Reklama

Reklama

Waititi bije asystentkę w reklamie wódki. Mało kto zauważył niesmaczny żart

Reklama produkowanej w Polsce wódki Belvedere z Danielem Craigiem w roli głównej robi furorę w sieci. Uwagę niektórych przykuła jednak nie sama produkcja, a pewna scena zza kulis, w której słynny hollywoodzki reżyser, Taiki Waititi, uderza kobietę karmiącą go sushi. Co ciekawe, pomimo iż mamy 2022, mało kto widzi w tym coś złego.

Najnowszy spot reklamowy produkowanej w Żyrardowie wódki Belvedere, marki należącej do francuskiego koncernu Louis Vuitton Moet Hennessy (w skrócie LVMH) zasłużenie zbiera od kilku dni pozytywne recenzje, zarówno internautów, jak i komentatorów w mediach.

Firma postanowiła zatrudnić pochodzącego z Nowej Zelandii, reżysera Taikę Waititiego, który na koncie ma już współpracę z Coca-Colą, Samsungiem czy marką Old Spice, a także takie hity filmowe jak “Jojo Rabbit" i “Thor: Ragnarok". 

Do prac nad reklamą zaproszono także znanego z filmów z serii o Jamesie Bondzie aktora Daniela Craiga, a przy tworzeniu podkładu muzycznego udział wzięli Rita Ora (prywatnie żona Waititiego) i raper Giggs.

Reklama

W spocie, łudząco podobnym do teledysku Fatboy Slima do utworu “Weapon of Choice" z Christopherem Walkenem w roli głównej, widzimy Craiga tańczącego w skórzanej kurtce na ulicach Paryża, w hotelowym lobby, na dachu budynku, na specjalnym podeście zamontowanym w basenie i pokoju, w którym pojawia się promowany napój alkoholowy. 

Dowiedz się więcej: James Bond w reklamie polskiej wódki. Reklama podbija sieć

Główny bohater bierze łyk ze szklanki wypełnionej trunkiem i na tym kończy się reklama jako taka.

Jednak w udostępnionym w serwisie YouTube materiale możemy zobaczyć kilka dodatkowych scen zza kulis, typowych ujęć z planu zdjęciowego. Uwagę zwraca dziwaczny moment, kiedy reżyser zdecydowanie zbyt energicznie i ostentacyjnie odpycha kilka razy kobietę, która próbuje nakarmić go sushi. 

Co prawda scenka jest wyraźnie udawana i nie ma w niej nic naturalnego. Znamiennym jednak pozostaje fakt, iż przedstawia ona zachowującego się co najmniej bufonowato Taikę Waititiego, podkreślającego układ: usłużna kobieta i obsługiwany mężczyzna, nie wspominając o fakcie bicia czy odtrącania asystentki. 

Rubasznemu fragmentowi nie pomaga jego domyślnie humorystyczny charakter. W przemocowych zachowaniach i uprzedmiotowieniu ludzi nie ma nic zabawnego. Granie nimi jako żartem to słaby pomysł. Zaskakującym jest więc, że pozostawiono taką sekwencję w oficjalnym spocie promującym produkt premium i markę o światowym zasięgu.

Dowiedz się więcej: Rita Ora na wyjątkowej randce. Taika Waititi wziął ją do... pasieki

Przemocowość w Hollywood ma niestety długą tradycję i przez dekady traktowana była albo jako coś zupełnie naturalnego, albo wręcz krotochwilnego. Złotymi zgłoskami w historii kinematografii zapisała się scena z filmu “Gilda" z 1946, w której grający Johnny’ego Farrella Glenn Ford uderza wcielającą się w tytułową rolę Ritę Hayworth. 

Twórcom tak bardzo spodobał się kanadyjski amant policzkujący swoje kochanki, że Ford po raz kolejny mógł dokonać tego w 1978, w telewizyjnej produkcji “Wieczór w Bizancjum". Tym razem bitą była Erin Gray.

Sam aktor, choć wsławił się wieloma udanymi rolami, po latach przyznawał nawet: “Nie byłem sławny, dopóki nie uderzyłem Rity Hayworth". Miało być śmiesznie, a wyszedł wątpliwej konduity wąsaty gag podszyty przemocą.

Przypadków takich jak te jest zaskakująco wiele i to nie tylko w dziełach z epoki telewizyjnych dinozaurów. 

W filmie “interMission" z 2003, już w otwierającej scenie bohater grany przez Colina Farrella uderza w twarz stojącą za ladą kobietę. Szybki lewy prosty kładzie ją na podłogę, a jej twarz zalewa się krwią. W uwielbianej przez wielu superprodukcji Jamesa Camerona “Titanic" z 1997 Caledon Hockley, czyli Billy Zane, policzkuje Rose, w rolę której wcieliła się Kate Winslet. 

Eliminując przemoc z filmów nie pozbędziemy się jej ze świata realnego, ale w przypadku wszystkich tych scen uderza, nomen omen, pewien wspólny element. 

Każdą z nich obejrzeć można w sieci i pod każdą mnóstwo jest komentarzy w stylu: “Zasłużyła", “Tak się wychowuje kobietę", “Haha, epicko załatwił sprawę!", “Prawdziwy twardziel". Co więcej, wpisy takie zamieszczają nierzadko kobiety.

Różnica pomiędzy klaszczącymi ciosami otwartą dłonią w kasowych filmach, a najnowszą reklamą Belvedere, jest taka, że tym razem bicie nie zbiera pochwał, a po prostu przechodzi niezauważone. 

Jakby tego było mało, według twórców obrazu prawdziwym wicem najwyraźniej nie jest jedynie to, że Waititi spuszcza lanie próbującej go karmić kobiecie, a komentarz reżysera o tym, że “p***one sushi wpadło mu do kawy".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Taika Waititi | Daniel Craig | przemoc wobec kobiet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy