Ja, czy ona?

Pół roku temu zakończył się mój 3 letni związek. Moment rozstania nadszedł bardzo nieoczekiwanie bowiem okazało się ,że On poznał inną kobietę.

W momencie gdy dowiedziałam się o tym, wyrzuciłam go z mojego życia, mieszkania. Postanowiłam być silna i nie załamywać się. Tłumaczyłam sobie, że widać tak musiało być i nie warto patrzyć w przeszłość.

Reklama

I rzeczywiście, z każdym dniem zapominałam o Nim, a wręcz pogodziłam się dość szybko z tą sytuacją i nawet wybaczyłam, choć kosztowało mnie to dużo łez. Nie kontaktowałam się z Nim, postanowiłam całkowicie wyrzucić Go z mojego życia, ale niestety On o mnie nie zapomniał.

Po dwóch miesiącach zaczęły się telefony. Mówi, że tęskni, że żałuje, że jest nieszczęśliwy. Dzwoni przynajmniej raz w tygodniu. Co ciekawe - zawsze wtedy jest pod wpływem alkoholu.

Ostatnio powiedział, że popełnił błąd zostawiając mnie...Gdyby tylko mógł, to zostawiłby tamtą kobietę, ale przeszkodą jest jej dziecko, z którym się związał emocjonalnie. Wie, że skrzywdziłby dzieciaka odchodząc od nich. Mało tego, za każdym razem, gdy dzwoni, proponuje mi seks. Problem polega na tym, że powoli, z każdym telefonem, zaczynam wierzyć w Jego słowa i chęć powrotu.

Twierdzi, że nie kocha tamtej kobiety i usilnie próbuje mnie wypytać, czy przyjmę go jeśli ją zostawi. Sprawił, że mam straszny mętlik w głowie i pogubiłam się w odczytywaniu jego zachowania. Zawsze uważałam się za osobę rozsądną, ale w tej chwili brak mi stanowczości. Z jednej strony wiem, że ludzie pod wpływem procentów kłamią, a z drugiej strony, to już nie pierwsza jego taka deklaracja. Tym bardziej, że nawet znajomym powiedział, że chciałby wrócić. Zależy mi na opinii osób postronnych jak Wy byście się zachowali w takiej sytuacji, jak odczytywać jego zachowanie?

Kaśka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje