Astmatyk w podróży

Wsiadamy do samochodu, pociągu lub samolotu i jedziemy na wakacje. Zabieramy z sobą swoją alergię czy astmę. Co jeszcze musimy zabrać, żeby te nasze choroby nie przeszkadzały w wypoczynku?

Astma.edu.pl: Zbliża się lato, zaczęły się już weekendowe wyjazdy. Jak dzieci chorujące na astmę powinny się przygotować do krótkich, weekendowych wyjazdów, a jak do dłuższych wakacji?

Reklama

Prof. dr hab. med. Danuta Chmielewska-Szewczyk: W przypadku astmy sezonowej, np. w tej chwili związanej z pyleniem roślin, objawy trwają niezbyt długo, tyle ile trwa pylenie, ale w tym roku pogoda może spowodować, że pylenie będzie bardzo intensywne i objawy mogą być bardzo ostre. Dlatego dziecko musi zabierać z sobą pełny zestaw leków, które mu zalecił lekarz. Bardzo rzadko u dzieci ta astma jest objawem izolowanym, przeważnie łączy się z alergicznym nieżytem nosa, często spojówek, Tak więc takie dziecko musi wziąć z sobą coś do oczu, coś do nosa, no i oczywiście leki przeciwastmatyczne - rozkurczające oskrzela i przeciwzapalne (np. Ventolin, Salbutamol, Serevent, Flixotide).

Niezależnie od normalnie przyjmowanych leków, lekarz może dodatkowo przepisać to, co w takiej sytuacji może być potrzebne. Ważne są leki do nosa, na katar, bo właśnie katar jest zwykle pierwszym objawem pyłkowicy, potem zaczyna się kaszel, a później duszność. Jeśli objawy pyłkowicy są nasilone, pomóc może Buderin, a w przypadku słabych objawów, np. trwających godzinę-dwie dziennie, wystarczy jakiś kromon w aerozolu do nosa.

Bardzo ważne są też objawy oczne - może to być łzawienie, zaczerwienienie spojówek, swędzenie itp. Takie objawy mogą być dosyć dolegliwe dla dziecka i wtedy powinno się zakraplać krople. Przy objawach niezbyt nasilonych mogą to być krople z roztworem kromonu, np. Tilarin, ale jeśli objawy są silne i nie ustępują szybko, to decydujemy się nawet na jakiś roztwór glikokortykosteroidu, chociaż w przypadku objawów ocznych trzeba wypróbować i kromon, i roztwór antyhistaminiku - jest nowy, Ematina, który bardzo dobrze hamuje objawy. W przypadku oczu staramy się rzadko używać preparatów steroidowych i tylko wtedy, kiedy nie pomagają wszystkie inne.

A jeśli chodzi o miejsce wakacji, czy są jakieś szczególne zalecenia dla astmatyków, czy to powinno być morze, czy lepiej góry, ciepły klimat, czy raczej chłodniejszy...

To zależy od tolerancji danego chorego. Przeważnie można zauważyć po jednym - dwóch sezonach wakacji, że dziecko np. świetnie się czuje nad morzem, a znacznie gorzej w górach. Jeżeli to jest małe dziecko, to oczywiście najlepiej będzie czuło się nad morzem - dużo piasku, woda, muszelki, a klimat morski dla dzieci, które mają astmę lub zmiany skórne, często bardzo ułatwia opanowywanie objawów zarówno oddechowych, jak i skórnych.

W przypadku dzieci starszych, które są zainteresowane poznawaniem nowych krajobrazów, bardzo dobre są góry. No i nie zapominajmy o Mazurach - są piękne i można korzystać z przyjemności żeglarstwa.

Właśnie, jak ze sportami - które warto polecić?

Praktycznie wszystkie, ale trzeba pamiętać, że jeśli u dzieci po wysiłku zdarza się kaszel albo duszność, to trzeba zwiększyć podstawową dawkę leku przeciwzapalnego i mieć lek zapobiegający powysiłkowemu skurczowi oskrzeli. Takich leków jest dość sporo, na przykład Serevent, a także niektóre kromony, chociaż one, szczerze mówiąc, działają krótko i są dość słabe.

A co ze słońcem, czy długie przebywanie na plaży nie zaszkodzi?

Zbyt długie nie jest korzystne. Klimat morski jest świetny, ale ze słońcem trzeba zachować umiar. Dziecko przebywające na plaży nie odczuwa gorąca, jest chłodny wiaterek, ale jednak słońce robi swoje, dlatego trzeba pamiętać o kremach pochłaniających promienie UV. Teraz stosuje się dla dzieci kremy, które mają już współczynnik ponad 30. Ważne jest też, żeby dziecko miało osłoniętą głowę. No i nie może prażyć się przez cały dzień. To na pewno.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa dla wyjeżdżających nad morze, ale nie tylko - trzeba uważać na noclegi w domkach kempingowych. To jest bardzo przyjemne, ale w domkach stojących nad brzegiem morza czy w jakimś innym wilgotnym miejscu bardzo często rozwijają się pleśnie. Jak się wchodzi do takiego domku, to często czuje się charakterystyczny zapach pleśni i stęchlizny. Absolutnie nie może tam mieszkać dziecko alergiczne. Wtedy taki pobyt nad morzem to pasmo nawracających nocnych duszności. O tym trzeba pamiętać. Wszędzie warto mieć jakiś środek zmniejszający odczyn po komarach, np. Fenistil.

Oprócz leków, kremu do opalania, żelu "po komarach", czapeczki, co jeszcze chore na astmę dziecko powinno zabrać, o czym powinni pamiętać rodzice, żeby wakacje były naprawdę udane?

Trudno przewidzieć każdą sytuację, która może się zdarzyć. Najważniejsze, żeby dobrze się dzieckiem opiekować, żeby zorganizować mu trochę wycieczek itp. Dziecko powinno być blisko przyrody, poznawać ją - oczywiście w granicach rozsądku, bo nie będzie dobrze jeśli np. dziecko uczulone na pyłki traw będzie miało namiot rozstawiony na kwitnącej łące. Jeśli dziecko ma alergię na pokarmy trzeba sprawdzić, czy będą możliwości odpowiedniego żywienia. Po prostu indywidualnie trzeba dobierać miejsce dla każdego dziecka, a przede wszystkim dziecko powinno być z rodzicami lub kimś bliskim, kto nie będzie nim zmęczony, komu dziecko nie będzie przeszkadzać i kto poświęci mu większość swojego czasu.

Jakich środków lokomocji by Pani Profesor nie zalecała chorym na astmę?

To zależy też od tego, co rodzina potem planuje, bo jeżeli rodzina planuje przemieszczanie się z miejsca na miejsce, to samochód jest dobrym środkiem lokomocji. W tej chwili mało jest już dzieci, które mają chorobę lokomocyjną i źle znoszą jazdę samochodem. Dla "pyłkowiczów" najlepszy byłby samochód z klimatyzacją (i filtrem przeciwpyłkowym), żeby nie otwierać okien, bo przez okna pędzącego samochodu dostaje się bardzo dużo pyłków, i wdycha się ich dużo więcej niż kiedy się idzie lub nawet jedzie rowerem. Niektóre samochody mają owiewki przy oknach; podobno owiewki dość skutecznie chronią przed dostawaniem się do wnętrza większych ilości pyłków.

Dla tych, którzy po dojechaniu na miejsce nie mają zamiaru się już przemieszczać, bardzo dobry jest pociąg. Teraz można bez problemu dostać miejsca do spania lub przedział rodzinny. Taka podróż nie męczy, ale z reguły lepiej jeździć w drugiej klasie, bo w pierwszej jest więcej gąbek, miękkiej tapicerki itp., a w tym zwykle jest dużo kurzu.

Jak jest w miarę dobra pogoda, to raczej lepiej zostać na wakacje w kraju. Ale jeśli już wybieramy się za granicę, to najczęściej samolotem. Samolot nie jest dla małych dzieci najlepszy - często widzi się dzieci bardzo niespokojne, płaczące. U starszych dzieci zainteresowanie lotem i samym samolotem przeważa, i one tak nie odczuwają tych negatywnych stron, ale problemem bywają zmiany ciśnienia przy starcie i lądowaniu, wytłumaczenie dziecku, że musi ziewać czy połykać ślinę, żeby błona bębenkowa nie bolała itp. - to wszystko trzeba brać pod uwagę w zależności od wieku dziecka.

Dziękuję za rozmowę

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje