Spis treści:
- Cappuccino po południu? Dla Włochów to grzech!
- Ser do owoców morza? Lepiej nie pytaj o parmezan
- Walka ze spaghetti, czyli używanie noża i łyżki
- Ketchup do pizzy? Zapomnij, że istnieje
- Kurczak w makaronie to amerykański wymysł
- Coperto na rachunku to nie oszustwo ani napiwek
- Pośpiech i machanie na kelnera po rachunek
Cappuccino po południu? Dla Włochów to grzech!
Dla wielu z nas kremowe cappuccino z puszystą pianką to idealny deser lub popołudniowa przyjemność. We Włoszech jednak zamawianie tej kawy po godzinie 11:00 (a już na pewno po obiedzie!) wywołuje u baristów dreszcze. Włosi mocno wierzą, że mleko pitych w dużych ilościach po posiłku drastycznie zaburza trawienie. Jeśli po sytym lunchu potrzebujesz dawki kofeiny, zamów po prostu un caffè (co we Włoszech oznacza klasyczne, mocne espresso) albo ewentualnie caffè macchiato z dosłownie kropelką mleka.

Ser do owoców morza? Lepiej nie pytaj o parmezan
Posypywanie makaronu grubą warstwą parmezanu to dla wielu automatyczny odruch. Jeśli jednak zamówiłeś danie z owocami morza - np. legendarne spaghetti allo scoglio - trzymaj ręce z dala od naczynia z serem. Włosi uważają połączenie ryb lub skorupiaków z serem za absolutne świętokradztwo, które całkowicie zabija delikatny, morski smak potrawy. Jeśli kelner sam nie proponuje ci tartego sera (formaggio), traktuj to jako jasny sygnał: to danie go nie potrzebuje.
Walka ze spaghetti, czyli używanie noża i łyżki
Kiedy na stole ląduje talerz parującego spaghetti, naturalnym odruchem wielu turystów jest sięgnięcie po łyżkę, by pomóc sobie w nawijaniu makaronu, lub po nóż, by go po prostu pokroić. Dla Włochów to prawdziwy koszmar. Prawidłowy, tradycyjny sposób jedzenia długiego makaronu wymaga użycia wyłącznie widelca. Wystarczy delikatnie oddzielić małą porcję nitek z brzegu talerza i sprawnie nawinąć je na zęby widelca. Wymaga to odrobiny wprawy, ale gwarantuje szacunek u miejscowych.
Ketchup do pizzy? Zapomnij, że istnieje
Włoska pizza to synonim prostoty i genialnych jakościowo składników: dojrzałych w słońcu pomidorów, świeżej mozzarelli i aromatycznej bazylii. Poproszenie kelnera o ketchup, sos czosnkowy czy jakikolwiek inny gotowy dip jest w Italii uznawane za obelgę dla kucharza, sugerującą, że jego danie jest zbyt bezużyteczne lub niesmaczne, by zjeść je bez ulepszaczy. Jeśli chcesz poczuć prawdziwy smak Italii, zjedz pizzę dokładnie taką, jaką podał ci pizzaiolo.

Kurczak w makaronie to amerykański wymysł
Jeśli szukasz w menu kultowego makaronu z kurczakiem i sosem śmietankowym, możesz się mocno rozczarować. Choć w wielu krajach zachodnich kurczak jest popularnym dodatkiem do pasty, we Włoszech uważa się go za mięso, które serwuje się jako drugie danie, a nie jako składnik makaronu. Włosi lubią prostotę i trzymają się tradycyjnych połączeń, dlatego kurczaka na talerzu z makaronem po prostu nie uświadczysz.
Coperto na rachunku to nie oszustwo ani napiwek
Gdy otrzymasz rachunek, możesz zauważyć na nim pozycję o nazwie coperto (zazwyczaj od 1,50 do 3 euro za osobę). Nie jest to próba naciągnięcia turysty ani automatycznie doliczony napiwek. Coperto to tradycyjna, całkowicie legalna opłata za nakrycie stołu, pieczywo oraz oliwę, które lądują na twoim stole na początku wizyty. Co ciekawe, tradycja ta sięga jeszcze średniowiecza, kiedy podróżni przynosili do gospód własne jedzenie, płacąc właścicielom jedynie za schronienie i naczynia.
Pośpiech i machanie na kelnera po rachunek
Włosi traktują posiłki jako rytuał, czas na rozmowę, spotkanie z bliskimi i celebrację słynnego dolce far niente (słodkiego nieróbstwa). Wpadanie do restauracji tylko po to, by szybko "wrzucić coś na ząb" i natychmiast prosić o rachunek, kłóci się z włoską filozofią życia. Daj sobie czas. Kelner nie przyniesie ci rachunku, dopóki wyraźnie o niego nie poprosisz, ponieważ we Włoszech pospieszanie gościa przy stole uważa się za brak taktu. Zrelaksuj się, zamów kieliszek lokalnego wina i ciesz się chwilą!
Znajdź codzienną dawkę inspiracji od urody i zdrowia po podróże i styl życia. Sprawdź, co nowego na kobieta.interia.pl











