Unikaj tych tematów przy świątecznym stole. "Przez komentarze teścia trzy dni chodziłam jak struta"
Święta Bożego Narodzenia to czas bliskości i spokoju. Przynajmniej w teorii. Rodzinne spotkania przy stole udekorowanym białym obrusem i zastawą przeznaczoną na specjalne okazje mogą bowiem okazać się polem minowym. Jedno nieprzemyślane zdanie potrafi zepsuć atmosferę szybciej niż przypalony karp. Jakie tematy są zakazane podczas wspólnego biesiadowania? Lepiej mieć się na baczności.

Święta w niejednym domu są okazją do spotkania z członkami rodziny i znajomymi, z którymi na co dzień nie widujemy się zbyt często. Zazwyczaj przy wspólnym stole zasiadają osoby w różnym wieku, o odmiennych poglądach, doświadczeniach i wrażliwości. Temat, który dla jednej osoby może być "normalną rozmową", dla drugiej okaże się bardzo bolesny lub zwyczajnie nie na miejscu. Wybierając tematy do rozmów podczas wigilii należy kierować się zasadą, że przy stole dbamy o komfort wszystkich, nie tylko o swój.
Spis treści:
- Święta wolne od polityki
- Tematy tabu przy stole. "Zawsze wywołuje to u mnie dreszczyk żenady"
- "Wreszcie wyglądasz korzystnie"
- O czym nie rozmawiać przy stole? Pieniądze, zarobki i praca
- Komentarze kulinarne lepiej zachować dla siebie
Święta wolne od polityki
Ekspert z dziedzinie savoir-vivre Wojciech Sebastian Wocław w programie "halo tu polsat" wyjaśnił, że unikać należy wszystkich drażliwych tematów, które mogą poróżnić biesiadników. "Niczego przy wigilijnym stole nie załatwimy, nie zmienimy świata". Dlatego dyskusje na tematy polityczne lepiej zostawić z daleka od choinki i półmiska z kulebiakiem.
Nawet jeśli rozmowa zaczyna się niewinnie, bardzo szybko może przerodzić się w emocjonalną burzę. To skutecznie zepsuje świąteczną atmosferę i podzieli rodzinę na "obozy". W imię czego? Raczej trudno się spodziewać, że w ciągu kilku godzin przekonamy upartego wujka do naszych racji lub diametralnie zmienimy światopogląd kuzynki. Zamiast uczucia najedzonego tradycyjnymi przysmakami brzucha, zostanie co najwyżej niesmak.
Tematy tabu przy stole. "Zawsze wywołuje to u mnie dreszczyk żenady"
Pytania związane z poszukiwaniem drugiej połówki (bo przecież "lata lecą, młodsza/młodszy nie będziesz"), termin ślubu czy planowanie potomstwa to jedne z najbardziej bolesnych tematów. Często zadawane mimochodem, często w żartobliwym tonie. Bez refleksji na temat tego, z jakimi emocjami zostaje "przesłuchiwana" osoba, gdy ze stołu zniknie ostatni kawałek piernika. To samo dotyczy komentarzy na temat samotności, rodzinnych konfliktów z przeszłości, problemów małżeńskich czy rozwodu.
- Bardzo nie lubię, gdy przy świątecznym stole poruszany jest temat religii. Chodzi nie tylko o sytuacje, o których mówi się dość często, czyli wypytywanie innych o aktywność religijną, wywieranie nacisków na praktykowanie wiary, ale o rozmowy o wierze w ogóle. O to, jak kto postrzega określone rytuały, jakie ma podejście do wiary, jak intepretuje niektóre religijne nakazy. Moim zdaniem to są bardzo osobiste, wręcz intymne sprawy, które każdy powinien zachować dla siebie. W żadnym wypadku nie jest to temat na small talk przy karpiku. Zawsze wywołuje to u mnie dreszczyk żenady - opowiada Aleksandra.
Trudno się nie zgodzić. Zagadnienia, które dotykają bardzo osobistych spraw, mogą wiązać się z traumą lub stratą, a także wywoływać presję i poczucie bycia ocenianym zupełnie nie współgrają z radosnym świętowaniem.

"Wreszcie wyglądasz korzystnie"
Czego życzymy sobie podczas świątecznych spotkań? Najczęściej zdrowia. I powinien być to jedyny moment i kontekst, w jakim temat ten jest poruszany. Niezbyt apetyczne jest opowiadanie o swoich problemach dermatologicznych czy gastrologicznych. Tak samo, jak nie należy wnikać w historie chorobowe członków rodziny i znajomych. Dotyczy to również komentowania wyglądu. Bardzo dotkliwie przekonała się o tym Paulina.
- To był rok, kiedy spędziłam w gabinetach lekarskich i szpitalu chyba więcej czasu niż w domu. Przez to jeszcze mocniej czekałam na święta - z nadzieją, że na chwilę zapomnę o widoku białych kitli i przygnębiającej sali szpitalnej. Tym bardziej że zdawałam sobie sprawę, że kolejny rok może wyglądać podobnie. Cała radość z wigilii prysła w momencie, gdy jedna z ciotek zaczęła rozpływać się nad tym, że tak "ładnie schudłam" i "wreszcie wyglądam korzystnie". Wiedziała, że zmiany w moim wyglądzie wynikały z problemów zdrowotnych, więc chyba mogła sobie to darować.
O czym nie rozmawiać przy stole? Pieniądze, zarobki i praca
Rozmowy o pracy i finansach przy wigilijnym stole są uznawane za nietaktowne z kilku powodów. Dla wielu osób kojarzą się one ze stresem i zmęczeniem. Święta to czas, który ma symbolicznie oddzielać nas od codziennych trosk, a dyskusje na temat szefów, terminów czy wymagających klientów z pewnością temu nie służą.
Tematy zawodowe bardzo często prowadzą do porównywania stanowisk i rywalizacji. To dodatkowo frustrujące dla osób, które bezskutecznie szukają pracy, borykają się z wypaleniem zawodowym lub nie mają aktualnie perspektyw na awans czy lepsze zarobki. Trzeba wziąć pod uwagę, że w święta nikt nie chce czuć się oceniany i gorszy.
Komentarze kulinarne lepiej zachować dla siebie
Rozmowa o jedzeniu wydaje się dość neutralna i bezpieczna. Wszystko zależy jednak od sposobu, w jaki ten temat ugryziemy. Skupiajmy się na pozytywach, chwaląc przygotowane przez gospodarzy dania. Po wielu godzinach pracy w kuchni nikt raczej nie będzie cieszyć się z komentarzy pokroju "pyszny ten barszcz, ale trochę tłusty" czy "ryba dobra, ale sucha".
- Pierwsze święta po ślubie postanowiliśmy zorganizować z mężem w naszym mieszkaniu. Na kilka dni przyjechał do nas także teść. Cieszyłam się, bo mieszka dość daleko, więc wreszcie była okazja, żeby spędzić razem trochę czasu. Szybko zaczęłam myśleć, że ta odległość to jednak nie taka zła sprawa. Gdy przygotowywałam świąteczny obiad, co chwilę dowiadywałam się, że coś robię źle. "Tak kroisz pieczarki? Za duże te kawałki, ja kroję inaczej". Później dowiedziałam się, że nawet chochlę do nalewania zupy mam złą i w pewnym momencie zaczęłam sądzić, że nie potrafię ugotować nawet wody na herbatę. Po tej wizycie i komentarzach przez trzy dni chodziłam jak struta - wspomina Weronika.
Sprawdź nasze wskazówki i zobacz, jak w prosty sposób wprowadzić do domu więcej spokoju, ciepła i dobrej organizacji. Kilka drobnych kroków wystarczy, by poczuć, że wszystko zaczyna układać się idealnie. Zajrzyj na kobieta.interia.pl i zacznij tworzyć atmosferę, którą poczują wszyscy domownicy.











