Jak sobie radzić z nadmiarem uczuć?

Czy kobieta może kochać jednocześnie dwóch mężczyzn? Czy mężczyzna jest w stanie pokochać tak samo dwie kobiety?

>Co robić, kiedy dopadnie nas nadmiar uczuć? A może to nie jest ich nadmiar, lecz niedostatek...

Reklama

Zanim zaczniemy odpowiadać na powyższe pytania, dobrze byłoby uświadomić sobie, że na pewno większym nieszczęściem może być brak uczucia niż jego nadmiar. Bo przecież, jak wynika z każdej, nawet najprostszej filozofii życiowej, prezentowanej przez człowieka, uczucie potrzebne jest nam niemal tak samo jak chleb.

Dlatego właśnie, poza wszelkimi wątpliwościami pozostaje nasze prawo do miłości. Należy przyjąć a priori: każdemu wolno kochać! I na tym poziomie nie ma żadnych konfliktów ani nieporozumień. Pojawiają się dopiero wówczas, kiedy stajemy się niewolnikami naszych uczuć, albo kiedy nasze uczucia zaczynają ... doskwierać osobom, którym nimi obdarzamy.

Czasem takie związki, które wydają nam się nieodzowne, mogą być wręcz niestosowne...

Najwspanialsze są takie, jakich zwykle innym zazdrościmy: on kocha ją, ona kocha jego, uczucie umacnia się z upływem czasu i owocuje trwałym, solidnym związkiem. Życie jednak nie obdarowuje takim szczęściej wszystkich. Stąd frustracje, przygnębienia, nieprzespane noce, narastające pytania i niepokoje.

Miłość wychodzi z ukrycia w bardzo różnych sytuacjach, w bardzo różnym wieku, kiedy jednak już ujrzy światło dzienne, może się okazać, że nie jesteśmy sobie w stanie z nią poradzić.

Tak się dzieje właśnie w sytuacjach dla uczuć podbramkowych: oto kobieta kocha mężczyznę, ale nagle zaczyna odczuwać coś (uczucie?) do innego mężczyzny; oto mężczyzna związany z kobietą, której wielokrotnie już dowiódł swojej miłości, nagle zauważa, że jego myśli (uczucia?) biegną coraz częściej do całkiem innej kobiety... Czy w takich sytuacjach - jak się powszechnie sądzi - mamy do czynienia z nadmiarem uczuć?

Sądzę, że w przeważającej mierze wszelkie "trójkątowe" sytuacje biorą się nie z nadmiaru, a z braku uczuć!

Inaczej: kiedy nasz partner nie dostarcza nam sygnałów o stałości swoich uczuć, podświadomie zaczynamy "otwierać się" na sygnały wysyłane od innych. No i czasem zaiskrzy, bo człowiek, jako istota z natury rzeczy poszukująca uczuć, po prostu nie jest z kamienia.

Czy trzeba się przed tym bronić? Nie sadzę. No bo czy można się bronić przed czymś tak wspaniałym, jak miłość? Wystarczy jedynie pamiętać o tym, na co w zwięzłej formie już kiedyś zwróciła uwagę jedna z autorek na łamach tego serwisu w tekście Kobieta, mężczyzna i szczerość

A co robić, jeżeli jednak to my - mimo wszystko, mimo nawet braku obniżenia uczuciowości ze strony partnera czy partnerki - chcemy wyjść ze związku? Robić to potajemnie czy przy otwartej kurtynie? Szukać wskazówek u ludzi bardziej doświadczonych? U lekarza? U księdza? W kobiecych pismach? Być może tam, gdzie wymieniłam, też, ale...

Najpierw odpowiedzi na takie pytania należy poszukać w sobie, we własnym wnętrzu, w naszym rozumieniu świata, w tym, jak ważny (i dlaczego?) jest dla nas ten czy tamten partner, ta czy tamta partnerka... Warto!

Grażyna

grazynamika@interia.pl

Dowiedz się więcej na temat: pytania | uczucia | uczucie | kochać | nadmiar

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje