Reklama

Reklama

Wtłoczono nam do głowy, że Oświęcim to Auschwitz

W wielu rozmowach z twojej książki przebija właśnie ten brak poczucia sprawczości, niemożność zmiany.

Reklama

- Któryś z mieszkańców w końcu mówi: "Chyba ta cholerna klątwa mnicha faktycznie na nas ciąży". Wielokrotnie powtarzano mi legendę, z której wynika, że podczas kasacji klasztorów przez zaborców austriackich, jeden z mnichów wbił w ziemię trzy świece, mówiąc: "Niech będzie przeklęta ta ziemia". Czasem miałem wrażenie, że mieszkańcy, po licznych próbach wprowadzenia zmian, odczarowania, zaczynają w to wierzyć. Wiesz, że w Oświęcimiu grał na żywo Elton John?

Wiem chyba tylko dzięki temu, że mieszkam w Krakowie i sporo osób stąd się na ten koncert wybrało.

- Widzisz! Moi znajomi nie mieli o tym pojęcia! Pamiętam, że kiedy w 2015 roku zobaczyłem baner "Elton John, Live Oświęcim", pomyślałem: fajnie, postawią telebim i obejrzą transmisję, np. z Nowego Jorku. A potem wróciłem i usłyszałem, że w Oświęcimiu naprawdę zagrał Elton John, bo kilku lokalnych pasjonatów organizowało tam takie wielkie koncerty. Tyle, że one nie przebiły się do mediów mainstreamowych.

- To znów pokazuje jak bardzo mieszkańcy chcą, żeby Oświęcim odżył. Myślę, że tam jest potrzebny drastyczny, mocny ruch. Tylko jaki konkretnie?

To jest też pytanie, czy tego obcego pierwiastka się pozbywać, czy robić wszystko, żeby go jak najbardziej oswoić.

- Jedno jest pewne: nie da się oswoić tego, że ponad 70 lat temu w Oświęcimiu ludzkość przekroczyła granice człowieczeństwa. Pytanie, jak żyć wokół tego miejsca.

- Pierwszą rzeczą, która mi dała nadzieję, był spacer w okolice żółtego mostku nad Sołą, który zresztą wszystkim polecam. Tam ludzie zaczęli, na wzór wielu europejskich mostów, wpinać kłódki miłości. Pamiętam, że to był pierwszy moment, kiedy zdałem sobie sprawę, że ludzie tutaj chcą żyć bardziej niż gdzie indziej. Mimo wszystko.

- Na pewno chciałbym, żeby turyści jadący na wycieczkę Wieliczka-Wawel-Auschwitz, weszli do miasta. I pomyśleli sobie: co by było, gdybym pochodził z Oświęcimia? Jak to jest słyszeć na każdej imprezie żarty o obozach i pryczy? Myślę, że wtedy łatwiej będzie zrozumieć ludziom, że trzeba pomóc oświęcimianom uwolnić się od tej wewnętrznej martyrologii, na którą zresztą chorujemy w Polsce wszyscy.

- Fajnie byłoby, gdyby mieszkańcy miasta przyłączyli się masowo do Marszu Żywych. Żeby zdarzyło się coś, co im na to pozwoli, co ich do tego zachęci. Przecież Marsz Żywych jest piękny! Wyobraź sobie, że ci ludzie tańczą i śpiewają, bo kochają życie i cieszą się, że ich bliscy przetrwali, dzięki czemu oni mogli się narodzić.

Jak w performansie "Dancing Auschwitz", kiedy jego autorka - Jane Korman - tańczyła na terenie obozu ze swoim ojcem-ocaleńcem do piosenki "I Will Survive".

- Niestety niektórzy ją za to potępili. Chciałbym też, żeby środowiska żydowskie dostrzegły życie w Oświęcimiu, żeby pogodzono się z tym, że wokół największego symbolu ludobójstwa jest miasto. Bo gdy miasto chciało się reklamować w tanich liniach lotniczych, to opór przyszedł właśnie z tej strony. I żeby włodarze potrafili porozumieć się z muzeum. Po prostu: żeby wszyscy wyciągnęli do siebie ręce, jak na Marszu Żywych.

#POMAGAMINTERIA

Fundacja Centaurus - największy w Europie azyl dla koni walczy o przetrwanie swoje oraz podopiecznych. Z powodu epidemii COVID z dotacji wycofują się kolejne upadające firmy i tracący pracę darczyńcy. Na to wszystko nakłada się susza, która spowodowała dwukrotny wzrost cen siana. Sytuacja jeszcze nigdy nie była tak dramatyczna. Organizacja walczy o swoje być albo nie być. Pomóż i ocal setki zwierząt od śmierci! Sprawdź szczegóły >>>

Dowiedz się więcej na temat: Muzeum Auschwitz | historia | polskie miasta | holokaust

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje