Jestem sama jak palec...

Zaczęło się od pewnych zawirowań w moim życiu. Ale okazało się przy tym, że jestem sama jak palec.

Chociaż mam rodzinę, chłopaka (do tej pory uważałam ze kochającego), niby przyjaciół, z którymi nawet nie chce mi się o tym gadać, bo jedyne co powiedzą to: głowa do góry! Przecież ty jesteś najsilniejsza z nas!

Reklama

No właśnie, to chyba mój problem, wszyscy mają mnie za cyborga, nawet zapłakać nie mogę. Jak przyszedł w końcu dzień, w którym chciałam wyć, drzeć się, wrzeszczeć, rozwalać wszystko i walić pięściami to wszyscy się zdziwili. Jedyna osoba, z którą miałam ochotę rozmawiać był mój chłopak. No, ale on jakoś się nie przejął, poszedł się nawet spotkać z kolegami... a potem jak mu powiedziałam, że zachował się jak ostatni... znowu wielkie zdziwienie!

Napadam na niego, atakuję, wpadam w furię, w ogóle jestem nienormalna i on już nie chce o tym słyszeć, mam sobie radzić sama. Sama. Jak całe życie sobie radziłam. Na rodzinę też nie mam co liczyć za bardzo, bo jest też powodem mojego złego samopoczucia.

I tak siedzę, jestem daleko od "domu" albo miejsca, które myślałam, że jest moim domem. Kombinowałam i myślałam jakby tu chociaż na chwilę wpaść "do domu", zobaczyć się ze wszystkimi, a usłyszałam od nich - a po co? No w sumie... po co?

Myślałam, że ktoś tam na mnie czeka, ale po co... Dowiedziałam się, że miłość mojego życia wcale nią chyba nie jest... Zakochałam się w kimś, komu chyba nie zależy, a ja widziałam z w nim tego jedynego. I tak siedzę i patrzę w okno i mam ochotę rozwalić głową szybę. Czy taki stan mija? Czy mi już na zawsze zostanie? I zawsze już będę taka sama?

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje