Daria z Tomaszowa Mazowieckiego:

O moim synku mogłabym pisać i pisać ale nigdy nie napiszę rady dla rodziców jak wychować dziecki. Wiecie dlaczego?

Reklama

Nie ma skutecznej wskazówki na to jak postępować. Nie ma i nikt mi nie powie, że jest.

Od dawien dawna interesowałam się psychologią, motywacją, podejściem do człowieka. Fascynowało mnie to nie tylko od strony wychowawczej ale także od strony poprawy świata. Może zabrzmiało to dziwnie, ale mi nie chodziło aby tworzyć ludzi idealnych lecz dobrych, w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Czy sprawdzałam się jako psycholog? Wydaje mi się, że tak:-) Jednakże do czasu..Do dnia, w którym urodzilam najcudowniejszą istotkę, perełke mojego życia - mojego synka Denisia.

Przyszedł na swiat w okresie, w którym najbardziej go pragnelam z mezem, lecz w okresie w którym moi rodzice nie bardzo planowali byc dziadkami. Ale niewazne. Ciążą, ciążą ale nastał dzień gdy pojawił się ktoś. Był cudownym niemowlaczkiem. Spokojnym obserwatorem. Czytałam mu książeczki, karmiłam piersią i kochałam. Wszystko szło spokojnie aż do czasu. Moja psychologia uległa zniszczeniu. Mój synus słucha tylko mnie, dziadkowie narzekają, w szkole rozwala ubikacje a Panie w świetlicy twierdzą że potrzebny mu jest brat:)

Hmm, pewnie tak ale to nie jest rozwiązanie. załamałam ręce po kolejnej skardze i zaczęłam analizę. Wiem że to zabrzmi zbyt książkowo ale musiałam coś zrobić. Problem był jednak jeden: Denisek w domciu był aniołkiem a poza nim był diabełeczkiem. Nawet nie byłam świadkiem jego złych uczynków jednak nie mogłam uznać że wszyscy się uwzięli. Jako matka nie mogłam siedzieć bezczynnie. Wizyta u psychologa wstępnie mnie uspokoiła " Pani synek jest normalnym chłopczykiem, wrażliwym, dobrym i z wyobraźnią." To zdanie tylko troszkę do mnie przemówiło. Drugie było już bardziej przekonujące " Nie może Pani wymagać i nikt nie może wymagać od dziecka aby było lepsze niż są otaczający go dorośli" Hmm, racja ja także nie byłam cudownym dzieckiem. Co więcej do dzisiaj nie należę do cudownych ludzi. Dlaczego wiec wymagac aby w pokoju dzieciecym był idealny porządek skoro w kuchni nie zawsze tak jest. Dlaczego mój synek ma być najlepszym uczniem skoro wystarczy że jest najbardziej pomocnym w trudnych chwilach jego kolegów. Co z tego że ma dziś zły dzień..ja takich mam tysiące.

Wiem jedno - wiem to z doświadczenia - dzisiejszy grzeczny chłopiec może zostać w przyszłości złodziejem, a dzisiejszy szalony chłopczyk - cudownym człowiekiem w przyszłości. Nie wierzę w tzw "białą kartkę", jaką jest psychika człowieka po urodzeniu. Każdy z nas rodzi się z cechami charakteru. My dorośli jedynie możemy na tej karcie wprowadzać pewne zmiany i korekty. Czy jednak to się uda? Nigdy ale to nigdy nie możemy być tego pewni. Teraz mój synek ma 8 lat a w szkole spędza ponad 8 godzin. Czy więc mogę mieć kontrolę nad jego psychiką? Chyba już nie, a napewno nie w tak dużym zakresie jak to było wtedy gdy przytulałam jego piękniutką buzię do swojej piersi.

Praca została nagrodzona w konkursie "Mały tyran"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje