Gdzie są granice prywatności?

Mój mąż uważa, że w małżeństwie nie powinno być żadnych tajemnic. I że powinniśmy mówić sobie o wszystkim. Niestety, ja nie do końca z nim się zgadzam. Owszem, są sprawy i problemy, ważne dla związku, o których trzeba i powinno się rozmawiać.

Ale nie znaczy to, że mam na przykład opowiadać mężowi, o czym plotkowałyśmy z koleżanką. A zwłaszcza relacjonować mu ze szczegółami, z jakich sekretów ona mi się zwierzała. A mój mąż tego właśnie oczekuje! Tłumaczę mu, że to w ogóle nie wchodzi w grę. Bo coś takiego nie mieści mi się w głowie. Jak mogłabym wtajemniczyć kogoś trzeciego w sekret powierzony tylko mnie? Tymczasem mąż się obraża, gdy to mówię, bo uważa, że on nie jest żadną trzecią osobą, bo małżonkowie to jedność, itp. Wypomina mi, że mu nie ufam, nie traktuję go poważnie. Mało tego, ostatnio przeszedł samego siebie. Wpadła do mnie na kawę znajoma. Miło nam się gawędziło, póki mój mąż nie wrócił z pracy. Wtedy od razu przysiadł się do nas, dopytując, o czym rozmawiamy. I naprawdę starał się z nas za wszelką cenę to wyciągnąć. Aż mi się głupio przed znajomą zrobiło. Sama już nie wiem, jak wytłumaczyć mężowi, że każdy ma prawo do prywatności.

Reklama

Wiesława, 50 lat

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 11 (w sprzedaży od czwartku 17 marca br. ) i na stronie:

www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje