Reklama

Reklama

Tu dzieje się magia: Tradycja i sezon świąteczny w Białym Domu

Holiday season w Białym Domu trwa ponad dwa tygodnie. Rozpoczyna się na początku grudnia, zaraz po Święcie Dziękczynienia, które przypada w czwarty czwartek listopada. Dla pierwszej pary USA to czas ściskania tysięcy rąk i pozowania do zdjęć. Ktoś może zadać pytanie: po co prezydent Stanów Zjednoczonych w okresie przedświątecznym codziennie, a czasem nawet dwa razy na dzień, wydaje przyjęcie? Na pewno nie dlatego, że tak bardzo to lubi. To po prostu prestiżowy sposób na podziękowanie wszystkim, którzy go wspierają. To także możliwość pozyskania nowych wpływowych zwolenników. W końcu któż by nie przyjął zaproszenia do Białego Domu, w czasie, gdy rezydencja jest przystrojona tysiącami ozdób, w pokojach stoją dziesiątki świątecznych choinek, a stoły kuszą masą pysznego jedzenia?

Reklama

- Za każdym razem menu jest dość podobne, ale w związku z tym, że serwowane dania są niezwykle wyszukane, nigdy się nie nudzą - powiedziała Dominika Domańska. W Białym Domu podaje się w tym okresie zarówno potrawy typowe dla Święta Dziękczynienia, czyli indyka i szynkę z dodatkiem małych ziemniaczków i sosów, jak i dania, które w Ameryce są charakterystyczne dla Bożego Narodzenia - jagnięcinę z kością jako danie główne, ponadto owoce morza, wędzonego łososia, sałatki z serami pleśniowymi i owocami oraz, oczywiście, ciasta. Największą furorę, według Dominiki Domańskiej, robi tort kokosowy. 

- Czy na przyjęciach w Białym Domu goście proszą czasem o pudełka, by zapakować do nich jedzenie na wynos? - zapytałam. 

W Stanach Zjednoczonych jest czymś naturalnym, że jeśli nie skończy się posiłku w restauracji, a ma się ochotę dokończyć go w domu, prosi się o pudełko. Obsługa zazwyczaj sama je proponuje, jeśli widzi, że na talerzu znajduje się dużo jedzenia, a ktoś domaga się już rachunku. 

- To wielkie faux pas - odpowiedziała moja rozmówczyni - ale tak, zdarza się, że raz na jakiś czas ktoś poprosi o pudełko, mówiąc, że chce zanieść ciasteczko swojej córce, cioci czy wnuczce - dodała. - Jednak nie możemy dawać jedzenia na wynos jednym osobom, a innym nie. Biały Dom nie byłby w stanie upiec tylu ciasteczek, aby każdy mógł zabrać trochę do domu - skwitowała Dominika. 

Budowa Białego Domu rozpoczęła się w 1792 roku. Decyzję o jej rozpoczęciu wydał pierwszy prezydent USA, George Washington. Osiem lat później prezydent John Adams wraz z żoną Abigail wprowadzili się do nieukończonej jeszcze rezydencji. Wówczas siedziby prezydenta jeszcze nie nazywano Białym Domem. Takie miano zyskała dopiero w 1901 roku. Zawdzięcza ją prezydentowi Rooseveltowi. Budynek nie wyglądał wtedy tak, jak obecnie. Nie było słynnych West oraz East Wings czyli skrzydeł zachodniego i wschodniego. W skrzydle zachodnim mieści się słynny Gabinet Owalny, w którym urzęduje prezydent Stanów Zjednoczonych, natomiast wschodnie zarezerwowane jest dla pierwszej damy oraz jej personelu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje