Reklama

Reklama

Whole prey, czyli żywienie pupili dla osób o mocnych nerwach

Czy warto

Tak! Oczywiście jeśli nie wiąże się to dla was ze zbytnim obciążeniem psychicznym, a także finansowym, ponieważ ten model żywienia jest niestety najdroższym możliwym do prowadzenia. Wychodzi drożej niż żywienie bardzo dobrej jakości mokrym pokarmem, jednakże zawsze może być też dodatkiem do żywienia dietą BARF lub wspomnianą wyżej mokrą karmą. Należy wtedy jego udział odliczyć od codziennej dawki pokarmowej naszego kota.

Reklama

Przy zapewnieniu dobrej jakości tuszek jest to dieta zdrowa, naturalna i bardzo prosta. Tuszki podajemy w całości. Przechowywanie W moim domu zamrażarki należą do kotów. Tak już jest, muszę się z tym pogodzić. Ostatnio koleżanka w pracy zapytała mnie, dlaczego w pracowej zamrażarce leżą tuszki przepiórek. Dostałam je od innej koleżanki  - podrzuciła mi je do pracy. Tuszki możemy przechowywać w zamrażarce i po prostu je odmrażać (robimy to zawsze w lodówce).

Przyjmuje się, że gryzonie karmowe oraz ptactwo nie powinny być przechowywane dłużej niż pół roku niezależnie od warunków chłodniczych. Po dłuższym czasie dochodzi w nich do strat wartości odżywczych.

Uwaga: model whole prey nie może być stosowany w chorobach nerek, ponieważ całe ofiary zawierają kości, a kości  - niszczący dla nerek fosfor.

Korzyści

Ten model jest opcją dla skrajnych kocich alergików. Uczulenie na mysie czy szczurze mięso nie jest tak częste, jak na kurczaka bądź wołowinę, więc istnieje duża szansa, że kot będzie mógł funkcjonować na tego typu diecie, która przy tym dostarczy mu wszystkich niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania składników odżywczych.

Znam dwa psy, które są na diecie whole prey z użyciem danieli. Na wszystko inne reagują alergicznie  - i to bardzo poważnie. Ten model zaspokaja też behawioralne potrzeby zwierzęcia. Wymaga od niego pracy, jedzenie trwa dłużej, co pozwala mu rozładować emocje i złagodzić napięcie. Zwierzę po takim posiłku odpoczywa usatysfakcjonowane.

Zdarza się i tak, że człowiek bardzo chce żywić według modelu whole prey, ale zwierzak nie ma najmniejszej ochoty spróbować. Nic na siłę. Można go zachęcać przez posmarowanie tuszki ulubionym przysmakiem. Jeżeli macie stalowe nerwy, możecie rozciąć brzuch tuszki i do środka włożyć BARF lub mokrą karmę, aby pupil zrozumiał, że to jest pożywienie. Spróbujcie też z innym mięsem.

Moje koty mają różne preferencje. Antek zje wszystko: mysz, szczura, przepiórkę, gołębia, królika  - cokolwiek dam, będzie dobre. Anakin zje tylko kurczaki jednodniowe, Anadi mielone kurczaki jednodniowe (takie też można kupić!), a Julka lubi przepiórki i myszki  - mimo braków w uzębieniu daje radę.

Jeśli nie macie z tym problemu, będziecie w stanie podnieść ewentualne resztki posiłku z dywanu i posprzątać po nim  - śmiało. Pamiętajcie: nie musicie tak żywić. Wcale nie będziecie przez to gorszymi opiekunami niż ten, kto podaje swojemu zwierzakowi whole prey. I jednocześnie ten, który podaje całe tuszki, nie jest gorszy od was ani nie oznacza to, że bawi go cierpienie zwierząt. Nie wyzywajcie i nie obrażajcie tych, którzy stosują ten model.

* Więcej o książce "Nie dla psa (i kota) kiełbasa" przeczytasz TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: koty | karma dla kotów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje