Odkryj w sobie uwodzicielkę

Majowy numer francuskiej edycji "Elle" z Emmanuelle Beart na okładce spowodował spore zamieszanie wśród mediów nad Loarą. Taką samą okładkę będzie miał najnowszy, sierpniowy numer "Elle" w Polsce.

Jaką reakcję zdjęcie Emmanuelle Beart wywoła nad Wisłą?

Reklama

Co przedstawia zdjęcie, o którym zrobiło się tak głośno? Nagą Emmanuelle Beart zanurzoną w wodzie, która właśnie zamierza popływać. Włosy związane stringami…

Popatrzcie na te kobiece, zmysłowe kształty! Na wszystkie krągłości i wypukłości, od których trudno oderwać wzrok, zwłaszcza ten męski.

Gdy francuski numer "Elle" z Emmanuelle Beart ujrzał światło dzienne, dziennik "Le Monde" napisał, że zdjęcie okładkowe "zwiastuje nowy trend w kanonie kobiecego piękna: koniec z tyranią młodości i obsesją liczenia kalorii".

Oto fragment wywiadu, jaki dla "Elle" przeprowadziła z Emmanuelle Beart Sylvie de Chiree. Cały wywiad możecie przeczytać w sierpniowym numerze miesięcznika, którego głównym tematem będzie uwodzenie.

Grała we Francji, Wielkiej Brytanii i w Hollywood. Jest córką słynnego francuskiego barda i poety Guya Béarta. Jako nastolatka wyjechała do Kanady, żeby nauczyć się angielskiego, w Montrealu pracowała jako opiekunka do dzieci. Przypadkiem zobaczył ją tam Robert Altman. Przepowiedział jej karierę i zaprosił na zdjęcia próbne. Nic z nich nie wyszło, ale sławę zdobyła. I to dzięki pierwszej roli "Manon des Sources". Później widzieliśmy ją w "Sercu jak lód", "Nelly i pan Arnaud", "Francuzce", hollywoodzkiej megaprodukcji "Mission Impossible" i wreszcie w ubiegłorocznym francuskim hicie obsypanym Cezarami - "8 kobiet".

Przy piwie wspominamy sesję na Mauritiusie i słynne już zdjęcie z okładki ELLE: naga Emmanuelle wyłania się z wody. Pełne kształty, twarz bez makijażu, włosy związane majtkami od kostiumu. Prestiżowy francuski dziennik "Le Monde" napisał, że fotografia na pierwszej stronie ELLE zwiastuje nowy trend w kanonie kobiecego piękna: koniec z tyranią młodości i obsesją liczenia kalorii. Niech żyje bujna kobiecość! Zdjęcie nie było upozowane. Fotografka Sylvie Lancrenon, uchwyciła moment, kiedy Emmanuelle, odprężona, wyszła popływać o świcie.

Wtedy trwał szczęśliwy okres w jej życiu. Od dwóch lat była związana z producentem Vincentem Meyerem. Ma dwoje dzieci: 11-letnią Nelly, córkę z małżeństwa z aktorem Danielem Auteuilem i 7-letniego Johana, syna Davida Moreau, przyrodniego brata Patrica Bruela. Przed premierą jej nowego filmu "Les égarés" w reżyserii André Téchiné na festiwalu w Cannes tygodnik "Paris Match" wydrukował jej zdjęcia w sukni z czerwonej koronki projektu Lolity Lempickiej i diamentowej kolii Chopard - tak miała wystąpić na słynnych canneńskich schodach. Pojawiła się w skromnej białej sukni. Widać było, że walczy ze łzami. W drodze do Cannes dostała wiadomość o śmierci ukochanego Vincenta. To jeden z ostatnich wywiadów, jakiego udzieliła tuż przed wyjazdem do Cannes.

EMMANUELLE BÉART:[...] są dni, kiedy czuję się brzydka. Unikam luster. Może dlatego, że nigdy nie widziałam w lustrze tego, czego szukałam. W oczach mężczyzny tak, w spojrzeniach tych, którzy mnie kochają. Nigdy w lustrze.

ELLE: Masz uczucie, że jesteś kobietą, której nie można się oprzeć?

E.B.: Nie. Aktorka jest kobietą ze wszystkim, co to ze sobą niesie: siłą, wątpliwościami, wrażliwością. Istnieje rozdźwięk pomiędzy wizerunkiem a osobą, która kryje się pod nim. Kiedy mam wrażenie, że inni nie odbierają mnie taką, jaką rzeczywiście jestem, chciałabym powiedzieć prawdę o sobie. Może za późno...

ELLE: Dlaczego tak bardzo chcemy się podobać?

E.B.: Z wiekiem potrzeba bycia kochanym zamienia się w potrzebę kochania. Pewnego dnia ktoś mnie zapytał: "Ale co ty masz takiego, czego inni nie mają, że ciągle jesteś gwiazdą (17 lat w kinie)?". Odpowiedziałam: czemu nikt mnie nie pyta, czego mi brakuje, że ciągle nią jestem? Właśnie ten brak, tęsknota za uczuciem powoduje aż taką potrzebę podobania się. Można by szukać przyczyn w dzieciństwie, młodości, ale jest jakaś niedojrzałość prowokująca głód miłości. Dziś chyba mniej mnie

obchodzi, jak ludzie mnie odbierają... Wiem, że ważniejsze jest być blisko ludzi, którzy mnie kochają, niż spędzać życie, próbując zbliżyć się do tych, którzy mnie nie chcą. Szkoda czasu.

ELLE: Podobno poprawiłaś sobie kształt ust...

E.B.: Tak. I co z tego?

ELLE: Zrobiłabyś operację plastyczną?

E.B.: Nigdy nie wiadomo... Nie znoszę ludzi, którzy twierdzą "Ja? Nigdy!". Nie wiem, czy kiedyś tego nie zrobię, zwłaszcza że jestem aktorką. W dniu, kiedy makijażysta będzie musiał napracować się przy mojej twarzy, być może zapytam o adres dobrego chirurga... Ale nie będę o tym mówić. To kobiece tajemnice. Skoro istnieją sposoby, by się odmłodzić, dlaczego tego nie zrobić?

"Elle" i INTERIA.PL przygotowały dla Ciebie konkurs - zobacz szczegóły!

Dowiedz się więcej na temat: odkrycia naukowe | Cannes | elle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje