Anna ze Starogardu Gdańskiego

Teraz już jestem szczęśliwą mężatką, ale jeszcze 2 lata temu...byłam sama. Zraniona, samotna (tak mi się wtedy wydawało). Przez ponad pół roku dochodziłam do siebie, wszystko wydawało mi sie pozbawione sensu - wypłowiałe.

Potem nastąpił wyjazd na Słowację, na narty. Tata zafundował mi go w ramach pocieszenia. Pojechałam z koleżanką. Wsiadamy do autobusu a tam... same pary.

Reklama

Ale ten wyjazd nauczył mnie, że mogę być szczęśliwa i zadowolona z życia będąc sama i przebywając z ludźmi. To był przełom w moim samotnym życiu. Po powrocie zaczęłam normalnie żyć. I poznawać uroki singla :-) Będąc z kimś zawsze trzeba się liczyć z jej zdaniem, opinią. Trochę trzeba się jej tłumaczyć. A tutaj nic!! Wyjazd na weekend do Brukseli nie stanowił żadnego problemu. Pakowałam manatki i jechałam nad morze.

Poznałam przez ten czas wielu ludzi i są do teraz moimi dobrymi znajomymi. Okazało się, że wokół jest wielu samotnych i jak mnie potem nauczyli niesamych. Byli szczęśliwi i korzystali z czasu i przywilejów samotników :-) Zrozumiałam, że w poprzednim związku byłam zduszona. Nauczyłam się żyć sama i nikogo nie potrzebowałam. Nawet się nie zorientowałam, że mój przyszły mąż zainteresował się moją skromną osobą. Byłam szczęśliwa ,ale w inny sposób niż teraz. Dobre nastawienie do życia i korzystanie z niego może być naprawdę fajne, nawet gdy jest się samemu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje