Reklama

Reklama

​Wysyłasz nagie zdjęcia przez internet? Oto sześć zasad tej zabawy

Wszyscy wiemy, że wysyłanie rozebranych fotek przez internet bywa ryzykowne i kończy się różnie. Jeśli jednak druga strona warta jest tego ryzyka, a ty bardzo chcesz bawić się w ten sposób, rób to najrozsądniej, jak się da. Oto podstawowe zasady bezpiecznego sextingu.

Sexting - tak fachowo nazywa się wymiana rozbieranych zdjęć (filmów i innych nagrań) za pośrednictwem SMS-ów i komunikatorów internetowych. Jeszcze kilka lat temu, tego typu korespondencja była kojarzona głownie ze związkami na odległość. Teraz, gdy niemal każdy ma smartfona, a komunikatorów używają wszyscy, bez względu na wiek, sexting staje się czymś zupełnie zwyczajnym.

Seksuologowie zauważają jego zalety - wymiana wiadomości o erotycznym charakterze, może być świetną grą wstępną, okazją do zbudowania napięcia przed spotkaniem w sypialni. 

Reklama

W wiadomości łatwiej też napisać to, co wstydzimy się powiedzieć w cztery oczy. W końcu, sexting podnosi temperaturę związku i pomaga zadbać o namiętność w tych szalonych, zapracowanych czasach nadgodzin i podróży służbowych.

Brzmi świetnie? I tak, i nie. 

W internecie nic nie ginie. Udostępnianie mocno prywatnych zdjęć i filmów za pośrednictwem komunikatorów czy wiadomości tekstowych zawsze obłożone jest ryzykiem - każde zabezpieczenie czy hasło może zostać złamane. Sieć pełna jest zdjęć celebrytów, którzy sądzili, że wysyłają zdjęcia tylko jednej osobie, ale za sprawą hakerów, fotografie te stały się publiczne.

Jeśli więc romans wart jest ryzyka, graj w tę grę. Nie zapominaj jednak o kilku zasadach bezpieczeństwa. Oto one.

Nie wysyłaj nagich fotek obcym ludziom

Brzmi, jak coś bardzo oczywistego, ale w euforii i ekscytacji korespondencji z uwodzicielskim nieznajomym, która wyjątkowo szybko się rozkręca, łatwo stracić głowę. Jest miło, rozmowa wyjątkowo dobrze się klei, flirt staje się coraz bardziej śmiały, w końcu pada propozycja wymiany zdjęć... 

Zanim ochoczo wyskoczysz z ciuchów i zrobisz odważne zdjęcie w lustrze, przypomnij sobie te wszystkie historie o złamanych zabezpieczeniach i nagich zdjęciach, które trafiły w niepowołane ręce. A potem samej sobie, na głos, zadaj pytanie: ‘"Czy naprawdę chcę wysłać swój nagi biust obcemu facetowi?"

Dozuj wrażenia

Jeśli koniecznie musisz powymieniać sprośne fotki lub filmiki z tajemniczym nieznajomym, pamiętaj o zasadzie stopniowania napięcia. Nie pokazuj się od razu calusieńka nago. Zacznij od poszczególnych fragmentów ciała, staraj się nie pokazywać twarzy ani znaków szczególnych, które pozwolą łatwo cię rozpoznać. 

Baw się i szalej, ale miej z tyłu głowy myśl, że twoje zdjęcia mogą trafić w niepowołane ręce. I co wtedy?

Uważaj w godzinach pracy

Jeśli korespondujesz ze swoim mężem albo chłopakiem, dbaj o jego dobrą reputację (swoją, przy okazji, też!). Zanim wyślesz mu dwuznaczny filmik w środku dnia, upewnij się, że nie jest w tym czasie na spotkaniu służbowym, a żaden kolega nie patrzy mu na ekran laptopa przez ramię. Twój nagi biust zamiast kwartalnego raportu na wielkim ekranie w sali konferencyjnej? No właśnie. Warto uważać.

Piłaś? Odłóż telefon

Nie od dziś wiadomo, żę po alkoholu z wielką chęcią i łatwością robimy rzeczy, których na trzeźwo nigdy byśmy nie zrobiły. I których potem będziemy żałować. Dlatego zasada jest prosta. Piłaś? Nie wysyłaj nagich zdjęć. Koniec tematu.

Skup się, bo wyślesz nagie selfie mamie

Jeśli korespondujesz z jedną osobą, skup się na tej konwersacji. 

Jeśli stracisz czujność, o pomyłkę nietrudno, a taka pomyłka może kosztować cię mnóstwo wstydu i nadszarpniętą reputację. 

Wyobraź sobie, by się stało, gdyby twoje fotki albo filmiki trawiły do twojej mamy, szefa, albo mechanika samochodowego, z którym dziś SMS-owo ustalałaś termin oddania samochodu do naprawy...

Nie ulegaj presji

Nawet najbardziej obiecujący albo płomienny romans, nie jest warto tego, żeby czuć wstręt do samej siebie. Dlatego nie zgadzaj się bezrefleksyjnie na każdą prośbę - jeśli nie czujesz się gotowa na nagie selfie, zastąp je mniej odważnym zdjęciem, filmikiem, albo uwodzicielskimi słowami... Dbaj o swój komfort.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje