Joanna ze Stalowej Woli

Bardzo kocham moje dziecko, niestety zdaję sobie sprawę z tego że to my sami doprowadzamy do tego że nasze anioły stają się małymi tyranami. Mam córeczkę i widzę jak szybko dziecko uczy się manipulować dorosłymi. Bo czy taki aniołek który wieszając się na szyi i patrząc prosto w oczy powie do taty " Tatusiu kochany pozwól mi włączyć bajkę" nie jest przesłodki? To nic że niedawno bajkę oglądało i wie że mama nie pozwoliła na drugą. Moja pociecha równie szybko a może szybciej jeszcze zrozumiała że krzyk jest świetną metodą na wymuszenie tego czego chce. Staram się przetrwać takie ataki i bardzo dużo tłumaczę swojej córce dlaczego nie może mieć tej rzeczy czy dlaczego nie oglądamy non stop bajek. Muszę przyznać że o ile jestem sama w sklepie z dzieckiem nie mam problemów, jej szczytem wymagań jest soczek z rureczką. Obie wiemy że soczek kupię, natomiast na żadne dyktowanie listy zakupów nie ma szans. Niestety niemiłe zaskoczenie spotkało mnie będąc z córeczką i teściami w sklepie. Ona doskonale wie jak na nich wymusić to i owo i zachowuje się tak jak nie zachowuje się będą ze mną i z mężem. Niestety na moje tłumaczenia i prośby słyszę niezmiennie : Rodzice są od wychowywania dziadki od rozpieszczania. Niestety boję się że na tym polu specjalnych osiągnięć wychowawczych nie będę miała. Staram się mądrze wychowywać moje dziecko lecz wiem że od pewnych błędów się nie ustrzegę. Mam jednak nadzieję że nie wychowamy córki na małego tyrana. Staramy się zaspokajać nie tylko jej potrzeby materialne ale i psychiczne, uczymy ją co można co nie, ale wiemy że córka jeszcze długo będzie badać gdzie leżą granice pewnych zachowań.

Reklama

Praca została nagrodzona w konkursie "Mały tyran"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje