, nie możemy sobie z tym emocjonalnie poradzić i to psujemy. Taka sytuacja jest dla nas zagrażająca, przez to, że jest nam nieznana.

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: narzekanie | pozytywne myślenie | emocje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje