Myślał o samobójstwie

Śmierć matki była tak mocnym czynnikiem depresyjnym, że George Michael myślał o popełnieniu samobójstwa. W wywiadzie dla magazynu "GQ" przyznał, że od tego kroku odwiódł go jego partner Kenny Goss.

Matka wokalisty Lesley Panayiotu zmarła na raka w 1997 roku. Jej śmierć tak wstrząsnęła Michaelem, że nachodziły go myśli samobójcze.

Reklama

"Gdyby nie obecność Kenny'ego moje życie byłoby zagrożone" - przyznał w "GQ" gwiazdor pop. Z Gossem związany jest od 1996 roku. "Po śmierci mamy nie mogłem pisać. Czułem się nic nie wart" - dodaje.

Wokalista przyznał też, że na początku swej kariery muzycznej o mało co nie poszedł do łóżka z Madonną. Choć jest zdeklarowanym homoseksualistą uważa, że Madonna "jest naprawdę seksowna".

"Miałem 23 lata i byłem naprawdę blisko. Czułem, że na mnie leci. Miałem przeczucie, że seks z nią byłby tak samo intensywny jak z facetem" - przechwala się Michael.

Dlatego można się dziwić, że nie skorzystał z okazji, skoro sam twierdzi, że przespałby się z kobietą, ale tylko pod warunkiem, że akurat nie byłby w tej chwili z nikim związany. W dodatku często rozgląda się za paniami.

"Kiedy wchodzę do restauracji, najpierw oglądam panie, a dopiero potem panów. [Kobiety] są bardziej olśniewające" - mówi George Michael.

Dowiedz się więcej na temat: samobójstwo | śmierć | Michael | George Michael

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje