Reklama

Reklama

To, jak wyglądasz, zaczyna się w głowie

Na postrzeganie własnego ciała ogromny wpływ ma przekaz medialny. Sylwetka odbiegająca od wykreowanego ideału może doprowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości i pojawienia się niezadowolenia z ciała. Dlatego, jak twierdzi zajmująca się zaburzeniami odżywiania i otyłością dr Kamila Czepczor-Bernat z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, otyłość to problem kompleksowy – dotyczący „soma” i „psyche”. Sama dieta nie wystarczy, konieczne jest zrozumienie, że negatywny obraz naszego ciała powstaje w naszym umyśle. Jak wykorzystać tę w wiedzę w walce o wymarzoną sylwetkę?

Przyczyna problemu

Niezadowolenie z własnej sylwetki psychologia tłumaczy prostym mechanizmem: wynika ono z rozbieżności pomiędzy Ja realnym (jak wyglądamy obecnie), Ja idealnym (jak chcielibyśmy wyglądać) a Ja powinnościowym (jak powinniśmy wyglądać). Im większa rozbieżność pomiędzy tym, jak jest teraz, a tym, o czym marzymy, tym większe niezadowolenie z siebie. Rozbieżność ta wywołuje często takie uczucia jak wstyd i smutek, a wysokie natężenie tych emocji może współwystępować z pojawieniem się depresji. Naturalne jest, że chcemy wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać. Najczęściej stosowaną metodą, która ma na celu zredukowanie powyżej opisanej rozbieżności, jest restrykcyjna - czyli niezdrowa, niezbilansowana - dieta. Tymczasem wprowadzenie jej może zwiększać prawdopodobieństwo pojawienia się epizodów objadania się, a w perspektywie długoterminowej również wzrostu masy ciała.

Dlaczego utrzymanie diety jest takie trudne?

Reklama

Popularna neurobiolożka z Brazylii Suzana Herculano-Houzel w jednym ze swoich wystąpień udowadniała, że mózg zużywa 25 proc. naszego dziennego zapotrzebowania na energię. Ponadto działa on w sposób egoistyczny. Jeśli zaczynamy nową dietę, czyli diametralnie zmieniamy nawyki żywieniowe, mózg robi wszystko, by ją przerwać i wrócić do starego sposobu odżywiania. Wzmaga się wtedy działanie układu współczulnego i wzrasta poziom adrenaliny. Ponadto rośnie stężenie hormonu głodu (greliny), jednocześnie dochodzi do spadku poziomu hormonu sytości (leptyny) i insuliny, która reguluje poziom cukru we krwi. Na skutek niskiego poziomu insuliny spada także stężenie hormonu szczęścia (serotoniny) w organizmie. W wyniku wprowadzenia restrykcyjnej diety, zaburzeniu ulegają naturalne mechanizmy odpowiadające w naszym organizmie za regulację głodu i sytości. Obniżeniu może ulec również odczuwany nastrój.

Emocje jako czynnik istotny dla powstania otyłości i zaburzeń odżywiania

Problem z otyłością staje się coraz powszechniejszy, a długoterminowe metody leczenia wciąż nie przynoszą oczekiwanych skutków. Tymczasem otyłość wywołuje nie tylko kompleksy, ale również wiele poważnych chorób. W ostatnim czasie powstaje coraz więcej artykułów naukowych, w których podkreśla się, że osobom otyłym towarzyszą często trudności w adaptacyjnej regulacji emocji. U osób tych możemy zaobserwować takie nieprawidłowe zachowania żywieniowe jak przejadanie się bez uwzględnienia poczucia sytości, czy jedzenie emocjonalne, czyli "zajadanie" stresu i negatywnych emocji. "Dlatego też wiele współcześnie wdrażanych metod pomocy zostało wzbogaconych o techniki, które mają wspomagać pacjentów w prawidłowym radzeniu sobie z emocjami i eliminować strategię regulacji afektu, opierająca się na spożyciu pokarmu" - zaznacza dr Czepczor-Bernat.

Przeżywane trudności emocjonalne mogą również wiązać się z powstaniem zaburzeń odżywiania, takich jak anoreksja, bulimia czy zaburzenie z napadami objadania się. Zaburzenia te, podobnie jak otyłość, charakteryzują się brakiem prawidłowych zachowań żywieniowych. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że prawidłowym zachowaniem jest świadome przyjmowanie pokarmów w odpowiedzi na pojawiające się uczucie głodu i sytości, a nie regularne spożywanie pokarmów pod wpływem doświadczanych emocji i stresu bądź wprowadzanie restrykcyjnych ograniczeń. Tymczasem przejadaniu się - objawowi charakterystycznemu dla bulimii i zaburzenia z napadami objadania się - towarzyszy poczucie braku kontroli podczas spożywania posiłków, z kolei głodówkom (anoreksja) - nadmierna kontrola. Mamy jednak informację, która ucieszy wszystkie osoby mające problemy z wagą. Zarówno wcześniejsze, jak i obecnie prowadzone (m.in. przez badaczkę z Uniwersytetu Wrocławskiego) badania wskazują, że metodami skutecznie wspomagającymi leczenie zaburzeń odżywiania i otyłości są techniki rozwijane w ramach nurtu pomocowego opierającego się na uważności.

Uważne jedzenie

Niemal wszyscy przejmują się swoim wyglądem, ale mało kto wie, że klucz do wymarzonej sylwetki leży w naszych głowach. Żadna dieta i ćwiczenia nie będą miały sensu i długotrwałego efektu, jeśli nie zmienimy na stałe naszych nawyków. Metodą wspomagająca zmianę nieprawidłowych zachowań żywieniowych jest uważne jedzenie. Jedna z technik pochodzących z tego nurtu polega na spożywaniu posiłku w sposób świadomy, w celu zaspokojenia fizjologicznej potrzeby własnego ciała. Metoda ta wymaga koncentracji na wykonywanej czynności, by być "tu i teraz". Powinniśmy czuć pełną przyjemność z jedzenia, skupić się na doznaniach cielesnych. Na początku należy spokojnie oddychać i koncentrować całą uwagę na swoim brzuchu, odczuciu głodu i sytości przed jedzeniem. Następnie zwrócić uwagę na swój posiłek (na jego konsystencję, zapach, wygląd), dokładnie przeżuwać każdy kęs, delektować się jedzeniem i kontrolować odczucie głodu. Proces jedzenia powinien przebiegać powoli i spokojnie. Błędem, który współcześnie popełniamy najczęściej, jest spożywanie posiłków w trakcie wykonywania innych czynności, np. przed telewizorem czy komputerem, ze smartfonem w dłoni. Sprzyja to brakowi świadomości powyżej wymienionych odczuć w trakcie trwania posiłku, a także przejadaniu się bez uwzględnienia poczucia sytości.

Badania prowadzone m.in. przez dr Kamilę Czepczor-Bernat z Uniwersytetu Wrocławskiego wykazały, że techniki uważności w połączeniu z pracą nad regulacją emocji i akceptacją własnego wyglądu, prowadzą do poprawy funkcjonowania emocjonalnego, redukcji jedzenia pod wpływem emocji i stresu oraz obniżenia niezadowolenia z ciała.  "Chociaż prowadzone interwencje dają zadowalające rezultaty, należy nadal kontynuować badania w tym zakresie, w celu oceny długoterminowych efektów prowadzonych działań" - zaznacza badaczka.

Dieta dobra dla mózgu

Na koniec warto dodać, że jednym z czynników zwiększających ryzyko pojawienia się zaburzeń nastroju jest nieprawidłowa dieta, w tym niedobór kwasu foliowego (dostarczamy go do organizmu spożywając warzywa i owoce). Ten z kolei jest bardzo istotny dla naszego samopoczucia, gdyż bierze udział w syntezie hormonu szczęścia (serotoniny), podobnie zresztą jak tryptofan, który znajdziemy w nabiale i bananach. Istotny w diecie mającej przeciwdziałać depresji jest również obecny w rybach kwas omega-3 oraz witamina B6 występująca m.in. w orzechach, produktach pełnoziarnistych, mleku, jajach i mięsie wieprzowym. Idealna dla mózgu dieta powinna być zrównoważona, czyli zawierać białka, węglowodany i tłuszcze oraz witaminy A, B, C i E. Dlatego nie tylko technika spożywania posiłków, ale również to, co znajduje się na naszych talerzach, ma istotny wpływ na nasze pozytywne samopoczucie.

Artykuł powstał we współpracy z Uniwersytetem Wrocławskim.

 

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje