Reklama

Reklama

Ta narodowa przypadłość może zgubić Polaków!

Spotkałam się z teorią, że lepiej sprawdzają się czarne scenariusze. Wyobrażamy sobie wtedy najgorszą rzecz, jaka może nam się przydarzyć, a wtedy nic nie jest nas w stanie zaskoczyć. Może być tylko lepiej.

Reklama

- Przede wszystkim powinniśmy wiedzieć, że przez wysyłanie pewnych sygnałów sami kreujemy rzeczywistość. Jeśli przychodzę na wspomnianą randkę przekonana, że odejdę z kwitkiem, to co mi z tego, że się z tym oswoiłam, skoro to mi nie pomaga? Kiedy mową ciała i swoim wewnętrznym nastawieniem przekazuję sygnał, że spodziewam się odrzucenia, staję się defensywna. Dużo lepiej przyjść z przekazem: dobrze się czuję, jestem zrelaksowana i ciekawa ciebie. Nie mam pewności, że ci się spodobam, ale mam nadzieję, że nasze spotkanie będzie udane. A jeśli nam się nie uda, to trudno - nie będzie to koniec świata.

Niektórzy uważają, że obecnie panuje "tyrania pozytywnego myślenia". Czy ciągła presja, by myśleć optymistycznie może nas wpędzić w depresję?

- Musimy rozróżnić tłumienie trudnych emocji od pozytywnego myślenia. Jeżeli nie lubię siebie i uważam, że moje życie nie jest fajne, to nie wystarczy wmawianie sobie, że się kocham, a życie jest super. W tym momencie tłumię swoje prawdziwe emocje, aby nie konfrontować się z nimi. A wtedy może być jeszcze gorzej, bo faktycznie wywieram na sobie dodatkową presję: kocham się, bo muszę, ale tak naprawdę, to nie mam pojęcia, na czym to polega. To uruchamia we mnie konflikt wewnętrzny.

Czyli chodzi tu raczej o szkodliwość płytkiego pojmowania pozytywnego myślenia?

- Tak. Nie chodzi o keep smile, tylko o bycie w kontakcie z tym, co czuję i budowanie pozytywnej alternatywy. Jeśli często czuję się smutna, to znaczy, że w moim życiu dzieje się coś negatywnego. Zamiast to ignorować, co bardzo często robimy, pochylmy się nad tym i zastanówmy, skąd to uczucie. Możemy porozmawiać z kimś bliskim albo pójść do terapeuty. Samego siebie łatwiej jest nam zrozumieć w rozmowie z inną osobą, ponieważ nasza głowa bywa zdolna do automanipulacji. Kiedy naprawdę zanurzymy się w swoich emocjach, to zrozumiemy, w czym tkwi problem.

Jeśli w naszym otoczeniu mamy osobę, która lubi narzekać i się zamartwiać, to co możemy zrobić, żeby jej pomóc to zmienić? Dla niej samej i dla nas, bo czasami trudno z takim człowiekiem wytrzymać.

- Gdy ktoś "tak ma" i uważa jest mu z tym dobrze, a nawet walczy z nami, kiedy coś pozytywnego próbujemy mu zaszczepić, to nie mamy możliwości, by mu pomóc. Jest to możliwe dopiero wtedy, kiedy sam zadeklaruje, że chciałby z tego stanu wyjść. Osoba, która patrzy na świat przez czarne okulary, widzi przewagę negatywnych rzeczy: błoto, dziury w chodniku, ponurych ludzi czy zdewastowany budynek. Osoba o pozytywnych nastawieniu dostrzeże, że pomiędzy płytkami chodnika zakwitły kwiaty, ktoś idzie ładnie ubrany, a inny właśnie odnowił elewację.

- Jeśli należymy do tej drugiej grupy, możemy być przewodnikiem dla osoby, która wszystko widzi w ciemnych barwach. Nie możemy jednak jej terroryzować, mówiąc: nie myśl tak, to jest złe! Zamiast tego pokażmy pozytywy: popatrz tu zakwitł kwiatek czy właśnie słońce wyszło zza chmur. Nie dajmy się wciągnąć w narzekanie, tylko wskażmy, co jest pozytywne w danej sytuacji. Wtedy jest szansa przekierowania czyjegoś spojrzenia na słoneczną stronę chodnika.

* Więcej o książce Joanny Godeckiej "Przestań się zamartwiać" przeczytasz TUTAJ.

***

#POMAGAMINTERIA

Fundacja Centaurus - największy w Europie azyl dla koni walczy o przetrwanie swoje oraz podopiecznych. Z powodu epidemii COVID z dotacji wycofują się kolejne upadające firmy i tracący pracę darczyńcy. Na to wszystko nakłada się susza, która spowodowała dwukrotny wzrost cen siana. Sytuacja jeszcze nigdy nie była tak dramatyczna. Organizacja walczy o swoje być albo nie być. Pomóż i ocal setki zwierząt od śmierci! Sprawdź szczegóły >>>

Zobacz również:

Dowiedz się więcej na temat: narzekanie | pozytywne myślenie | emocje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje