M. Jackson zapłacił za klątwę na Spielberga?

Michael Jackson wydał podobno kilka lat temu blisko 150 tys. dolarów na rzucenie klątwy voodoo na Stevena Spielberga.

Klątwa miała być rzekomo śmiertelna i była częścią zemsty Jacksona na słynnym reżyserze za to, iż w filmie "Hook" nie obsadził Jacksona w roli Piotrusia Pana.

Reklama

Wokalista ponoć uczestniczył w rytuale voodoo w Szwajcarii, podczas którego szaman obiecał mu, że Spielberga i 25 innych wrogów spotka niebawem nieszczęście. Na liście osób, oprócz reżysera, znalazł się również David Geffen, szef wytwórni Geffen. Szaman Baba, pochodzący z Mali, w Afryce, do przeprowadzenia najbardziej krwistej części rytuału voodoo zarżnął ponoć aż 42 krowy.

Król popu wciąż zbudza też zainteresowanie z powodu swojego nosa. Jak donosi słynny amerykański magazyn "Vanity Fair", nos Jacksona został tak poważnie uszkodzony wskutek licznych operacji plastycznych, iż konieczne stało się zastąpienie ubytków sztucznym fragmentem. "Vanity Fair" jako źródło swoich informacji podaje osobę "blisko związaną z Michaelem Jacksonem". Pismo twierdzi, że gdyby nie interwencja chirurgów plastycznych, którzy zastąpili ubytki w skrzydełkach nosa specjalną protezą, piosenkarz wyglądałby jak "mumia z wielkimi otworami nosowymi".

W "Vanity Fair" powtórzone zostały także informacje o tym, że Jackson ma ogromne długi (ok. 200 mln dolarów) oraz że wielokrotnie rozjaśniał sobie skórę. Z tarapatów finansowych może wyjść podobno jedynie wówczas, gdy sprzeda prawa do katalogu piosenek The Beatles, wartego dziś kilkaset milionów dolarów.

Dowiedz się więcej na temat: vanity fair | voodoo | Michael Jackson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje