Paula z Krosna:

Lubię siebie przy Andrzeju. Właśnie przy nim mogę być sobą, mogę nareszcie być dobrą osobą. Całe życie nie mogłam się pogodzić z tym, że moja mama robiła obiad, kiedy ojciec leżał na tapczanie.

Kiedy ona myła łazienkę on oglądał telewizję. Kiedy ona czyściła okna, on wychodził na piwo. Kiedy ona tapetowała ze mną ściany on wychodził do piwnicy. Mama przekonanie o tym, że mężczyna nadaje się jedynie do wbijania gwoździ itp. wyniosła z domu rodzinnego oczywiście. Z czasem urosła we mnie decyzja, że nigdy w życiu nie będę sprzątaczką i służącą dla jakiegoś tam samca. W każdym związku to mężczyźni robili takie rzeczy dla mnie, choć nie bez oporów oczywiście. Jednak trochę źle się z tym czułam, no bo jak można czuć się dobrze z obsesją. Poznałam Andrzeja. Mojego Bąbelka. Wyniósł z domu poszanowanie dla kobiet, dla ich pracy. Lubi gotować i zajmować się domem. Jest zawsze chętny do pomocy. Lubię siebie gdy sprawuję przy nim obowiązki pani domu. Lubię sibie myjącą naczynia, prasującą. Lubię siebie przy nim bo wydobywa ze mnie anioła. Jasnego, uskrzydlonego anioła, pełnego miłości i dobroci.

Reklama

Tekst jest pracą konkursową na temat "Lubię siebie...".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje