I tak cię kocham

Od początku wiedzieli: nie będzie łatwo. Agnieszka Szulim i Adam Badziak, Anna i Marcin Firlejowie, Monika Richardson i Jamie Malcolm żyją w związkach wysokiego ryzyka. Ich miłość musi wytrzymać rozstania, zazdrość, lęk o partnera. Ale może dlatego jest tak ekscytująca. I warto o nią dbać.

Brno, trzy lata temu, motocyklowe mistrzostwa świata. Adam Badziak, mistrz Polski w klasie superbike, mija trybunę, jadąc prawie 200 km na godzinę. Agnieszka Szulim, prezenterka TVP, widzi na telebimie, jak Adam wchodzi w zakręt - ułamki sekund, motocykl przechyla się, kierowca koziołkuje, leci gdzieś poza zasięg kamery! Upadek wygląda dramatycznie. Agnieszce wali serce. Co z nim?!

Reklama

- Po chwili idzie w moją stronę. Cały i zdrowy. Adam tłumaczy mi ciągle, że to nie jest niebezpieczny sport, że upadek to jeszcze nic groźnego - opowiada. Ale gdy mąż wyjeżdża na zawody, musi zagłuszyć złe myśli. Rzuca się w swoje sprawy: dyżury w studiu Jedynki, reportaże, prowadzenie imprez. I tylko liczy dni do powrotu. Warto.

- Pamiętam, gdy zobaczyłam go pierwszy raz. Siedziałam na imprezie, już chciałam iść, koleżanka mówiła: Zaczekaj, zaraz przyjdzie superchłopak, poznasz go. Wszedł - wysoki, ubrany na czarno. A ja modliłam się, żeby to był ten, na którego czekamy. I był. Wychodząc za niego, wiedziałam: nie będzie lekko. Mieć męża przystojniaka na motocyklu to próba charakteru.

Znowu wychodzisz?

Trzy nierozpakowane torby zagracają salon, psy szczęśliwe, że pan wrócił do domu. Dla Agnieszki i Adama to było najdłuższe rozstanie - trzy miesiące, jego wyprawa przez Amerykę. Ale Adam nie umie usiedzieć w domu:

- Aga, gdzie mój dres?! - Zwariowałeś?! Tyle cię nie było, a ty idziesz na siłownię?! - złości się Agnieszka. Ale tylko chwilkę.

W grudniu kupiła nową kurtkę, gogle. Cieszyła się na ich pierwszy wspólny wyjazd w góry. Pojeżdżą na snowboardzie, zobaczą kawałek Austrii. I nagle ten pomysł z wyprawą Adama. On i Przemek Saleta mają przejechać na motocyklach z Kalifornii do Miami. Mogła zaprotestować: zima powinna należeć do niej, nie ma wyścigów, treningi są rzadsze. - Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby mu zabronić. Motocykl to całe jego życie.

Wiedziała to od początku. Musiała nauczyć się tolerancji. W sezonie startowym nie ma go w domu od środy do niedzieli, czasami znika na dwa tygodnie.

- Letni urlop udał nam się zaledwie raz, byliśmy tydzień we Włoszech i to tylko dlatego, że on został tam po rundzie mistrzostw świata. Zupełne szaleństwo - kręci głową Agnieszka. Czemu to toleruje?

- Lubię samotność, to mi ułatwia rozstania. Jestem jedynaczką, muszę się czasem zaszyć, pobyć osobno. Byle nie za długo - mówi. Gdy mąż wyruszył do Stanów, ona pojechała na obiad do mamy. I... została na trzy tygodnie.

- U mamy jest fajnie, tęsknota dokucza mniej. A ja do kilkumiesięcznych rozstań z Adamem chyba jeszcze nie dojrzałam - uśmiecha się. Bunt? No tak, bo jak każda kobieta miewa momenty, kiedy chce być najważniejsza na świecie.

- Była Wielkanoc i moje urodziny. Proszę Adama: Zostań, wyjątkowo. I co? Pojechał na zawody! - Ale przysłałem ci kosz kwiatów - broni się mąż.

Gwiazda i macho

Wrzesień, ich ślub. Trochę zwariowany. Trwa jeszcze poprzednia msza, ksiądz komentuje: Co się tam dzieje przed kościołem?! Koledzy pana młodego hałasują motorami. Zbierają się fani. Fanki też! Następnego dnia czyta w internecie: "Szulim usidliła przystojniaka". Pod ich zdjęciami komentarz: "Gdybym miała takiego faceta, trzymałabym go na krótkiej smyczy".

W roli dziewczyny mistrza Agnieszka debiutowała trzy lata wcześniej. Poznań, mistrzostwa Polski. Jej chłopak na torze, ona na trybunach. Adam zdejmuje kask, uśmiecha się w stronę widzów.

- Trudno było nie dostrzec, jak patrzą na niego dziewczyny. Byłam zazdrosna. I czujna - opowiada żartem Agnieszka. - A zazdrość czasem zmusza do przekraczania zasad. Przyznaję, ja pierwsza zaczęłam sprawdzać w komórce jego połączenia i wiadomości. Na niektóre SMS-y odpisywałam bez wiedzy Adama. Chciałam wystraszyć wielbicielki! Ale przeszło mi z czasem. Dzisiaj nawet lubię, kiedy kobiety oglądają się za moim mężem. Teraz to Adam przejął moje metody - śmieje się. - Kiedyś widzę: szpera w mojej komórce. Nagle znajduje "dowód zbrodni", podtyka mi pod nos wyświetlacz: "Dzięki za wspólne tańce".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje