Anna z Końskich

Bezwględnie tępię kłamstwa. Nie tylko u osób najbliższych, siebie, ale przede wszystkim wymagam szczerości od partnera. Nawet niedomówienia a raczej niedopowiedzenia irytują mnie. Kłamstwa drobne jestem w stanie wybaczyć, ale nie potrafię zapomnieć, a to pwoduje nadwyręzenie mojego zaufania. Jeżeli w gę wchodziłoby kłamstwo "większych rozmiarów" np. zdrada, posiadanie na boku kogoś innego o to już byłby koniec zwiazku. Nie potrafiłabym wybaczyć, a decyzja o próbie wybaczenie na pewno nie skutkowałaby zdrową atmosferę i na pewno męczyłabym się i męczyłby się on ze mną. Na pewno długo byłm rozpamiętywała tę sytuację, na pewno ciągle bym ironizowała przy byle oakzji nawiązując do tego o czym chiałabym jak najszybciej zapomnieć. Więc takie kłamstwo, dla mnie oznaczałoby koniec jakiegoś etapu, a powoli wchodzenie w nowy rozdział życia. To na pewno nie byłoby łatwe, ale na pewno nie zdecydowalabym sie na życie z kłamcą, kimś kto mnie oszukał. Cały czas myślę tu o zdradzie, kłamstwie, czy też ukrywaniu, że sie kogoś miało, chociaż przez chwilę. Nie jestem tolerancyjna w tym względzie. Inne małe kłamstweka byłabym w stanie wybaczyć.

Reklama

Praca nagrodzona w konkursie "Wybaczalne kłamstwo"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje