Reklama

Reklama

Tajemnicza kobieta z Isdal

Zginęła 50 lat temu, ale do dziś nie udało się ustalić jej tożsamości. Kolejne dowody, zeznania świadków i badania naukowe wciąż nie pozwalają rozwikłać jednej z najdziwniejszych zagadek kryminalnych XX wieku. Do kogo należą nadpalone zwłoki pozbawione odcisków palców?

Jest 29 listopada 1970 roku. Policja z norweskiego Bergen otrzymuje zgłoszenie o odnalezieniu zwłok. Ciało w malowniczej dolinie Isdalen zostaje odkryte przez turystę, który wędrował z dwiema córkami po górach. Miejsce zdarzenia od razu wydaje się podejrzane, a śledczy podejrzewają morderstwo.

Reklama

Wszyscy wierzą, że sprawę szybko uda się rozwiązać. Zabójca poniesie karę, a ofiara zostanie niezwłocznie zidentyfikowana. 50 lat później wiemy niewiele więcej. Na światło dzienne wychodzą kolejne fakty, które zamiast wyjaśnić tę historię – jeszcze bardziej nas od tego oddalają.

Zbrodnia Isdalskvinnen, czyli tajemniczej kobiety z Isdal, wielu nie daje spokoju aż do dzisiaj.

Nieprzypadkowe miejsce

Ciało odnaleziono u podnóża góry Ulriken, najwyższego szczytu pasma De syv fjell, które góruje nad Bergen. Urokliwy zakątek nie kojarzy się jednak zbyt dobrze, bo przez miejscowych nazywany jest Doliną Śmierci. Było to miejsce popularne wśród osób chcących odebrać sobie życie.

Tym razem nie mówimy jednak o samobójstwie, chociaż ktoś próbował stworzyć takie wrażenie. Kobieta była przysypana kamieniami, a jej skóra częściowo zwęglona. Tuż obok odkryto pigułki nasenne, butelkę alkoholu, pojemniki po benzynie i kilka osobistych rzeczy.

W wyniku spalenia najbardziej ucierpiała jej twarz, co uniemożliwiło szybką identyfikację zabitej.

Zacieranie śladów

Przeprowadzona wkrótce sekcja zwłok nie przybliżyła do rozwiązania sprawy. Żołądek ofiary był wypełniony kilkudziesięcioma pigułkami nasennymi, ale znamiona na szyi wskazywały na uduszenie. Nie wspominając o najdziwniejszym odkryciu, jakiego dokonano w czasie oględzin – usuniętych liniach papilarnych, które wykluczają identyfikację po odciskach palców.

To jednak dopiero początek niejasności, bo dzięki zeznaniom świadków, wkrótce na pobliskim dworcu udało się odnaleźć bagaż denatki. Zawartość dwóch walizek okazała się kluczowa, ale i tak nie przyniosła przełomu. Zabezpieczono pieniądze w walucie niemieckiej i norweskiej oraz kilka osobistych rzeczy.

Metki z ubrań zostały jednak starannie wycięte, treść notatnika wydawała się bez znaczenia, a receptę na leki pozbawiono fragmentu z danymi osobowymi pacjentki i lekarza.

Co jeszcze odnaleziono? Przeczytaj na kolejnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: niewyjaśnione | Prawdziwe zbrodnie | zagadki kryminalne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje